Legia kontra Lech – kto ma silniejszą kadrę?


Obie drużyny mają swoje słabsze i lepsze strony, ale która z nich powinna mieć lekką przewagę przed niedzielnym klasykiem?

17 października 2021 Legia kontra Lech – kto ma silniejszą kadrę?
Dariusz Skorupiński

Legia i Lech tworzą połączenie gwarantujące emocje najwyższych lotów. Słynne "Derby Polski" to wielkie wydarzenie na trybunach, jak i przede wszystkim na boisku. Niezależnie od okoliczności ostrzymy sobie na nie zęby od samego ogłoszenia ich terminu, a potem siadamy niczym do mistrzowskiego oscarowego seansu. Mimo stałych zmian ról oraz roszad głownych aktorów za każdym razem obsadzani są jedni z najlepszych na naszej krajowej scenie. Poza oczekiwaniem na ich produkcję próbujemy sobie odpowiedzieć na to, co w sporcie najważniejsze: kto wygra? Tak jest i teraz, porównajmy zatem siłę obu ekip.


Udostępnij na Udostępnij na

Głosy, jakoby Legia Warszawa miała posiadać słabszą kadrę od jakiegokolwiek polskiego zespołu, zawsze uznawane były za kontrowersyjne i wywoływały w stolicy lekką konsternację. Największe aspiracje na najlepszy gwiazdozbiór obok stołecznych miewa oczywiście nie kto inny jak Lech Poznań. Nie ma wątpliwości, że w tym sezonie to te dwa zespoły na papierze wyglądają najmocniej w naszej lidze. A wywoływane nazwiska tylko bardziej podsycają entuzjazm i rozpalają nastroje przed dzisiejszym spotkaniem.

Autentycznie kluczowi golkiperzy

Pozycja, której obie strony są najmniej pewne, a jednocześnie na niej może dziać się najwięcej. Obaj bramkarze pierwszego wyboru borykali się ostatnio z problemami zdrowotnymi, ale do „klatki” na starcie przy Łazienkowskiej ma powrócić tylko jeden z nich. Za kontuzjowanego Artura Boruca w trykocie legionistów ponownie wystąpi Cezary Miszta, a po niedługiej absencji do jedenastki lechitów powinien wrócić Mickey van der Hart.

Legia - Lech

Czyli w pewnym stopniu wciąż dwie duże niewiadome. Wątpliwe, abyśmy mogli wymienić któregoś z tej dwójki przynajmniej w pierwszej piątce bramkarzy naszej ekstraklasy, ale to na ich barkach w sporej mierze będzie spoczywała odpowiedzialność za końcowy wynik swojej drużyny.

Holender trzyma wysoką formę od pierwszej kolejki rozgrywek i notuje jeden ze swoich lepszych okresów w Poznaniu. Z kolei młodzieżowemu reprezentantowi Polski o ile zdarzają się kosztowne błędy, o tyle w zdecydowanej większości, w tym podczas prestiżowego meczu Ligi Europy z Leicester City, spisuje się bez zarzutów. W tym miejscu postawilibyśmy znak równości między wymienioną dwójką.

Wyrzeźbione filary

Liderami defensyw są ludzie, których obecne miejsce oraz poziom kosztował ogrom ciężkiej pracy i wiele wyrzeczeń i którzy nadal rozwijają się w błyskawicznym tempie.

Mateusz Wieteska, na którym wcześniej bardzo wielu stawiało krzyżyk, został niepodważalną podporą obrony najbardziej utytułowanego klubu w naszym kraju i obecnie można usłyszeć opinie o potencjalnym wzmocnieniu przez niego kadry Paulo Sousy.

Podobnie zresztą jest z innym piłkarzem „Wojskowych” – Maikiem Nawrockim. Młodzieżowiec w moment stał się jednym z najperspektywiczniejszych stoperów nad Wisłą, a co więcej, występami na arenie międzynarodowej zdążył zachwycić całą piłkarską Europę.

Po drugiej stronie mamy z kolei Lubomira Satkę, czyli podstawowego defensora naszych południowych sąsiadów. Skałę dającą poznaniakom w tyłach pewność, a w grze drużyny liczbę rozwiązań, jaką gwarantuje mało kto w ekstraklasie. Zawodnik z rodzaju tych nie do zatrzymania na dłuższą metę w polskiej lidze.

