W 26. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Legia zwyciężyła z Jagiellonią Białystok 3:0. Gole dla drużyny z Warszawy strzelali Jodłowiec, Kucharczyk i Dwaliszwili. Ekipa Jagiellonii od 10. minuty grała bez Norambueny, który dostał czerwoną kartkę za bezmyślny faul. Gospodarze nie potrafili stawić czoła głównym kandydatom do tytułu mistrzowskiego.

W sobotni wieczór piłkarze Jagiellonii Białystok chcieli zrekompensować swoim sympatykom ostatnie wyniki. Białostoczanie przegrali dwa poprzednie ligowe spotkania i teraz chcieli zaprezentować się o wiele lepiej. Natomiast w zespole warszawskiej Legii atmosfera nie jest najlepsza. W mediach dość głośno spekuluje się o aferze imprezowej, w której role główne odegrali Mirosław Radović i Daniel Ljuboja. Podopieczni Jana Urbana za wszelką cenę chcieli odnieść zwycięstwo, bo Lech wygrał piątkowy pojedynek z Widzewem Łódź i na kilka godzin objął fotel lidera.

Legia walcząca o powrót na pierwszą lokatę musiała dać z siebie absolutnie wszystko. Początek wymarzony. Łukasik świetnie dorzucił w pole karne, a Jodłowiec idealnie uderzył piłkę głową. Goście już w 3. minucie objęli prowadzenie. Jagiellonia starała się wyjść bardziej do przodu, ale brakowało pomysłu na grę. Kiedy wydawało się, że gorszego początku piłkarze Jagiellonii nie mogli sobie wyobrazić, to w 10. minucie Norambuena powalił w polu karnym Marka Saganowskiego. Sędzia bez wahania wskazał wapno, jednak Dwaliszwili nie zdołał pokonać Słowika. Dobrą okazję miał Kosecki w 23. minucie, jednak minimalnie się pomylił.

Po pół godziny gry świetną piłkę otrzymał Dwaliszwili. Wydaje się jednak, że pośpieszył się z decyzją o strzale. Legia planowo przeważała w meczu. Łukasik na pięć minut przed końcem połowy oddał groźny strzał z blisko 20 metrów, jednak Słowik znów stał na posterunku. W jednej z ostatnich akcji w pierwszej połowie w końcu zaatakowała Jagiellonia. Dobrze dograł Gajos do Kupisza, a ten huknął na bramkę. Z trudem poradził sobie Kuciak. Pierwsze 45 minut pod dyktando Legii, jednak ekipa z Warszawy nie zachwycała stylem gry i schodziła do szatni z jednobramkową przewagą.











