Sobotni mecz Legii i Lecha nie należał do tych najciekawszych. Jednak byliśmy świadkami kilku niezłych akcji, a zawodnikom nie można zarzucić braku zaangażowania. Obie drużyny usiłowały konstruować szybkie akcje ofensywne oraz stosować wysoki pressing. Taktycznie też trzeba przyznać, że mecz stał na całkiem niezłym poziomie jak na ekstraklasę. O ile Lech pokazał chyba swoją obecną pełnię możliwości, to Legia mimo zwycięstwa pokazała, że nie jest drużyną niezniszczalną i istnieją sposoby na skuteczną grę przeciwko niej.
Aleksandar Vuković wykonał fantastyczną pracę. Jego drużyna wreszcie przypomina tę wybieganą Legię z czasów Macieja Skorży czy Henninga Berga. Na początku swojej pracy, mimo straty wielu punktów, zdołał uporządkować kadrę. Najpierw przez długi czas usprawniał linię defensywną, a po jej ulepszeniu zdołał zażegnać problemy w ataku. Wielu ludzi się z nim nie zgadzało, zwłaszcza w kwestii odejścia Carlitosa. Jednak trener wyszedł na swoje i pokazał, że warto go traktować jak poważnego szkoleniowca.
Po przerwie zimowej jego drużyna była już w pełni zorganizowana. Zaczęła regularnie atakować przeciwnika wysokim pressingiem, grać bardziej atrakcyjny futbol, a piłkarze nie potykali się o własne nogi. Na pewno proces rozwoju został zaburzony przez pandemię koronawirusa. Po pierwszym meczu w okresie „poizolacyjnym” można dostrzec kilka punktów dotyczących Legii pod wodzą Vukovicia.
Legia i jej inteligencja taktyczna
W pierwszej części spotkania z Lechem Legia była nieco lepszą drużyną. Następnie w drugiej połowie oponenci legionistów rzucili się do zdecydowanego ataku. Podopieczni Dariusza Żurawia mieli kilka klarownych sytuacji na zmianę wyniku. Trzeba tutaj zwrócić uwagę na dobrą reakcję Vukovicia. W sytuacji kryzysowej jego drużyna nie miała problemów z odpowiednim ustawieniem się na własnej połowie i trzymaniem formacji. W drugiej połowie doszło tylko do jednej kontry, kiedy piłkarze Legii mogli mieć do siebie pretensje o niepoprawne ustawienie. Wtedy zbytnio zapędzili się podczas akcji ofensywnej i narazili się na groźną kontrę. Jednak w 63. minucie strzał Marchwińskiego zdołał obronić Majecki, czym uchronił swój zespół przed stratą bramki.
Poza wspomnianą sytuacją legioniści nie mieli problemów z utrzymywaniem dystansu między sobą i trzymaniem formacji. Byli bardzo dobrze przygotowani taktycznie. Sytuacje, gdy kogoś brakowało podczas jakiejkolwiek akcji, były wyjątkiem. To jest wielki plus, jeśli chodzi o Legię.
Stałe fragmenty gry
Stałe fragmenty gry są bronią obosieczną. Dobrze wytrenowane mogą stanowić potężny atut w ofensywie. Jednakże brak umiejętności obrony podczas nich może zdecydować o porażce. Świetnie pokazał to mecz Legia – Lech. Obie drużyny kreowały sytuacje dzięki odpowiednio wykonanym rzutom rożnym. Legioniści dobrze wytrenowali ofensywne warianty. Jędrzejczyk miał swoją okazję po niezłym rozegraniu na dłuższy słupek. Potem Wieteska dostał dobrą piłkę z rzutu rożnego dzięki dograniu na środek pola karnego. W Polsce nigdy nie mieliśmy problemów z wypracowaniem tego typu schematów i to było widoczne podczas tego spotkania.
![Aleksandar Vuković - pożegnanie bez grama żalu [FELIETON]](/_next/image/?url=https%3A%2F%2Fmedia.igol.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F2020%2F04%2F20200304_PF_PM004-scaled.jpg&w=3840&q=75)










