Lechia Gdańsk zakończyła rok obrotowy 2024/25 z zyskiem netto przekraczającym 6 milionów złotych. W normalnych warunkach byłby to sygnał powrotu do stabilności. Problem w tym, że to sprawozdanie opisuje klub, który poprawił księgowy obraz, ale nadal funkcjonuje na bardzo kruchych fundamentach. Z ujemnym kapitałem własnym, napiętą płynnością i uzależnieniem od zewnętrznego finansowania.
Najbardziej nośna liczba w sprawozdaniu Lechii jest oczywista. 6 022 966,23 zł zysku netto. Po roku zakończonym stratą na poziomie 18,24 mln zł to zmiana, która może sugerować przełom.
Tyle że to tylko fragment prawdy. W finansach klubów piłkarskich wynik netto bywa złudny, bo zależy od wielu czynników księgowych i jednorazowych. Dokładnie tak jest w tym przypadku.
Podstawowa działalność Lechii, czyli to, co dzieje się na poziomie operacyjnym nadal nie generuje dodatniego wyniku. Klub osiągnął 34,87 mln zł przychodów, ale poniósł 44,40 mln zł kosztów działalności operacyjnej. To oznacza 9,53 mln zł straty ze sprzedaży. Po uwzględnieniu pozostałych kosztów i przychodów operacyjnych strata operacyjna wyniosła 9,30 mln zł.
Zysk netto pojawił się dopiero dzięki 10,67 mln zł pozostałych przychodów operacyjnych i 15,88 mln zł przychodów finansowych. To kluczowy punkt tej analizy. Lechia nie zaczęła zarabiać na swojej podstawowej działalności. Klub poprawił wynik końcowy dzięki czynnikom pozaoperacyjnym.
Lechia nadal nie utrzymuje się z własnej działalności
Jeżeli szukać jednego zdania, które najuczciwiej opisuje sytuację Lechii, to właśnie to, że klub nadal nie jest samowystarczalny operacyjnie.
Struktura kosztów tylko to potwierdza. Największą pozycją są usługi obce, czyli 29,44 mln zł, następnie wynagrodzenia – 7,09 mln zł i amortyzacja – 5,25 mln zł.
To jest struktura kosztowa, która nadal generuje stratę. Owszem, mniejszą niż rok wcześniej, ale wciąż stratę.
Poprawa względem poprzedniego sezonu jest wyraźna. Strata operacyjna spadła z ponad 26 mln zł do 9,3 mln zł. To już jest realny krok w dobrą stronę. Ale jednocześnie nie jest to punkt, w którym można mówić o stabilnym modelu biznesowym.
Bilans rośnie, ale nie daje bezpieczeństwa
Suma aktywów Lechii wzrosła z 14,73 mln zł do 23,49 mln zł. Na papierze to wygląda jak odbudowa potencjału majątkowego. Problem w tym, że struktura tych aktywów nie daje realnego komfortu. Największe pozycje to wartości niematerialne i prawne – 11,27 mln złotych. Jest to głównie wartość zawodników. Do tego mamy aktywa obrotowe – 12,08 mln zł, z czego aż 7,97 mln zł to rozliczenia międzyokresowe, a 3,82 mln zł należności.
Środki pieniężne? 71 226,63 zł.
To liczba, która w kontekście funkcjonowania profesjonalnego klubu piłkarskiego brzmi wręcz symbolicznie. To ona najlepiej pokazuje, dlaczego wzrost aktywów nie oznacza jeszcze bezpieczeństwa. Bo aktywa można mieć wysokie, a jednocześnie nie mieć środków do bieżącego funkcjonowania.











