Karuzela transferowa wśród polskich graczy kręciła się jak szalona. Nie zabrakło zarówno transferów do czołowych europejskich klubów, jak i niespodziewanych zmian kierunku. Którzy Polacy tego lata zmienili barwy i o których transferach mówiło się najwięcej?
MLS pełne filmowych gwiazd
Zdecydowanym numerem jeden na tej liście musi być Robert Lewandowski. Legenda polskiej piłki przeniosła się z Barcelony do Chicago Fire. 38-letni reprezentant naszego kraju po zdobyciu licznych trofeów na hiszpańskim podwórku zmienił otoczenie. Dużo mówiło się o tym, że Robert mógł trafić do Włoch i wypełnić wolę ojca. Lewy tłumaczył później, że powodem było brak chęci gry w innym klubie z Europy po odejściu z Dumy Katalonii. Do tego z pewnością dochodziły oczekiwania finansowe.
🚨💣 EXCLUSIVE: Robert Lewandowski to Chicago Fire, HERE WE GO! 🇺🇸
The Polish striker has agreed to join Chicago Fire after visiting the club and city two weeks ago.
Lewandowski will sign early next week, ready for new chapter in MLS.
Big move. 🔥🇵🇱 pic.twitter.com/JEKnCYyqRm
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) June 28, 2026
Lewandowski w Chicago dostał duży kontrakt oraz zapewnienie luksusów jego rodzinie. Anna – żona napastnika była sceptycznie nastawiona co do tej przeprowadzki. Wszystko zmieniło ogromne zaangażowanie władz klubu ze Stanów w ten transfer. Prestiżowe szkoły dla dzieci, dom oraz rola lidera i ikony klubu – wszystko to by Robert zdecydował się na ten ruch. Idealnie tą decyzję komentował też Szwed Zlatan Ibrahimović: „Jeśli chce budować swoją markę, powinien wybrać USA. Jeśli chce zarabiać pieniądze, niech jedzie do Arabii Saudyjskiej”.
Początek kapitana reprezentacji w nowym klubie był ciężki. Chicago Fire przegrało pierwsze dwa spotkanie, a Robert nie zdobył w nich ani bramki ani asysty. Kibice byli oburzeni tym co się działo. Wraz z przyjściem do ich klubu Polaka, odejść musiał inny, młodszy napastnik, który miał ich pełne zaufanie. Lewandowski musiał mierzyć się od razu z ogromną krytyką ze strony kibiców. W końcu trzeci mecz przyniósł zwycięski i zarazem debiutancki dublet Lewego oraz pierwszą serię zwycięstw. Aktualnie Robert w 13 spotkaniach w nowych barwach zanotował 7 goli i 2 asysty.
Polski mur w Turynie
25 sierpnia oficjalnie w mediach został ogłoszony transfer Kamila Grabary. Polski bramkarz dołączył do włoskiego Juventusu na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. 27-latek po spadku do drugiej Bundesligi przestał być w planach Wolfsburga. Niemiecki klub nie chciał mu już płacić wysokiej pensji i pragnął też na nim zarobić. Sam Grabara również wysoko zawiesił sobie poprzeczkę i odrzucił zainteresowanie między innymi z Francji. Uważał, że ma odpowiednie umiejętności by zagrać w topowym klubie.
Klub z Turynu rozstał się z Włoskim bramkarzem – Di Gregorio i w jego miejsce ściągnał Guglielmo Vicario. Były zawodnik Tottenhamu jest póki co numerem jeden w bramce Starej Damy. Na ten moment nie zanosi się też na to by te miejsce miał oddać. W swoich trzech pierwszych spotkaniach zaliczył dwa czyste konta i pokazał się z dobrej strony. Na debiut Kamila będziemy musieli więc zapewne jeszcze trochę poczekać.
Rywalizacja między tą dwójką zapowiada się naprawdę ciekawie. Z jednej strony Polak, który zazwyczaj znakomicie pokazywał się w Niemczech i walczy też o numer jeden w bramce w reprezentacji Polski. Z drugie strony Włoch, który koniec w Anglii miał bardzo słaby i powrót do ojczyzny ma go odbudować. Kibice Juve z pewnością dobrze wspominają polską krew w bramce dzięki Szczęsnemu, więc z przyjęciem go do rodziny problemu raczej nie będzie.
