32. kolejka Primera Division to przede wszystkim pojedynek o stolicę Atletico i Realu. Nie oznacza to jednak, że na innych stadionach nie będzie ciekawie. Mecze Athleticu z Barceloną czy Sociedadu z Valencią zapowiadają się iście pasjonująco, nie mówiąc już o kolejnej odsłonie batalii o utrzymanie.
Bardzo ciekawie, po prostu bardzo ciekawie
Standardowo już emocje związane z hiszpańską piłką rozpoczną się w piątkowy wieczór. Na Estadio de Vallecas Rayo podejmować będzie Osasunę, która nadal nie może być pewna utrzymania, a z ekipą ciągle marzącą o grze w europejskich pucharach będzie musiała rywalizować bez kilku istotnych zawodników. Zawieszeni za kartki są Oier i Emiliano Armenteros, z powodu kontuzji zagrać nie będą mogli z kolei Annan i Sisi. Jeśli chodzi o gospodarzy, to największym osłabieniem będzie bez wątpienia brak Leo Baptistao, jednego z najlepszych graczy tej drużyny w tym sezonie. Mimo to podopieczni Paco Jemeza pozostają zdecydowanym faworytem meczu, choć w ostatnim czasie Osasunie nieźle powodzi się na wyjazdach. Wygrane z Levante i Valladolid na pewno dają do myślenia. Inne drużyny walczące o pierwszoligowy byt także swoje mecze rozgrywać będą na wyjazdach. Celta wyjeżdża do Walencji na mecz z Levante i również nie będzie w nim faworytem. Galisyjczycy przed tygodniem cudem wyrwali trzy punkty Saragossie przed własną publicznością. Piłkarze Celty mogą pokładać wiarę w zdobycz punktową w tym, że „Żaby” o nic już w tym sezonie nie walczą. Nad strefą spadkową mają dwanaście punktów przewagi, zaś dziesięć oczek brakuje im do strefy europejskich pucharów. Dość spokojna końcówka sezonu przed Levante.

Granada mierzyć się będzie z kolei z zespołem Espanyolu. Espanyolu, który niby też już o nic nie walczy, ale w pojedynku z Andaluzyjczykami będzie zdecydowanym faworytem. Katalończycy są na fali i będą chcieli do ostatniej kolejki udowodniać swoim kibicom, że fatalna pierwsza część sezonu to tylko wypadek przy pracy. Sęk w tym, że ekipa z Cornella-El Prat przystąpi do meczu z Granadą w mocno okrojonym składzie. Z powodu kartek nie zagrają Cristian Alvarez, Diego Colotto i Raul Rodriguez, zaś kontuzje eliminują z występu Simao Sabrosę i Samuele Longo. Granada w optymalnym zestawieniu również niestety nie zagra. Juan Anquela nie zabierze do Katalonii: Carlosa Arandy, Daniego Beniteza, Diego Mainza, Frana Rico, Hassana Yebdy, Recio i Brahimiego.
Jeśli chodzi o prawdziwą walkę o przetrwanie, to najciekawsza w 33. kolejce rozegra się na stadionie Realu Saragossa, który gościł będzie przybyszy z Majorki. Na La Romareda zmierzą się ze sobą 20. i 18. drużyna w tabeli. Obydwie ekipy przystąpią do tego starcia w składach, w jakich w ostatnich tygodniach występują najczęściej. Saragossa od dłuższego czasu nie może liczyć na pomoc ze strony Zuculiniego , Obradovicia i Alamo. Największym osłabieniem jest jednak brak zawieszonego za kartki Sapunaru, który rozegrał przed tygodniem świetne zawody przeciwko Celcie. Jeśli chodzi o Mallorcę, to Gregorio Manzano nie będzie mógł skorzystać z usług Aouate’a, Nsue i Joao Victora. Komu należy dawać większe szanse na zwycięstwo? Mimo wszystko chyba gospodarzom, którzy w ostatnim czasie na własnym obiekcie urywali punkty między innymi Realowi Madryt czy Valencii. Mallorca z kolei poza jedynym zwycięstwem w Grenadzie przegrywa poza własnym stadionie jak leci. Wiadomo jednak, że tak jak Gran Derbi rządzą się własnymi prawami, tak i w meczach o utrzymanie zdarzyć może się wszystko. Nie ma wątpliwości, że to w ekipie z Balearów wystąpią bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy powinni lepiej poradzić sobie z niebywale dużą presją. Praktycznie bez żadnego ciśnienia zagrają z kolei ze sobą piłkarze Valladolid i Sevilli. Obydwie drużyny sytuację raczej mają jasną. Nie grozi spadek, o europejskich pucharach też raczej nie ma co liczyć.













