Kiedyś Polacy mogli pochwalić się najlepszymi bramkarzami w Premier League – począwszy od Jerzego Dudka w Liverpoolu, aż po Łukasza Fabiańskiego, który niedawno odszedł z West Hamu. Dziś w najlepszej lidze świata niestety nie gra już żaden polski bramkarz. Występuje tam jedynie dwóch reprezentantów Polski, którym dziś przyjrzymy się bliżej.
Dawna reprezentacja
W najlepszej lidze angielskiej Polska nigdy nie miała szerokiej reprezentacji. W XX wieku najpopularniejszym polskim piłkarzem grającym tam był Kazimierz Deyna. Legenda warszawskiej Legii występowała w latach 1978-1981 w Manchesterze City. W XXI wieku największą popularnością w Anglii zaczęli się cieszyć polscy bramkarze. Pierwsze szlaki przetarł Jerzy Dudek, który bronił bramki Liverpoolu w latach 2001-2007. Na zawsze zapisał się w historii „The Reds” dzięki słynnemu finałowi Ligi Mistrzów w 2005 roku. Potem przyszedł czas na polski duet w Arsenalu – Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. Polacy grali wspólnie w klubie przez kilka lat, a potem ich drogi zaczęły się rozchodzić.
W ostatnich latach najbardziej gorącym polskim nazwiskiem w Anglii był Jakub Moder. Niestety, dobrze rozwijającą się karierę Polaka brutalnie przerwała kontuzja. W sezonie 2024/2025 Polska miała pięciu przedstawicieli w Premier League: trzech obrońców – Jana Bednarka, który w tym okienku odszedł do FC Porto, Jakuba Kiwiora grającego w Arsenalu oraz Matty’ego Casha z Aston Villi. Na bramce występowali Łukasz Fabiański w West Hamie oraz Jakub Stolarczyk w Leicester. Drużyna Stolarczyka spadła z ligi, a Fabiański pożegnał się z West Hamem i nie znalazł nowego klubu. Tym sposobem obecnie w Premier League zostało tylko dwóch Polaków, a może być ich jeszcze mniej.
Niepewna przyszłość Kiwiora
Transfer Jakuba Kiwiora do Arsenalu w 2023 roku był uważany za doskonały ruch dla Polaka. Kiwior przechodził ze słabszej drużyny – włoskiej Spezii – za kwotę 19 milionów euro do zespołu aspirującego do najwyższych celów. Obecna sytuacja Jakuba Kiwiora nie jest jednak taka prosta. Klub chciałby, żeby został, bo to doskonały zmiennik Gabriela, ale sam „Kiwi” ponoć jest gotów zmienić barwy w poszukiwaniu regularnej gry.
– Do Londynu musiałaby jednak wpłynąć zadowalająca kwota, czyli co najmniej 30 milionów funtów – mówi nam dziennikarz Meczyków, Radosław Przybysz.
Kiwior przez większość swojej kariery w Arsenalu nigdy nie wszedł na stałe do pierwszej jedenastki. Jedynym momentem, kiedy mu się to udało, była druga połowa sezonu 2023/2024, kiedy Mikel Arteta zrobił z niego lewego obrońcę. „Kiwi” sprawdził się w tej roli i wygryzł ze składu Ołeksandra Zinchenkę. Niestety Polak dość szybko wypadł z podstawowego składu „Kanonierów”. Powodem było sprowadzenie latem przez Arsenal objawienia Euro 2024 – Włocha Riccardo Calafioriego.
Polak po tym transferze wrócił do roli zmiennika. Jednak „Kanonierzy” w poprzednim sezonie zostali dotknięci plagą kontuzji, dzięki czemu „Kiwi” mimo wszystko otrzymywał dość wiele szans. Kiedy je dostawał, zwykle nie zawodził. Pokazał to szczególnie podczas ostatniej edycji Ligi Mistrzów – po spotkaniach fazy pucharowej zebrał wtedy fantastyczne opinie.











