Do zakończenia rozgrywek Serie A pozostały już tylko cztery kolejki, ale nadal nie można jasno sprecyzować końcowego układu tabeli. Najbliższa seria spotkań odpowie nam na kilka istotnych pytań. Przede wszystkim na to, która drużyna jako pierwsza pożegna się z najwyższą klasą rozgrywkową w Italii.
Sobota będzie należała do drużyn ze stolicy Lombardii. O 18.00 na San Siro dojdzie do pojedynku Interu z Atalantą. „Nerazzurri” we wtorek rozegrali wspaniałe spotkanie przeciwko Barcelonie. Podopieczni Jose Mourinho nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł. W takim razie, jakie szanse w tej konfrontacji może mieć Atalanta? Logicznie rzecz biorąc, marne. Niewykluczone, że portugalski szkoleniowiec da odpocząć kilku swoim asom. Wszak wiadomo, że Liga Mistrzów jest priorytetem mediolańczyków, a ryzyko kontuzji w meczu przeciwko walczącej przed spadkiem drużynie jest spore. Piłkarze z Bergamo zrobią wszystko, aby wyrwać rywalom co najmniej punkt. Jednak obiektywnie analizując, to Atalanta nie ma dużych szans na powodzenie, nawet jeśli Inter wystąpi drugim garniturem.

Drugi mediolański zespół czeka trudniejsze zadanie. Ronaldinho i spółka wybiorą się na gorącą Sycylię, aby zmierzyć się z Palermo. Milan ma iluzoryczne szanse na zdobycie scudetto. Z kolei „Rosanero” walczą o historyczny udział w Lidze Mistrzów. Nie tylko to nakazuje upatrywać faworytów w ekipie gospodarzy. Palermo na własnym terenie w tym sezonie jeszcze nie przegrało. Ponadto w grudniu podopieczni Delio Rossiego pokonali na San Siro „Rossoneri”. Dlatego przed słabo spisującym się ostatnio Milanem stoi nie lada zadanie i paradoksalnie jego zwycięstwo będzie traktowane w kategoriach niespodzianki.
W niedzielę dojdzie do kilku interesujących rywalizacji. Słabe „Juve” podejmie na własnym terenie AS Bari. Nadzieje na zajęcie czwartego miejsca wśród kibiców Juventusu są równe zeru. Piłkarze zdają się podzielać nastroje fanów. Ich gra w ostatnich tygodniach jest katastrofalna. Alessandro Del Piero starał się ostatnio zmotywować swoich kolegów do lepszej gry. Zdaniem kapitana, „Stara Dama” jeśli chce, to może zdobyć 12 punktów, czyli musiałaby wygrać wszystkie swoje mecze. Depcząca Juventusowi po piętach Genoa zagra u siebie z Lazio. Faworytem są gospodarze, choć rzymianie będą gryźć trawę, aby tylko tego meczu nie przegrać. „Biancocelesti” stoją nad przepaścią i w najbliższych meczach muszą wykrzesać z siebie skrywane dotąd pokłady energii, aby pozostać w lidze. „Gryfy” walczą o miejsce premiowane grą w Lidze Europejskiej i zrobią wiele, aby taka szansa nie wymknęła im się z rąk.
Napoli zagra u siebie z Cagliari. Walter Mazzarri nie ukrywa, że wciąż myśli o grze w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Jeśli jego marzenia mają być nadal żywe, to musi wygrać niedzielne spotkanie. Rywal będzie wymagający. Sardyńczycy już niejednokrotnie udowodnili, że potrafią postawić twarde warunki. Jedno z większych rozczarowań sezonu, czyli Fiorentina zmierzy się z Chievo. „Viola” ma nadzieję na zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, lecz to zadanie będzie niezwykle trudne.











