Wiedzieliśmy, jaką wagę ma spotkanie z Czechami. Tylko zwycięstwo nas w nim satysfakcjonowało. Tego celu w piątkowy wieczór nie zrealizowaliśmy, zatem o bezpośrednim awansie na euro możemy zapomnieć. Nicola Zalewski był dziś najlepszym zawodnikiem Polski, ale to wystarczyło wyłącznie na remis.
Wszyscy widzieliśmy, jak wyglądała tabela w naszej grupie. Żeby w ogóle jeszcze marzyć o bezpośrednim awansie na Euro, musieliśmy wygrać mecz z Czechami i liczyć na korzystne rozstrzygnięcie w ich następnym meczu z Mołdawianami.
Waleczny Świder pobudzał kadrę
W tym meczu bardzo podobał nam się Świderski. Walczył o każdą piłkę, zachęcał swoich kolegów do wyższego podejścia, podpowiadał w ustawieniu. Bardzo bliski szczęścia był w 16. minucie, ale po znakomitym dograniu od Nicoli Zalewskiego, nie był w stanie od razu oddać strzału na bramkę. Ten sam schemat akcji powtórzył się dwie minuty później, ale tym razem szybszy był obrońca czeski.
Nicola Zalewski jest de beściak. I jego dośrodkowania też
Jednak niekwestionowaną gwiazdą spotkania był Nicola Zalewski. Szalał na lewym wahadle, rozgrzewał serca kibiców zgromadzonych na PGE Narodowym. Robił mnóstwo zamieszania po lewej stronie, a jego centry były niezwykle groźne. Mówiliśmy już o jego dwóch dośrodkowaniach, ale to, co zrobił zawodnik Romy w 40. minucie… oklaski dla wahadłowego.
Nicola Zalewski wygrał pojedynek biegowy z Czechem i znów dośrodkował w kierunku Świderskiego. Ten po raz kolejny został zblokowany, ale do piłki dopadł Jakub Piotrowski, który dokończył dzieła. Mieliśmy tak oczekiwane przez nas prowadzenie. Mało tego, Nicola po prostu dzisiaj obok Świdra był gościem, który ciągnął tę drużynę i cieszymy się, że pomimo zawirowań w klubie oraz w życiu, w tak ważnym meczu udźwignął swoją rolę.











