Zeszłoroczny mistrz Izraela. Zespół, który zostawił w pokonanym polu mistrzów Grecji, Cypru i Serbii i w nagrodę zagra w grupie ze światowymi potęgami. Jedna z największych sensacji tegorocznych eliminacji do europejskich pucharów. Przedstawiamy Maccabi Hajfa. Dowiedzmy się trochę o tym klubie, jak również o innych zespołach z Izraela i ich poczynaniach w Europie.
Mało prawdopodobne, że ktokolwiek postawiłby pieniądze na to, że w Lidze Mistrzów zagrają oni, a nie na przykład PSV Eindhoven lub Dynamo Kijów. Izraelski zespół sprawił wielką sensację, awansując do rozgrywek grupowych Ligi Mistrzów. Nie miał wcale łatwego zadania – na jego drodze stanęły między innymi takie firmy jak Olympiakos Pireus czy Crvena zvezda. Mimo to Maccabi zagra wśród najlepszych – wraca do europejskiej elity po 13 latach, jak również reprezentuje swój kraj po raz pierwszy od siedmiu lat.
Droga do Ligi Mistrzów
Maccabi świetnie poradziło sobie w eliminacjach – już w II rundzie trafili oni na wielki Olympiakos. Po pierwszym meczu w Hajfie, zremisowanym 1:1, w Pireusie odnieśli wielkie zwycięstwo 4:0, wprawiając w ekstazę swoich kibiców. W kolejnej rundzie czekał na nich cypryjski Apollon Limassol, dobrze znany kibicom Lecha Poznań. Izraelczycy nie mieli większych problemów z awansem, w pierwszym spotkaniu zwyciężyli 4:0 i pomimo porażki w rewanżu awansowali do play-offów.
Na ostatnim etapie mistrza Izraela czekało starcie z Crveną zvezdą. Tym razem to Serbowie byli faworytami, ale po raz kolejny drużyna z Izraela postawiła się i spotkanie w Hajfie wygrała 3:2. W rewanżu na słynnej Marakanie gospodarze prowadzili 2:1 i myśleli już o dogrywce, lecz w 90. minucie środkowy napastnik Crveny, Milan Pavkov, odebrał własnej drużynie szanse na możliwe odwrócenie wyniku bramką samobójczą. Po chwili na stadionie zapadła cisza, a zawodnicy, sztab i nieliczni kibice Maccabi wpadli w ekstazę.
Wielkie zwycięstwo zagwarantowało Maccabi grę w fazie grupowej ze światowymi gigantami. Trafili do grupy H z Paris Saint-Germain, Juventusem i Benficą, co wzbudziło olbrzymie emocje nie tylko wśród kibiców, ale i piłkarzy zespołu. Jeden z nich, Dolev Haziza, mówił tak:
Losowanie oglądaliśmy w naszej szatni. To było absolutnie niesamowite, jak wulkan. Zagramy przeciwko trzem z najlepszych graczy na świecie. To po prostu wspaniałe! Nadal nie mogę w to uwierzyć.
Zespół bez gwiazd
Gdy zajrzymy do składu mistrza Izraela, nie znajdziemy tam wielkich nazwisk. Najlepsze CV ma niewątpliwie Tjaronn Chery – 34-letni reprezentant Surinamu. Zaliczył 132 mecze w Eredivisie, 61 w Championship, epizody w ligach tureckiej i chińskiej, za każdym razem wykręcając świetne liczby. Pomimo już słusznego wieku nadal jest jednym z liderów swojej drużyny.









