Legniccy kibice z pewnością mogą powiedzieć „nie tak to miało wyglądać”. W ostatnim poniedziałkowym meczu 27. kolejki PKO Ekstraklasy Miedź podejmie u siebie Legię Warszawa i chyba można już z całą pewnością stwierdzić – trzeba korzystać, póki jest. Tak ciekawy rywal może na stadion imienia Orła Białego przez następne kilkanaście miesięcy nie zawitać.
Co prawda do Legnicy przyjedzie jeszcze chociażby Raków Częstochowa, ale tak naprawdę nie w tym rzecz. Miedź miała rozgościć się w ekstraklasie, a z biegiem czasu w niej namieszać. Wpadła jednak tylko na chwilę. A najbardziej bolesne dla jej kibiców jest to, że jeszcze trwający pobyt w najwyższej lidze nie zostanie na długo zapamiętany przez postronnych widzów – prawie cały sezon na dnie tabeli, praktycznie same porażki, rozczarowująca mieszanina obcokrajowców. Nikt za Miedzią tęsknić nie będzie.
Miedź Legnica największym rozczarowaniem sezonu?
Odkąd Grzegorz Mokry objął Miedź, trudno nie odnieść wrażenia, że drużyna ta zatraciła charakter. Tak naprawdę jedynym dobrym okresem jego pracy w Legnicy było pokonanie Śląska Wrocław, a kolejkę później Górnika Zabrze. Potem jednak rozpoczęła się przerwa zimowa i wydawało się, że przerwa ta zostanie należycie wykorzystana, a beniaminek może jeszcze namieszać w dole tabeli. Rozpoczęcie wiosennych zmagań rozwiało jednak te pozytywne myśli.
Tylko jedno zwycięstwo, cztery remisy i pięć porażek wiosną przekreśliły jakiekolwiek racjonalne nadzieje na utrzymanie Miedzi w ekstraklasie. Bilans może być tym bardziej bolesny, jeśli spojrzy się na dotychczasowych przeciwników legniczan. Spora część bowiem to drużyny, które są bezpośrednimi rywalami Miedzi w walce o utrzymanie. Nie można jednak myśleć o pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej, jeśli przegrywa się z mającą ogromne problemy Lechią Gdańsk aż 0:4 bądź nie pokonuje się na własnym boisku Jagiellonii Białystok, która w obecnej kampanii radzi sobie bardzo słabo na wyjazdach.
A przecież oczekiwania wobec Miedzi przed rozpoczęciem tego sezonu były naprawdę duże. Rozgromienie reszty stawki w Fortuna 1. Lidze oraz transfery, które na papierze mogły budzić podziw. Projekt ten miał zawojować ekstraklasę, a skończyło się na ogromnym rozczarowaniu. Korona oraz Widzew, czyli drużyny, które razem z Miedzią awansowały, radzą sobie znacznie lepiej, mając teoretycznie gorszy jakościowo skład. A przypomnijmy – Widzew w zeszłym sezonie miał 15 punktów straty do legniczan, a Korona aż 21.











