Kolejnym przystankiem Legii w pielgrzymce po mistrzostwo będzie Widzew Łódź. Mimo że ekipa Radosława Mroczkowskiego nie najlepiej prezentuje się wiosną, to tysiące fanatyków sprawi, że nawet najnudniejszy mecz może przerodzić się w prawdziwe święto futbolu. Dodatkową motywacją dla piłkarzy Jana Urbana może być fakt, że po zwycięstwie nad rywalem i potknięciu Lecha będą mogli świętować mistrzostwo.
Nie można ukrywać, że zdecydowanym faworytem w tym meczu będzie Legia Warszawa. To ona jest liderem T-Mobile Ekstraklasy i jest na najlepszej drodze, aby zwyciężyć w rozgrywkach naszej rodzimej ligi. Trochę inne nastroje panują w Łodzi. Widzew wiosną gra bardzo słabo i, jeżeli podopieczni Radosława Mroczkowskiego nie zaczną zdobywać punktów, to mogą nawet pożegnać się z ekstraklasą.

Piątkowy mecz będzie 74. pojedynkiem obu drużyn. Jesienią Legia na własnym stadionie po golu Jakuba Koseckiego zwyciężyła Widzew 1:0. Ostatni raz łodzianie pokonali faworyta do zdobycia mistrzostwa 15 kwietnia 2000 roku. Mimo że podopieczni Mroczkowskiego wygrali ostatni mecz ponad trzynaście lat temu, to nie oznacza to, że spotkanie nie zelektryzuje całej piłkarskiej Polski.
W drużynie gospodarzy zabraknie obrońcy Thomasa Phibela, który pauzuje za żółte kartki. W składzie Legii na pewno nie zobaczymy Jakuba Koseckiego. „Kosa”, podobnie jak Gwadelupczyk, nie zagra z powodu zbyt dużej liczby kartek. Środowy trening opuścił Daniel Łukasik, który narzekał na stłuczony mięsień. Nadal Jan Urban nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Efira oraz Kopczyńskiego.
Przed meczem nie zabrakło wypowiedzi trenerów obu drużyn.
– Chciałbym, by było tak, aby zespół myślał przed meczem z Widzewem, że mamy tylko punkt przewagi nad Lechem. To by pomogło w odpowiedniej koncentracji i determinacji. Mecze z Widzewem są pojedynkami prestiżowymi, wiele z tych spotkań przeszło do historii. Słyszałem, że w obozie rywala, jak zwykle przed meczem z Legią, są dość ostre przygotowania do tego meczu. Pojawiła się dodatkowa mobilizacja. Z pewnością Widzew będzie nam chciał pokrzyżować plany – powiedział Jan Urban, szkoleniowiec Legii.
– W sporcie nie ma rzeczy niemożliwych i nie można zakładać scenariusza, że nam się nie uda. Tylko słabi ludzie tak mogą robić, a my takimi nie jesteśmy. Przed meczem każdy z nas wierzy, że cel – jakim jest zwycięstwo – jest do osiągnięcia. Każdy z nas ma w głowie to, że możemy wygrać i jesteśmy gotowi, aby sprostać temu wyzwaniu – powiedział trener Widzewa, Radosław Mroczkowski.
Arbitrem tego spotkania będzie Tomasz Musiał.
Przypuszczalne składy (Legia.net):
Legia Warszawa: Kuciak – Bereszyński, Jędrzejczyk, Astiz, Wawrzyniak – Vrdoljak, Łukasik – Radović, Dwaliszwili, Kucharczyk – Saganowski
Widzew Łódź: Mielcarz – Broź, Abbes, Gavrić, Płotka – Bruno, Okachi, Kasprzak, Pawłowski, Kaczmarek – Ben Dhifallah