W trakcie rundy jesiennej poprzedniego sezonu Korona Kielce w końcu realizowała założenia Gino Lettieriego. Zachwycali głównie obrońcy, którzy grali w sposób nowoczesny, oprócz częstej wymienności pozycji świetnie łącząc zadania w destrukcji oraz ataku. Kielecka defensywa przypominała doskonale naoliwiony mechanizm. Gdy w styczniu Djibril Diaw zdecydował się odejść z klubu, maszyna włoskiego szkoleniowca przestała jednak funkcjonować. Skutki są widoczne do dnia obecnego.Po objęciu Korony Kielce przez Gino Lettieriego atmosfera w zespole z Suzuki Areny daleka była od poprawnej. Zawodnicy skarżyli się na metody szkoleniowca oraz ciężkie treningi. Nie brakowało kontrowersji, a kilku graczy zadeklarowało chęć odejścia z klubu. Mimo już rozpoczętego sezonu nadal pod znakiem zapytania stała przyszłość Djibrila Diawa. Senegalczyk miał być zdecydowany na opuszczenie Kielc, by spełnić marzenie o grze we francuskiej lidze.
– Jego poziom sportowy jest dla nas bardzo satysfakcjonujący. Kibice nie mogą wiedzieć, że Djibril Diaw przyszedł do nas półtora miesiąca temu i powiedział, że chce odejść. Usłyszeliśmy, że źle się czuje w Kielcach i jego marzeniem jest wyjazd do Francji. Rozmawialiśmy o tym z jego menedżerem, chcieliśmy iść w tym kierunku, by mu pomóc – mówił na początku sezonu 2017/2018 w rozmowie z portalem CKsport.pl prezes klubu Krzysztof Zając.
Ostatecznie defensor pozostał jednak w Kielcach, lecz do pierwszego zespołu powrócił dopiero we wrześniu, rozgrywając pełny mecz przeciwko Sandecji Nowy Sącz. Udany występ Senegalczyka sprawił, że Gino Lettieri na dobre zaufał parze środkowych obrońców, którą odtąd przez kilka kolejnych spotkań tworzyli Djibril Diaw z Adnanem Kovaceviciem. W dalszej części sezonu z regularną grą defensora bywało jednak różnie. Wahania formy zawodnika oraz różne rozwiązania taktyczne stosowane przez włoskiego szkoleniowca nie pozwoliły na stałe zagrzać Senegalczykowi miejsca w pierwszej jedenastce. Jednak nawet mimo pomijania gracza przy zestawianiu podstawowego składu Gino Lettieri nadal wierzył w rozwój talentu Djibrila Diawa.
Djibril Diaw – gwiazda tercetu
Kolejny sezon, podobnie jak poprzedni, rosły obrońca rozpoczął od partnerowania Adnanowi Kovaceviciowi na środku bloku defensywnego. Obaj gracze szybko stali się filarami kieleckiego zespołu oraz zawodnikami, od których Gino Lettieri rozpoczynał zestawianie jedenastki. Na coraz lepiej rozumiejącą się i wzajemnie uzupełniającą parę defensorów uwagę zwróciły media. Eksperci doceniali dyspozycję obu graczy, nawet mimo faktu, że w każdym spotkaniu Korona Kielce traciła przynajmniej jedną bramkę.
Dopuściłem zimą do odejścia Djibrila Diawa. Gino Lettieri w rozmowie z tygodnikiem „Piłka Nożna”
Pozycja defensorów w zespole miała ulec zmianie po zakontraktowaniu przez klub z Suzuki Areny Ivana Marqueza. Hiszpan po nadrobieniu braków kondycyjnych był gotowy do gry pod koniec września. Jednak ku powszechnemu zaskoczeniu zamiast wybrać dwóch z trzech obrońców, Gino Lettieri znalazł w zespole miejsce dla wszystkich.













