Mimo dzisiejszej sromotnej porażki 0:3 u siebie z Pogonią Szczecin, podopieczni Michała Probierza mogą być zadowoleni. Bowiem Jagiellonia Białystok – główny konkurent krakowian w walce o czwarte miejsce premiowane awansem do europejskich pucharów – nie skorzystała na ich potknięciu. Tym samym w przyszłym sezonie zobaczymy Cracovię walczącą o Ligę Europy!
Można zarzucić Cracovii, że w rundzie finałowej nie grała tak dobrze, jak wcześniej na wiosnę. Podopieczni Michała Probierza, kwalifikując się do mistrzowskiej ósemki, mogli nawet powalczyć o podium. Mogli, słowo klucz. Ostatecznie na koniec rozgrywek zajmują szczęśliwą czwartą lokatę i w przyszłym sezonie zobaczymy ich w eliminacjach do europejskich pucharów.
Roślinka stopniowo kwitła
Pisaliśmy już w tym sezonie kilkukrotnie o tym, że sukces Cracovii nie byłby możliwy, gdyby nie zaufanie kibiców i zarządu klubu do Michała Probierza. Szkoleniowiec krakowian wielokrotnie w mediach był już skreślany. Zwłaszcza na początku rozgrywek, kiedy to wydawało się, że Cracovia będzie musiała bić się o utrzymanie. Tymczasem ekipa z Kałuży dzielnie walczyła, a Michał Probierz, wiedząc o tym, że jego stanowisko nie jest zagrożone – mógł spokojnie wykonywać swoją robotę.
Znając ekstraklasowe realia, jest to bardzo ważne. Pamiętamy doskonale co działo się na początku kwietnia, kiedy to do zwolnienia doszło w czołowych polskich ekipach, w tym w Legii Warszawa i Lechu Poznań. Długofalowy projekt można było jedynie podziwiać oglądając właśnie Cracovię lub Pogoń Szczecin. Szczecinianie, podobnie jak Cracovia nie miała najlepszego początku, jednakże sami prezesi tych klubów zdają sobie sprawę, że zapewnienie dobrych warunków pracy trenerom, to właśnie zaufanie.
Z drugiej strony trzeba też wspomnieć o tym, że ekstraklasa jest ligą niebywale nieprzewidywalną. Na zachodzie z reguły drużyna, która źle zaczyna, raczej będzie miała problemy przez większość sezonu. Tymczasem w Polsce można zauważyć fenomen nieprzewidywalności do tego stopnia, że drużyny, które przez dziesięć kolejek nie były w stanie zdobyć kompletu punktów – niemal do samego końca grały choćby o europejskie puchary.











