Środowe mecze 5. kolejki Ligi Mistrzów przyniosły kolejne rozstrzygnięcia. Głównym aktem wieczoru był mecz Juventusu z Barceloną. Miał to być dla mistrza Włoch rewanż za klęskę 0:3 w pierwszym pojedynku Champions League na Camp Nou. Piąte spotkanie fazy grupowej okazało się również szczęśliwe dla mistrza Anglii, Chelsea. Zapewniła sobie ona bowiem awans do fazy pucharowej. Wielkim rozczarowaniem okazała się Benfica, która w spotkaniu z CSKA w Moskwie ostatecznie pogrzebała swoje szanse. Nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się, że mistrz Portugalii po pięciu meczach nie zanotuje w tabeli choćby punktu.
Pora przedstawić w telegraficznym skrócie to, co wydarzyło się drugiego dnia piątej kolejki fazy grupowej Champions League.
Hit fazy grupowej w Turynie
Mecz Juventusu z Barceloną był zapowiadany jako rewanż za pierwszą kolejkę spotkań grupowych. Na Camp Nou Barcelona pewnie pokonała finalistę poprzedniej edycji Ligi Mistrzów 3:0 i spowodowało to chęć zemsty ze strony mistrza Włoch. Juventus chciał również udowodnić, że ich ostatnia wpadka w lidze przeciwko Sampdorii była jedynie wypadkiem przy pracy. Spotkanie na Allianz Stadium toczyło się w szybkim tempie, szczególnie widoczne było to w przypadku turyńczyków. Bardzo aktywni w tym starciu byli dwaj skrzydłowi, Juan Cuadrado i Douglas Costa. Robili oni bowiem sporo szumu na boisku, z czym nie zawsze radziła sobie defensywa wicemistrza Hiszpanii.
Barcelona z kolei postanowiła nieco oszczędzić siły części zawodników. Będąc niemal pewnym awansu do fazy pucharowej, Ernesto Valverde postanowił, że w związku z meczem z Valencią w weekend da możliwość odpoczynku Leo Messiemu i Jordiemu Albie. Valverde wiele nie ryzykował, ponieważ nawet w przypadku porażki Barcelona i tak była pewna awansu. Doprowadziło do tego zwycięstwo Sportingu w drugim spotkaniu tej grupy.
Anglia wraca do żywych
Po latach posuchy angielskich klubów w Lidze Mistrzów wydaje się, że następuje ich powolny renesans w tych rozgrywkach. Drużyny z Premier League nie dość, że wygrywają, to czynią to w sposób bardzo efektowny. Wyjątkiem od tej reguły może być jedynie porażka Chelsea 0:3 w Rzymie, lecz patrząc na całokształt gry angielskich zespołów, można rzec, że grają świetnie. Niemal wszyscy reprezentanci ligi angielskiej, oprócz Liverpoolu i Manchesteru United, co jest tylko kwestią czasu, zapewnili już sobie awans do fazy pucharowej.
W środowy, chłodny wieczór 22 listopada swój dalszy byt w Lidze Mistrzów zapewniła sobie Chelsea. Mistrz Anglii przypieczętował wyjście z grupy drugim wysokim zwycięstwem nad mistrzem Azerbejdżanu Qarabagiem Agdam 4:0. Z kolei Manchesterowi United do tego celu wystarczył remis w meczu z FC Basel. Niestety dla kibiców drużyny Jose Mourinho ten cel nie został osiągnięty, ponieważ mistrz Szwajcarii postanowił odwlec swoim zwycięstwem świętowanie awansu Manchesteru.
Dramat Benfiki
Mało kto spodziewał się tak słabej postawy mistrza Portugalii w tym sezonie Ligi Mistrzów. Zwłaszcza że Benfica trafiła do grupy w miarę wyrównanej, w której powinna była poradzić sobie bez większego wysiłku. Nikt jednak nie przewidział tego, że utrata ważnego ogniwa, jakim był Julio Cesar, aż tak odbije się na postawie Benfiki.










