W drugim niedzielnym spotkaniu T-Mobile Ekstraklasy obejrzymy pojedynek dwóch klubów, które odznaczają się żółto-czerwonymi barwami. Mowa rzecz jasna o Jagiellonii Białystok i Koronie Kielce.
Kolejny, jak to w końcówce sezonu bywa, mecz o pietruszkę. Dziewiąta „Jaga” podejmuje na swoim stadionie dwunastą kielecką Koronę. Ani jednym, ani drugim nie grozi spadek, a tym bardziej nie są „zamieszane” w walkę o europejskie puchary. Tak więc w niedzielne popołudnie rozegra się bój tylko i wyłącznie o wyższe miejsce w środku tabeli.

Oba zespoły, oprócz identycznych barw, łączy to, że przegrały poprzednie spotkania w takich samych rozmiarach. Najpierw podopieczni trenera Ojrzyńskiego pojechali do Krakowa, by dostać trójkę od miejscowej Wisły. Tuż po tym meczu „Jaga” podejmowała Legię i również została skarcona trzema golami, nie strzelając przy tym żadnego. Forma białostoczan nie zachwyca – wcześniej przegrali 0:3 z Widzewem i 0:1 z Lechem oraz zremisowali 2:2 z Wisłą. Ostatni komplet punktów zdobyli… pięć kolejek temu. Małym pozytywem przed tym pojedynkiem może być dla Jagiellonii historyczny bilans gier między nią a Koroną. Białostoczanie wygrali bowiem 13 z 28 spotkań, siedem razy padał remis, a ośmiokrotnie to kielczanie schodzili z boiska zwycięscy.
O ile trener Ojrzyński nie będzie mógł skorzystać tylko z kontuzjowanego Krzysztofa Kiercza, o tyle Tomasz Hajto ma już większy ból głowy. Uraz leczy Porębski, a za kartki pauzują Ukah i Normambuena. Choć akurat brak Palestyńczyka może okazać się wzmocnieniem lewej strony defensywy białostoczan. Jednak jak to będzie wszystko wyglądało, dowiemy się już jutro, gdy o 17:00 gwizdek sędziego Gila rozpocznie, jak to ładnie określiła strona klubowa gości, „grę o barwy”.
Przewidywane składy:
Jagiellonia: Słowik – Modelski, Pazdan, Dźwigała, Hanzel – Grzyb, Gajos, Kupisz, Quintana, Plizga – Frankowski
Korona: Małkowski – Lisowski, Malarczyk, Stano, Golański – Jovanović, Foszmańczyk, Janota, Sobolewski, Adamek – Korzym
Mecz będzie rozegrany w Kielcach.