Piast Gliwice bezbramkowo zremisował z warszawską Legią. Lider T-Mobile Ekstraklasy stracił punkty, przez co może się do niego zbliżyć poznański Lech.

Pierwsza połowa ostatniego sobotniego starcia wcale nie zdziwiła kibiców oglądających dzisiejsze mecze T-Mobile Ekstraklasy, bo do szatni obydwie drużyny schodziły, gdy na tablicy wyników były dwa zera (tak samo jak w poprzednich sobotnich potyczkach). Spotkanie zaczęło się dość niemrawo i wcale nie było widać, że piłkarze w białych koszulkach tworzą obecnie najlepszą drużynę w Polsce.
W 16. minucie na próbę została wystawiona forma bramkarza Legii, Dusana Kuciaka, który nie bez problemów wybronił bardzo groźny strzał Pawła Oleksego. Słowackiego golkipera przetestował także dziesięć minut później Marcin Robak, który uderzył głową po dośrodkowaniu Podgórskiego. Po interwencji Kuciaka próbował jeszcze dobić Mateusz Matras, ale tym razem atak „Piastunek” zatrzymali obrońcy z Łazienkowskiej.

Pod koniec pierwszej połowy spotkania Legia wzięła się do roboty. Najpierw groźnym strzałem zza pola karnego popisał się Wladimer Dwaliszwili, a tuż przed końcem uderzenie Gruzina głową po dośrodkowaniu Bereszyńskiego wybronił Trela.
Drugą połowę ostrożnie rozpoczęła Legia, która na samym początku dała się nieco zepchnąć do defensywy gospodarzom. Po kilku minutach nacisku Piasta Legia zaczęła jednak grać coraz śmielej. Po pierwszym dość nieciekawym kwadransie warszawska ekipa bardzo groźnie zaatakowała. Najpierw świetnym strzałem popisał się Miroslav Radović. Piłka po jego próbie została odbita przez Dariusza Trelę i trafiła w słupek bramki. Po chwili mocny strzał zza pola karnego oddał Bartosz Bereszyński, ale i tym razem górą był golkiper gliwiczan.