Francuskie bagietki
Z kolei najbardziej kluczowe dla przyszłości reprezentacji Polski mogą być transfery Michała Skórasia i Maika Nawrockiego. Pierwszy do Francji przeniósł się z Belgii za 7,5 miliona euro. Drugi przeprowadził się z Celticu Glasgow za około 2,5 milina euro. Michał – wychowanek Lecha Poznań bardzo często miał w Belgii problemy. Skrzydłowy tracił miejsce w składzie lub nie był w stanie utrzymać regularnej formy. Skóraś na ten moment w RC Lens ma na koncie pięć występów w których to zdobył jedną asystę.
Każdy myślał, że transfer Maika Nawrockiego do Francji pozwoli wyzwolić jego pełen potencjał. Jeden z najbardziej niedocenianych i pomijanych Polskich obrońców w końcu miał się pokazać na największej klubowej scenie. Tuż przed meczem Ligi Mistrzów klub poinformował o fatalnej kontuzji defensora. Maik Nawrocki doznał całkowitego zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie i czeka go wielomiesięczna przerwa od gry.
Po transferach obu zawodników szybko mogliśmy się też cieszyć z pierwszego ich wspólnego trofeum. Otóż w Francuskim Trophee des Champions pokonali Paris-Saint-Germain jeden do zera i podnieśli wspólnie puchar. Dodatkowo Michała Skórasia czekają ciężkie wyzwania w Lidze Mistrzów. Zmierzy się tam między innymi z Liverpoolem na Anfield oraz Manchasterem City. Osobista dla niego będzie też rywalizacja z byłym klubem – Club Brugge.
Nie chwal dnia przed zachodem słońca
Jakub Kamiński po fenomenalnym sezonie w FC Köln oficjalnie związał się z Benfiką Lizbona. Dla ulubieńca niemieckich kibiców miał to być pierwszy tak wielki klub w karierze. Transfer na kwotę 17 milionów euro, gra w Lidze Europy i realna walka o mistrzostwo Portugalii. Brzmi zbyt idealnie?
Bem-vindo, Jakub Kamiński! ✍️
🇵🇱 Witamy! pic.twitter.com/3AZAiZDlVF
— SL Benfica (@SLBenfica) July 7, 2026
Kuba w zespole prowadzonym przez Marco Silve został odstawiony na dalekie tory. W podstawowym składzie wyszedł tylko w kwalifikacjach do LE, ale i tak w więkoszści wchodził z ławki. W lidze portugalskiej nie zadebiutował nawet w meczu gdzie Benfica pewnie prowadziła siedem do zera już w 61 minucie spotkania. Upragniony debiut otrzymał dopiero w meczu wyjazdowym wchodząc za kontuzjowanego bocznego obrońcę. Szansy lepszego pokazania się nie wykorzystał z racji, iż zagrał po prostu słaby mecz.
Póki co głównie przez świetną formę innych skrzydłowych tego klubu, czyli Gianluce Prestianniego i Andreasa Schjelderupa ciężko mu będzie wywalczyć skład. W podobny sposób skomentował jego sytuację osobiście również trener SL Benfici. Transfer Jakuba Kamińskiego z pewnością póki co boleć może nas najbardziej. Brak minut i regularnej gry może nie tylko osłabić jego pozycję w reprezentacji Polski, ale też wpłynąć na jego dalszą formę i karierę.
Legendarny beniaminek
Natomiast jednym z najciekawszych i niespodziewanych ruchów jest transfer Brighta Ede do Deportivo La Coruña. 19-letni Polski obrońca przeniósł się tam za 6 milionów euro z Motoru Lublin. Klub, który po wielu latach wrócił do La Ligi wzmacnia się dość spektakularnie. Ede wśród swoich klubowych kolegów ma między innymi Aubameyanga, Adama Traore i Jose Marie Gimeneza.
Deportivo zdecydowało się na transfer Ede ze względu na jego świetne warunki fizyczne. Ujrzeli w nim ogromny potencjał pasujący do ich filozofii. Już w swoim 3 spotkaniu w nowych barwach zagrał przeciwko Realowi Madryt, a następnie zadebiutował w La Lidze. Na ten moment obrońca ma na koncie trzy występy na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii. Dwa razy rozegrał pełne 90 minut i raz wszedł z ławki.