Lech Poznań mimo ogromnej rysy po rewanżowym starciu z Aarhus dobrze zaczął nowy sezon. Pierwszy puchar już został umiejscowiony w gablocie, a po dwóch pierwszych kolejkach PKO BP Ekstraklasy „Kolejorz” ma na swoim koncie cztery punkty. Niestety nie każdy z zawodników mistrza Polski jest w dobrej dyspozycji. W szczególności możemy to zauważyć na bokach obrony.
„Kolejorz” po kompromitacji z Aarhus zdołał się mentalnie odbudować i wygrać pierwsze spotkanie w nowym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Ciągle jednak widzimy problemy na paru pozycjach, a dokładnie chodzi o boki defensywy. Oprócz Michała Gurgula żaden z zawodników Lecha nie jest w dobrej dyspozycji. Mimo bogatej kadry te pozycje nie wyglądają najlepiej.
Problemy na prawej stronie
Już w pierwszym meczu tego sezonu przeciwko Górnikowi Zabrze widzieliśmy problemy na prawej stronie defensywy. Bardzo dobrze w pojedynkach z Joelem Pereirą radził sobie Maksym Khlan. Ukrainiec stwarzał duże zagrożenie, a Portugalczyk nie dość, że słabo wyglądał w defensywie, to również nie wyglądał najlepiej w ofensywie. Pereira słynie ze swojej bardzo dobrze ułożonej prawej nogi oraz kapitalnego dośrodkowania, jednak tego brakowało.
Przeciwko Aarhus w Danii Portugalczyk również zaczął mecz od pierwszej minuty i również nie rozegrał dobrego spotkania. Tym razem bardzo dobrze w pojedynkach jeden na jednego przeciwko Pereirze radził sobie Emmery. To właśnie jego stroną wpadła jedyna bramka w tamtym spotkaniu dla „De Hvide”. Portugalczyk za wolno wracał do defensywy podczas kontrataku, a kiedy już był w polu karnym, to także zachował się nienajlepiej.

Lech Poznań rotuje
W następnych dwóch spotkaniach doszło do rotacji. Na prawej stronie defensywy wystąpił Robert Gumny. W pierwszym meczu nowego sezonu PKO BP Ekstraklasy z Cracovią Polak zagrał średnio. Był mało aktywny w ofensywie, a przez bardzo defensywne usposobienie „Pasów” nie miał zbyt wielu okazji do pokazania się. Aczkolwiek już w rewanżowym meczu z Aarhus miał i źle się to skończyło.
Na początku koszmaru w Poznaniu Gumny wygrywał pojedynki w defensywie z Emmerym, jednak to po jego błędzie wpadła pierwsza bramka. Polak odebrał futbolówkę, natomiast nie dograł już celnie do swojego partnera, a tę stratę bezwzględnie wykorzystał Bech. Żeby tego było mało, Gumny był również zamieszany w stratę drugiej bramki. To po jego niefortunnej interwencji we własnym polu karnym, kiedy zagrywał piłkę ręką, arbiter Juxhin Xhaja wskazał na wapno. W 81. minucie doszło do zmiany. Za Polaka na murawie zameldował się Joel Pereira, który koniec końców również dosyć niefortunnie zapisał się w tym spotkaniu. Czwarta bramka dla Aarhus wpadła właśnie po jego stronie za sprawą Kristjansona. Mógł Pereira się lepiej zachować, jednak również lepszą reakcją powinien się wykazać Mateusz Lis, tak samo jak podczas „jedenastki” wykonywanej przez Arnstada.

Do zmiany także doszło w meczu z Wieczystą Kraków. Od 1. minuty zagrał Joel Pereira. Cały czas Portugalczyk był często za daleko od rywali oraz gubił krycie, jednak nie dawał już się aż tak łatwo ogrywać rywalom, czego nie możemy powiedzieć o Joao Moutinho.
Ocena Nielsa Frederiksena
A sam Niels Frederiksen na konferencji prasowej po spotkaniu z Wieczystą Kraków na pytanie dotyczące hierarchii prawych obrońców w „Kolejorzu” odpowiedział tak:
– Panuje mocna rywalizacja na tej pozycji, ale tak naprawdę można to powiedzieć o każdej pozycji w naszej drużynie, i to w pełni naturalna sprawa […]. Często chodzi po prostu o plan na mecz, czego potrzebujemy od zawodnika grającego na tej pozycji w naszych spotkaniach i jaki jest plan na dany mecz. Wiemy, że jest to różny typ zawodników. Joel radzi sobie świetnie z piłką przy nodze, z kolei Robert jest bardzo pewny w obronie.
A więc rotacja na prawej stronie defensywy jak trwa, tak raczej dalej trwać będzie. W zeszłym sezonie akurat duńskiemu szkoleniowcowi udawało się trafiać, że kiedy w słabszej formie był jeden z defensorów, w lepszej był drugi. Natomiast aktualnie obaj panowie szukają samych siebie.
Lech Poznań ma również problem ze zmiennikiem Gurgula
Jedynym piłkarzem na boku obrony, do którego nie możemy się przyczepić, jest Michał Gurgul, który kapitalnie wszedł w nowy sezon. Niestety nie możemy tego powiedzieć o zmienniku Polaka – Joao Moutinho. Cała historia Portugalczyka w Poznaniu do najlepszych nie należy. Przychodził jako zawodnik, który miał być dobrym zmiennikiem Gurgula i jeszcze lepszym profilem na boku obrony dla „Kolejorza”. Skończyło się jednak na tym, że nie wypalił. Podczas wczorajszego starcia w Krakowie przeciwko Wieczystej wyszedł na boisko pierwszy raz w tym sezonie i nie wyglądał w nim najlepiej.
Portugalczyk w pierwszej połowie totalnie sobie nie radził z Lisandro Semedo. Był bardzo łatwo ogrywany w pojedynkach jeden na jednego i jeżeli Wieczysta tworzyła już jakieś zagrożenie, to głównie ze strony Moutinho. Niels Frederiksen zareagował błyskawicznie. W przerwie spotkania zmienił Portugalczyka na Michała Gurgula. Polak dał „Kolejorzowi” już więcej spokoju w defensywie. Powinien również skończyć spotkanie z asystą, jednak Yannick Agnero zmarnował dogodną sytuację.

Musi się „Kolejorz” także liczyć z możliwością odejścia Michała Gurgula. Jak informowała hiszpańska prasa, a dokładnie „Mundo Deportivo”, Lech był zainteresowany kupnem Rogera Hinojo. 21-letni Hiszpan jest zawodnikiem Espanyolu i ma za sobą udane wypożyczenie do Cultural Leonesa, w którym występował na drugim szczeblu rozgrywkowym w Hiszpanii. Według hiszpańskiego dziennika Lech Poznań zaoferował Espanyolowi aż 3 mln euro za młodego obrońcę. Oferta jednak została odrzucona.
𝐍𝐨𝐭𝐢𝐜𝐢𝐚 𝐌𝐃
🔵⚪️ El #RCDE cierra la puerta a todas las ofertas por Hinojo
➡️ El Lech Poznan, campeón de Polonia, ofreció tres millones de euros por el canterano
➡️Elche y Racing lo querían cedido con opción de compra
✍️ @sergio21escario https://t.co/awVSCXZlxv
— Mundo Deportivo (@mundodeportivo) July 26, 2026