Legia - Lech

Statystyki tylko potwierdzają znakomitą dyspozycję u obu dowódców. Wydaje się, że biorąc pod uwagę liczbę spotkań, nieco większe wrażenie może teraz sprawiać warszawianin i to pod jego adresatem, uwzględniając wieloletni progres, możemy kierować więcej pochwał. Trzeba jednak nieprzerwanie podkreślać, na jak dobrych stoperów obaj wyrośli dzięki odpowiedniej stabilizacji i z jak wielkiej klasy graczami mamy do czynienia. A w ich cieniu są przecież uznani byli reprezentanci Polski, czyli Artur Jędrzejczyk oraz Bartosz Salamon.

Trwałe kierownice

Gracze, których dyspozycja dnia będzie miała niebagatelne znaczenie dla postawy i kształtu gry całej drużyny. Wszędobylscy, scalający zespół, przez których przechodzi dosłownie wszystko, co w defensywie i co w ofensywie.

Nadający płynność, wprowadzający elementy zaskoczenia oraz regulujący tempo przepływu piłki we własnych kręgach. Najmądrzejsi piłkarsko, przebiegli, cwani, sprytni i niezwykle kreatywni. Łączy ich wiele cech piłkarskich i rola boiskowa, ale dzieli charakter.

Tymi kluczowymi postaciami w środku naturalnie są dwaj Portugalczycy – skryty Andre Martins i huczliwy Pedro Tiba.

Bezapelacyjne mózgi swoich zespołów na boisku. To dzięki nim wszystko funkcjonuje na najwyższych obrotach. Nie bez znaczenia będą grający obok nich doskonale dysponowani Bartosz Slisz oraz Jesper Karlstrom. Ten duet, który zdoła przejąć inicjatywę, bardzo mocno zwiększy prawdopodobieństwo końcowego triumfu swojego teamu. Szala może się przechylać wiele razy, ale minimalnie większe szanse na dłuższe przetrzymanie futbolówki dajemy gospodarzom. A to dlatego, że lepiej wybierają niestandardowe opcje oraz umiejętniej znajdują się w ciasnych strefach, w których często będą się obracać.

Błyskotliwe flanki

Przechodzimy do bocznych stref, gdzie mamy nie mniejsze bogactwo niż w pozostałych częściach boiska. Na sam początek uwagę zwraca inne ustawienie. Mamy Legię grającą niestrudzonymi wahadłami i Lecha, który w klasycznym 4-2-3-1 dysponuje szalenie groźnymi skrzydłowymi i asystującymi im bocznymi obrońcami.

Lechici po lewej stronie mają Pedro Rebocho, który w wymarzony sposób wszedł do pierwszej jedenastki, i Jakuba Kamińskiego, którego wysokiej jakości nie trzeba nikomu udowadniać. U stołecznych mamy Filipa Mladenovicia, czyli najlepszego piłkarza ekstraklasy zeszłego sezonu, lecz aktualnie będącego w gorszej formie.

Prawy bok to zaś trójka postaci powoli zaznamiajających się z ligą. Mattias Johansson dopiero łapiący wiatr w żagle, a w zespole gości solidny Joel Pereira i z kolei błyskawicznie zaadaptowany, śmiertelnie niebezpieczny Adriel Ba Loua. Tutaj także raczej widzimy przewagę poznańskiej lokomotywy. „Kolejorz” z pewnością nastawi się na próby ofensywnych akcji dwa na jednego, dogrania na obieg i agresywne wrzutki. Będzie arcytrudno warszawianom ich zatrzymać.

Wyjątkowi magicy

Podobnie zresztą jak Joao Amarala, prawdopodobnie najlepszego piłkarza rozgrywek w pierwszych dziesięciu seriach gier. Na koncie 30-letniego ofensora widnieją już cztery gole i cztery asysty. Pomocnik jest nie tylko genialnym kreatorem, ale swoją boiskową energią także obdarza i nakręca swoich kolegów. Lech po prostu nie byłby tą samą drużyną i nie znajdowałby się na szczycie tabeli bez niego.

