Patrząc na inne grupy, ta wydaje się równie nieprzewidywalna jak większość grup na tegorocznych mistrzostwach Europy. Zdecydowanym faworytem są Hiszpanie, a o drugie miejsce w grupie powinny bić się dwa zespoły, czyli Polska i Szwecja. Trzy z czterech drużyn w grupie E weszły do 1/8 finału na poprzednim Euro. Tu jedyny wyjątek stanowi Szwecja, która w 2016 roku w swojej grupie zajęła ostatnie, czwarte miejsce.
Z pewnością nie jest to najmocniejsza grupa na Euro 2020, ale do najłatwiejszych również nie należy. Hiszpania zgodnie z oczekiwaniami powinna rządzić i dzielić. Polska reprezentacja po zmianie selekcjonera, na pewno będzie chciała pokazać się z jak najlepszej strony. Piłkarze niejednokrotnie mówili już, że dadzą z siebie wszystko i postarają się wyrównać osiągnięcie sprzed pięciu lat. Dla Szwedów będzie to szczególny turniej. Reprezentacja „Trzech Koron” ma najlepszy skład oraz formę od wielu lat. Jeśli nie teraz, to kiedy? W teorii czwarte miejsce powinni zająć Słoweńcy, jednak nie liczy się teoria, ale piłkarska jakość. Nasi południowy sąsiedzi z pewnością będą chcieli namieszać w tabeli.
Hiszpania
Największy atut: Wymienność pozycji w linii ataku. Wszyscy ofensywni zawodnicy Hiszpanów doskonale się rozumieją. Bardzo często skrzydłowi zmieniają się stronami. Ponadto ofensywni piłkarze reprezentacji Hiszpanii zmieniają ustawienie w czasie ataku. W jednym momencie mogą być ustawieni trójką w linii, a chwilę potem jeden z zawodników zbiega za plecy atakującej dwójki.
Największa gwiazda: Marcos Llorente. Nieczęsto zdarza się, aby obrońca był wymieniany w gronie największy gwiazd danej drużyny. W tym przypadku mamy wyjątek od reguły. Zawodnik Atletico Madryt nie jest klasycznym prawym obrońcą. Ostatnio na tej pozycji wystawiał go trener, Luis Enrique, z uwagi na odpoczywającego po finale Ligi Mistrzów Cezara Azpilicuette. Marcos Llorente może grać na pozycji od prawego defensora, po cofniętego napastnika. Aktualnie jest jednym z najwszechstronniejszych piłkarzy na świecie, a dokładnie takich graczy na turnieju potrzebuje reprezentacja. Którzy w razie kontuzji innego zawodnika mogą zagrać na kilku pozycjach.
Największy problem: Brak zgrania w szeregach defensywy. Aktualnie środkowi obrońcy Hiszpanów wydają się ich największym problemem, ponieważ żaden z środkowych obrońców „La Furia Roja” nie ma doświadczenia na wielkim turnieju. Dla każdego będzie to debiut na europejskiej imprezie. Dodatkowo środkowi defensorzy nie mają ze sobą żadnego grania ani nawet doświadczenia na poziomie reprezentacji. Dla kadry Hiszpanii Pau Torres, Diego Llorente i Eric Garcia rozegrali po osiem spotkań, a Aymeric Laporte – jedno spotkanie.
Potencjalne odkrycie: Dani Olmo. Piłkarz Rb Lipsk ma za sobą świetny sezon w barwach wicemistrza Niemiec. W całym sezonie 2020/2021 zaliczył pięć goli oraz dziesięć asyst. Co by nie mówić, w reprezentacji Hiszpanii jednak nie zachwycał. Gdy wchodził z ławki rezerwowych, zazwyczaj grał słabo, bez polotu i nie wyróżniał się niczym szczególnym na tle kolegów. Do tej pory dla reprezentacji Hiszpanii rozegrał 11 spotkań i strzelił trzy bramki, wszystkie zdobył z, lekko mówiąc, kiepskimi rywalami: Maltą, Gruzją i Kosowem. Jeśli chce przenieść się do jeszcze lepszego klubu niż RB Lipsk lub podnieść swoją wartość rynkową, nadszedł najwyższy czas na pokazanie pełni umiejętności.










