W premierowym meczu 16. kolejki Primera Division Levante pokonało Sevillę 1:0. Bramkę dającą zawodnikom z Walencji trzy punkty zdobył Victoriano Rivas.
Spotkanie otwierające 16. kolejkę La Liga lepiej rozpoczęli gospodarze. Jak to mają w zwyczaju, bez respektu podjęli wyżej notowanego rywala, któremu kilka minut zajęło dostosowanie się do stylu gry Levante. Podopieczni Juana Martineza z łatwością przedostawali się pod pole karne, ale na razie czujnością wykazywali się obrońcy, a umiejętnościami – Javi Varas. Najlepszą okazję w pierwszych dziesięciu minutach stworzyła jednak Sevilla – po dośrodkowaniu Rakiticia z rzutu wolnego minimalnie niecelnie głową uderzał Manu. Chwilę później ten sam zawodnik powinien zaliczyć asystę, ale jego podanie w popisowy sposób spartaczył Navas.

W 22. minucie po, wydawałoby się, przypadkowym wybiciu piłki przez Fazio w dogodnej sytuacji znalazł się Alvaro Negredo, ale przegrał pojedynek bark w bark z Ballesterosem, dzięki czemu Munua bez problemu wygarnął mu piłkę. Chwilę później „Rekin” stanął przed jeszcze lepszą szansą: ładnie opanował piłkę, zwiódł obrońców i mocno uderzył, ale pomylił się dosłownie o centymetry. Do końca drugiego kwadransa Levante właściwie nie było w stanie wydostać się z własnej połowy, Sevilla bardzo długo rozgrywała na niej piłkę, ale poza niezłym dośrodkowaniem Navasa wybitym spod samej linii bramkowej, nie stworzyła lepszych szans na gola.
Levante starało się odpowiadać kontrami, aktywny był przede wszystkim Kone, który szukał okazji do strzału, a gdyby w 32. minucie opanował trudne podanie od Barkero (zabrakło niewiele), byłby w sytuacji sam na sam z Varasem. Chwilę później po koronkowej akcji na strzał z narożnika pola karnego zdecydował się Trochowski, ale uderzył minimalnie niecelnie. Nieco mocy zabrakło natomiast polskiemu Niemcowi przy uderzeniu z rzutu wolnego. Podobnym komentarzem można opatrzyć nieco zaskakujący strzał Barkero z 43. minuty. Chwilę później kolejną sytuację w tym meczu miał Trochowski, ale jego uderzenie z powietrza wyłapał Munua.
Od początku drugiej połowy Sevilla ponownie przeważała, czego udokumentowaniem były dwa strzały na bramkę Munui: pierwszy, potężny z dystansu w wykonaniu Trochowskiego, drugi, dobitka Negredo, również znakomicie wybroniona przez bramkarza gospodarzy. W 56. minucie potwierdziło się powiedzenie, że futbol jest przewrotny. Mimo że od początku meczu przewagę mieli Andaluzyjczycy, gola zdobyli gospodarze: po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i strzale na bramkę nie zrozumieli się Varas i Spahić, z czego skrzętnie skorzystał Nano Rivas, wbiegając między dwóch rywali i potężnie kopiąc piłkę do bramki! 1:0 na Ciutat de Valencia.












