E viva Espana!
Opierając się chociażby na niedawnym spotkaniu z Legią Warszawa, odpowiedź powinna być jednoznaczna. Fatalna, przegrana 2:0 pierwsza połowa zupełnie nie zniechęciła wiślaków do walki. Wręcz przeciwnie – trener Maciej Stolarczyk na tyle zmobilizował swój zespół, że był on w stanie wyciągnąć wynik na 3:2. To cecha charakterystyczna tej drużyny. Stolarczyk, jako prawdziwy wiślak, zaszczepił w swoich zawodnikach DNA walki.
Odpowiadając jednak na pytanie z tytułu, powinniśmy cofnąć się do roku 2016, kiedy to z Wisły definitywnie wycofał się Bogusław Cupiał. Mając zarys ostatnich dziejów drużyny z Krakowa, to właśnie ta decyzja okazała się niezwykle ważna. Klub, który wcześniej mógł pozwolić sobie na tak wiele pod względem finansowym, nagle stracił główne źródło dochodów. Wydawało się, że kwestią czasu będzie pozyskanie odpowiedniego sponsora… Ten jednak nieubłaganie płynął, a na horyzoncie pojawiali się tylko łgarze pokroju Jakuba M. Do akcji wkroczyć musiała więc TS Wisła, ratując klub od upadku.
Dyrektorem sportowym był wówczas Manuel Junco, który wprowadził koncepcję opierania klubu na hiszpańskich zawodnikach. W maju 2017 roku doszło do historycznego momentu, gdyż stery w Wiśle po raz pierwszy objął również hiszpański szkoleniowiec. Nikomu nieznany Kiko Ramirez trafił do Krakowa z tamtejszej III ligi. Mimo sceptycznych głosów szybko zyskał przychylność fanów dzięki początkowej poprawie wyników zespołu.
Postępująca „hiszpanizacja” drużyny stawała się faktem. W ataku strzałem w dziesiątkę było postawienie na Carlitosa, w pomocy brylował Pol Llonch, a w obronie Fran Velez. Wyniki były niezłe, styl gry już gorszy – z czasem niestety liczba zdobywanych punktów się zmniejszała, a styl nie poprawiał. Ponadto coraz więcej osób dostrzegało opieranie zespołu na indywidualnościach, co skutkowało tym, że bez Carlitosa Wisła znacznie traciła na wartości.
Cudze chwalicie, swego nie znacie
Koniec końców Kiko Ramireza zwolniono, a jego następcą został Joan Carrillo. Trener, na którego Wisła chrapkę miała już rok wcześniej, gdy prowadził Videoton. Wyrzucono z tego klubu z powodu nadmiernej władzy, jaką chciał tam posiadać. Do Wisły trafił po zwolnieniu z Rijeki, gdzie przydarzyła mu się seria słabszych spotkań, jednak ogólnie Carrillo miał opinię solidnego fachowca z niezłymi sukcesami w ligach porównywalnych do ekstraklasy.











