Czas na kolejny mecz reprezentacji Polski w eliminacjach do mistrzostw świata 2026. Tym razem naszym rywalem będzie reprezentacja Malty. Podopieczni Michała Probierza są niekwestionowanymi faworytami tego starcia. Czy przyjezdni mogą nas jednak czymś zaskoczyć? W jakiej formie jest reprezentacja Malty, na których piłkarzy należy zwrócić szczególną uwagę i czy mamy powody do obaw przed tym meczem? W analizie pomógł nam były piłkarz maltańskiej ekstraklasy Jakub Rataj.
Historia spotkań z reprezentacją Malty
Jeżeli mielibyśmy bazować na samej historii, to wyszłoby na to, że z reprezentacją Malty nie powinniśmy mieć żadnych problemów. Statystyki mówią same za siebie. Nasz bilans z ekipą z Europy Południowej prezentuje się następująco: cztery mecze, cztery zwycięstwa. Dodatkowo strzeliliśmy 13 goli, a nie straciliśmy żadnego. Pierwszy mecz z reprezentacją Malty rozegraliśmy 7 grudnia 1980 roku w La Valletcie, również w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem „Biało-czerwonych” 2:0. Co ciekawe, mecz został przerwany w 80. minucie, gdyż kibice gospodarzy obrzucili stadion kamieniami.
Rewanżowe spotkanie odbyło się 15 listopada 1981 roku we Wrocławiu. Tam Polacy poradzili sobie jeszcze lepiej, strzelając reprezentacji Malty aż sześć goli. Dubletem popisał się Włodzimierz Smolarek, a trafienie dorzucił również Zbigniew Boniek. Kolejne dwa spotkania zostały rozegrano towarzysko. W lutym 1999 roku ekipa Janusza Wójcika wymęczyła wyjazdowe zwycięstwo 1:0. Gola dopiero w 90. minucie strzelił Tomasz Kłos. Ostatnie spotkanie między tymi drużynami zostało rozegrane cztery lata później. Sternikiem polskiej reprezentacji był wtedy Paweł Janas. Nasza reprezentacja wygrała wtedy 4:0, a bramkę zdobył obecny członek sztabu Michała Probierza i legenda Śląska Wrocław Sebastian Mila.
Jak ma się piłka na Malcie?
Piłka nożna na Malcie ma niezwykłe znaczenie. Jak podkreśla były piłkarz maltańskiej ekstraklasy Jakub Rataj:
Dla nich piłka zawsze była ważna i był to sport narodowy. Wszyscy na punkcie piłki są tutaj szaleni. Wszyscy oglądają mecze, te topowe ligi, wszyscy tym żyją i też w jakimś stopniu te swoje małe lokalne kluby wspierają. Jakub Rataj, były piłkarz maltańskiej ekstraklasy
Zainteresowanie futbolem na Malcie wzrasta również dzięki poprawie wyników klubów w europejskich pucharach. – Na pewno poziom poszedł do góry, co widać po wynikach maltańskich zespołów w europejskich pucharach. Dziś te kluby w Lidze Konferencji i Lidze Europy nie odpadają w pierwszych rundach, gdzieś ta druga/trzecia runda co roku jest przez nich ugrana – mówił Jakub Rataj. W tym sezonie w eliminacjach do europejskich pucharów udział wzięły cztery zespoły z Malty.
Najlepiej poradziła sobie Floriana FC, która zagrała o fazę ligową Ligi Konferencji. W I rundzie eliminacyjnej pewnie pokonała w dwumeczu 4:2 SP Tre Penne (zespół z San Marino) i awansowała do kolejnej fazy. Tam jednak musiała uznać wyższość portugalskiej Vitorii Guimarees, która rozbiła ją w dwumeczu aż 5:0, choć w spotkaniu domowym maltańska drużyna dzielnie walczyła i straciła tylko jednego gola. Od II rundy eliminacyjnej w tych rozgrywkach zmagania rozpoczął inny maltański zespół Sliema Wanderers. Boleśnie jednak odczuł skutki dwumeczu z ormiańskim Noah Erywań, przegrał aż 0:7.