Odmienne liczby jak na razie ma czołowa postać w ofensywie mistrza Polski. Powyższy opis idealnie pasuje również do Luquinhasa. Drybling, balans ciała, szybkość, technika. Brazylijczyk i Portugalczyk mają wszystko, czego potrzeba na „dziesiątce”. Absolutni wirtuozi wzięci z innej planety do realiów naszej ligi. Nikogo innego nie oglądamy z taką przyjemnością.

Ten drugi od pamiętnych czasów strzelał mało goli i rzadko był autorem ostatniego podania, ale na teraz pod tym względem jest na tyle źle, że jego dorobek w klasyfikacji kanadyjskiej wynosi okrągłe zero. Zapewne częściowo wynika to też z większej intensywności zarówno rozgrywania spotkań drużyny na trzech frontach, jak i pilnowania 25-latka przez rywali.

Jednak jeśli przez dwa tygodnie stan rzeczy nie zmieni się o 180 stopni, to więcej konkretów możemy spodziewać się po piłkarzu z Półwyspu Iberyjskiego. Bardzo ważne dla zespołu Legii będzie wsparcie doskonałego na starcie swojej przygody w Warszawie Kosowianina Lirima Kastratiego. O ile niski Brazylijczyk zostanie przez partnera uwolniony spod opieki wiekszej liczby defensorów gości, o tyle możemy się spodziewać więcej zamieszania przed polem karnym poznaniaków.

Wybitni snajperzy

Tutaj wspomnielibyśmy o królu strzelców ubiegłej kampanii, jednak Tomas Pekhart nadal nie może odnaleźć dawnej formy. Należycie w tym czasie wyręcza go reprezentant Azerbejdżanu – Mahir Emreli. Typ napastnika kompletnego, potrafiącego zrobić z piłką wszystko i oddać zabójczy strzał z każdej pozycji. Kolejne bezgranicznie ważne ogniwo Legii, które musimy uznać w dalszej perspektywie za rozwojowe.

Naprzeciw staje kapitan i bezlitosny snajper Lecha, czyli Mikael Ishak. 28-latek strzela gola za golem i znajduje się w samym czubie wśród najskuteczniejszych strzelców ligi. Potężny Szwed daje poznańskiej drużynie coraz więcej i jego poczynania możemy określić jako ciągłe dążenie do perfekcji. Łączy cały kolektyw w przodzie i z każdym wspólnikiem rozumie się bez słów.

Dwaj wielcy mistrzowie oraz prawdziwi geniusze w swojej dziedzinie. Prawdziwą dumą obu klubów, jak i naszej ligi jest móc posiadać tego rodzaju „dziewiątki”. I powinniśmy porządnie nacieszyć się ich obecnością na polskich boiskach. W kwestii wskazania lepszej strony ponownie stawiamy znak równości.

Legia vs Lech, Michniewicz vs Skorża – pojedynek szachowo-bokserski

Hit najbliższej kolejki PKO Ekstraklasy to nie tylko mecz dwóch wieloletnich gigantów tych rozgrywek oraz klasyk polskiej piłki nożnej, ale też spotkanie znamienitych osobowości trenerskich. Obaj szkoleniowcy są zarówno wybitnymi taktykami, jak i wspaniałymi mentorami, którzy z niejednego pieca chleb jedli. W końcu obaj zaznali smaku mistrzostwa, obaj w swoich CV mają pracę w obu tych klubach, a na poziomie elity łącznie prowadzili swoje drużyny już ponad pół tysiąca razy.

Legia - Lech

Podobnie jak w średniej punktowej na mecz tak w bezpośrednim bilansie spotkań prowadzeniem może pochwalić się opiekun „Kolejorza”. Ostatni pojedynek obu dżentelmenów miał jednak miejsce aż sześć lat temu, a w tym czasie obaj zdążyli już choćby zasiąść u sterów reprezentacyjnych, natomiast do rodzimej ligi powrócili z całkiem nową kartą.

Możemy więc liczyć na interesujący początek kolejnego rozdania i otwarcie następnej fascynującej odsłony tych batalii. Jesteśmy pewni znakomitego pojedynku, gdzie obie strony będą za wszelką cenę próbowały wyszarpać bezcenne zwycięstwo. Szykuje się niezwykle zacięty bój! Legia – Lech, dzisiaj o godzinie 17:30!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze