Pep Guardiola w swojej trenerskiej karierze miał niewielu środkowych napastników, na których stawiał w pierwszym zespole. Teraz również nie korzysta z usług typowego snajpera. Niestety tym razem nie jest to wymysł Katalończyka, tylko beznadziejnej skuteczności ludzi dokonujących transfery na Etihad. Czy Manchester City sam nie wyklucza się z gry o tytuł mistrza Anglii?Fiasko przy sprowadzeniu Harry’ego Kane’a. Brak przedłużenia kontraktu z Sergio Aguero. Miłość Guardioli do posiadania piłki i grania bez klasycznej dziewiątki. Na ten moment wydaje się, że to są trzy główne grzechy klubu z niebieskiej części Manchesteru. To z nimi „Obywatele” będą musieli żyć przynajmniej do styczniowego okienka transferowego.
Miał być Kane. Przyszedł nikt
Tego lata w świecie piłki nożnej naprawdę sporo się wydarzyło i nie chodzi wcale o rozegrane mistrzostwa Europy, tylko ruchy najlepszych zawodników do innych zespołów. Lionel Messi musiał odejść z Barcelony i wybrał Paryż. Cristiano Ronaldo wrócił na Wyspy Brytyjskie, by ponownie zostać „Czerwonym Diabłem”. Romelu Lukaku wrócił do swojej ukochanej Chelsea… a Daniel Levy udowodnił kapitanowi reprezentacji Anglii, że tak łatwo z opuszczeniem Tottenhamu nie będzie.
To musiało boleć, zwłaszcza Pepa Guardiolę, człowieka, któremu chyba najbardziej oprócz samego Kane’a zależało na pozyskaniu wychowanka „Kogutów”. Hiszpański szkoleniowiec przecież już w zeszłym sezonie musiał radzić sobie tak naprawdę całe rozgrywki bez skutecznego żądła, które zapewni trzy punkty, kiedy trudno jest napocząć ligowego rywala. Już pod koniec tegorocznego okna transferowego na jednej z konferencji Guardiola mówił:
– Jest zawodnikiem Tottenhamu Hotspur. Jeśli Tottenham nie chce negocjować, to koniec. Jeśli jest otwarty na negocjacje, myślę, że nie tylko Man City, ale wiele klubów na świecie chce spróbować go podpisać – nie jesteśmy wyjątkiem – ale to zależy od Tottenhamu. I kontynuował: – Harry Kane jest wyjątkowym, niezwykłym napastnikiem – co do tego nie ma wątpliwości, oczywiście jesteśmy zainteresowani – ale jest graczem Tottenhamu i jeśli klub nie chce negocjować, nie mam nic więcej do powiedzenia. Jeśli zechce, spróbujemy.
Owszem, ktoś powie, że były opiekun m.in. Bayernu Monachium nie może narzekać, przecież dostał w tym okienku sprowadzonego za 100 milionów euro Jacka Grealisha, ale to napastnik z prawdziwego zdarzenia jest potrzebny jego zespołowi. Manchester City potrzebuje „nowego Aguero”, który zdobędzie bramkę w meczu decydującym o czymś, jak to kiedyś zrobił Argentyńczyk, dając tytuł najlepszej drużyny w Premier . Snajpera, który w takim meczu jak ten w ostatniej ligowej kolejce będzie wiedział, jak odnaleźć się w polu karnym przeciwnika i da skromną wygraną jedną bramką i pozwoli dopisać trzy punkty w wyścigu o tytuł najlepszej drużyny w Anglii.







źródło: Sofa Score




