Zaledwie dwa zwycięstwa w ostatnich dziesięciu meczach – tak przed dzisiejszym spotkaniem wyglądał bilans Legii Warszawa w starciach z Jagiellonią Białystok. Trudno wskazać drużynę, która sprawiałaby tyle problemów „Wojskowym” co właśnie „Duma Podlasia”. Sobotnie spotkanie było bardzo ważne dla obu zespołów. Gospodarze chcieli się zrehabilitować po niespodziewanym remisie z Rakowem, natomiast goście po słabych występach przeciwko Wiśle Kraków i Koronie Kielce chcieli odnieść pierwsze ligowe zwycięstwo w 2020 roku.
W tygodniu poprzedzającym spotkanie zdecydowanie najwięcej mówiło się o karze dla kibiców Legii za obraźliwe transparenty wywieszone na „Żylecie” w trakcie meczu z ŁKS-em. Pierwszy z nich dotyczył Gregoire’a Nitota (nowego właściciela Polonii Warszawa), zaś drugi adresowany był do Jakuba Kisiela (siedemnastoletniego piłkarza, który kilka tygodni temu przeszedł z Polonii do Legii).
Legia – Jagiellonia jednak z udziałem „Żylety”
Naturalną konsekwencją całego zajścia było ukaranie klubu z Łazienkowskiej przez Komisję Ligi. Organ nałożył na Legię karę grzywny wysokości 50 tysięcy złotych oraz zakaz wejścia na stadion podczas meczu z Jagiellonią dla kibiców, którzy w trakcie starcia z Łódzkim Klubem Sportowym zasiadali na Trybunie Północnej. To właśnie na „Żylecie” pojawiły się wspomniane transparenty.
Cała sytuacja wywołała skrajne reakcje. Część opinii publicznej poczuła się oburzona napisami na trybunach. Zorganizowano akcję „Bonjour, Gregoire”. Miała ona na celu wyrażenie wsparcia dla zaatakowanego właściciela „Czarnych Koszul”. W całym przedsięwzięciu wzięło udział m.in. kilku dziennikarzy sportowych.
Natomiast kibice Legii postanowili wyrazić niezadowolenie w związku z wysokością wymierzonej kary. Warto dodać, że niedopuszczenie do wejścia na obiekt kibiców obecnych na „Żylecie” w meczu z ŁKS-em nie wiązało się z zamknięciem całej trybuny. Kara dotyczyła konkretnie osób, które wtedy na trybunie przebywały.











