Patryk Sokołowski z końcem umowy pożegnał się z Piastem Gliwice i podpisał kontrakt z Legią Warszawa obowiązujący do czerwca 2023 roku. W kontekście piłkarza już od poprzedniego sezonu sporo mówiło się o potencjalnym wyjeździe za granicę, pomocnik miał wahania po otrzymaniu oferty ze stolicy, ale chęć powrotu do domu i pomocy macierzystemu klubowi w gigantycznej zapaści okazała się silniejsza.
Mimo już 27 lat na karku Patryk Sokołowski występuje na poziomie ekstraklasy dopiero od 3,5 roku. Z każdym sezonem jego pozycja w klubie ze Śląska stawała się coraz mocniejsza. Wcześniej był piłkarzem pierwszoligowych Wigier Suwałki, drugoligowego Znicza Pruszków, a awans z III do II ligi zanotował z Olimpią Elbląg. Jednak to w klubie z ulicy Łazienkowskiej zaczynał swoją przygodę z piłką. Rodowity warszawianin spędził u „Wojskowych” całą swoją juniorską przeszłość z lat 2000-2014. Chociaż nie otrzymał wtedy okazji do debiutu w pierwszej drużynie, to śmiało możemy stwierdzić, że teraz będzie jednym z tych graczy stołecznych, którzy dadzą się pokroić za swoje barwy.
– Bardzo cieszymy się, że Patryk Sokołowski dołączył do Legii mimo propozycji z wielu klubów, których zwrócił uwagę. Potrzebujemy więcej mobilności w środku boiska oraz agresji w obronie. To zawodnik, który spełnia oba warunki, jest jednym z najlepszych środkowych pomocników w polskiej wkstraklasie – powiedział nowy dyrektor sportowy Legii Warszawa Jacek Zieliński.
Lecieć w dobrą stronę
Na pierwszy rzut oka „Sokół” ma wszystko, aby z miejsca stać się ważnym ogniwem drużyny znajdującej się w tej chwili na przedostatnim miejscu w ligowej tabeli. Dobry przegląd pola gry, odpowiednia motoryka, odnajdywanie się w ciasnych przestrzeniach i spokój, który może być nieodzowny przy rozgrywaniu spotkań o tak istotną stawkę przeciwko zawsze kilkukrotnie bardziej zdeterminowanym na starcia z Legią Warszawa rywalom. 27-letni pomocnik umie dostosować się do wielu stylów gry, a w swojej najlepszej formie bywa najaktywniejszym piłkarzem wyrównanych meczów.
W ostatnich latach przekonaliśmy się, że jest typem zawodnika, który zostaje żołnierzem trenera, jednym z kilku łączników szkoleniowca z innymi piłkarzami i przez to potrafi idealnie przekazać i przelać na papier jego filozofię. Rzetelnie buduje strukturę i jedność organizmu swojej ekipy, a z każdym tygodniem piłkarsko staje się coraz mądrzejszy. Wystarczy cofnąć się w czasie do jego początków pod opieką Waldemara Fornalika i zaobserwować, jakiej śmiałości oraz obycia nabrał po blisko setce pojedynków w najwyższej klasie rozgrywkowej.











