Mecz Pogoni z Lechem był bardzo ważny dla obu drużyn. Zarówno „Portowcy”, jak i lechici kiepsko prezentowali się po wznowieniu rozgrywek przerwanych przez koronawirusa. Podopieczni Kosty Runjaica mieli za sobą kompromitację w Lubinie i wygraną w bardzo kiepskim stylu z Cracovią. Z kolei Lech mimo niezłej gry przegrał z Legią oraz zremisował z wcześniej wspomnianym Zagłębiem.
W szczecińskim klubie ostatnio dużo się działo. Prezes Jarosław Mroczek otwarcie przyznał, że w przypadku dostania się do europejskich pucharów Pogoń może rozgrywać swoje mecze na stadione Kotwicy Kołobrzeg. Trenerowi Runjaicowi coraz częściej wypomina się brak znajomości języka polskiego, a jego drużyna do tej pory grała albo niesamowicie dobrze, albo wręcz tragicznie. Do tego niedostępni w meczu z Lechem byli Igor Łasicki oraz Srdjan Spiridonović. W wyjściowym składzie Pogoni tradycyjnie zobaczyliśmy m.in. Danko Stipicę, Tomasa Podstawskiego czy krytykowanych w ostatnim czasie Santiego Hostikkę i Michalisa Maniasa.
Lech również miał swoje problemy. Co prawda na ławce po raz pierwszy od jakiegoś czasu pojawił się Robert Gumny, ale po ostatnim meczu na trybunach wylądował… Dariusz Żuraw. Trener poznaniaków otrzymał czerwoną kartkę za dyskusje z sędzią Piotrem Lasykiem.
– Mam wrażenie, że sędzia techniczny był nadto wrażliwy, nie były to złośliwości do sędziów, takich sytuacji w meczach jest kilkanaście. Zdarza się nawet tak spokojnym osobom jak ja. Mecz poprowadzi dwóch moich asystentów – tłumaczył na przedmeczowej konferencji trener Żuraw.
W składzie Lecha tradycyjnie zobaczyliśmy mieszankę zagranicznych weteranów i młodych wychowanków. Co ciekawe, na ławce znalazł się Karo Muhar. Innym interesującym zabiegem było ustawienie Tymoteusza Puchacza na lewej stronie obrony. Atutem graczy z Poznania była też gra na własnym boisku.











