Jesienią 2019 roku Krystian Bielik wszedł z buta do dorosłej reprezentacji Polski. Był chwalony po swoich występach i wiele mówiło się o tym, że będzie podstawowym środkowym pomocnikiem w czasie Euro 2020. Niestety los bywa przewrotny. W styczniu Bielik zerwał więzadło krzyżowe i o wyjeździe z reprezentacją na turniej mógł zapomnieć. Jednak nastał czas pandemii i Euro zostało przełożone. Pomocnik mógł się wyleczyć i wrócić do gry jesienią.
Bielik znów na nowo musi przekonać, że zasługuje na miejsce w kadrze. W środku pola reprezentacji zaczyna się robić ścisk. Krychowiak, Zieliński, Klich, Góralski, Moder, Bielik, Szymański – ewidentnie jest w czym wybierać. Pozytywny ból głowy dla trenera Brzęczka jest bardzo dobrą zapowiedzią. Każdy ma świadomość, że liczba miejsc w samolocie lecącym na turniej jest ograniczona. Wszyscy wiosną muszą pokazać się z jak najlepszej strony, aby ich nazwisko znalazło się na liście powołanych na Euro. Krystian Bielik swoją kampanię rozpoczął już teraz i trzeba przyznać, że jak na razie jest skuteczny.
Chciałem być „Kanonierem”…
Tak może sobie śpiewać Krystian Bielik, parafrazując słowa znanej piosenki Krzysztofa Krawczyka. To Arsenal był pierwszym zagranicznym klubem Polaka i to skauci z Londynu wypatrzyli młodego Polaka w Legii Warszawa. Jednak poważnej szansy środkowy pomocnik, a wtedy raczej środkowy obrońca, nie dostał od Wengera nigdy. Był cały czas wypożyczany, na kilka miesięcy, na niecały rok. Ciągle szukał regularnej gry. W drużynie Arsenalu grywał epizodycznie w meczach Pucharu Ligi Angielskiej. Był moment, kiedy był blisko występów w pierwszej drużynie, ale przegrał rywalizację z Robem Holdingiem.
Wreszcie Bielikowi znudziło się czekanie na swoją szansę i w sierpniu 2019 roku przeszedł na zasadzie definitywnego transferu do Derby County za kwotę 8,2 mln euro. Już 15 dni po podpisaniu kontraktu zadebiutował w nowej drużynie i szybko zadomowił się w pierwszej jedenastce. Grał coraz lepiej i był coraz ważniejszym trybikiem w maszynie. Wtedy przydarzyła się ta feralna kontuzja. Zerwanie więzadeł krzyżowych wykluczało go z gry na ponad pół roku.
Wrócił w październiku, ale zaczął od występów w zespole U-21. W pierwszej drużynie zagrał 7 listopada w przegranym 0:2 meczu z Wycombe na pozycji środkowego obrońcy. Później znów wypadł na trzy mecze i wrócił dopiero w grudniu. Od 1 grudnia zagrał w pięciu spotkaniach, wszystkie na pozycji środkowego defensywnego pomocnika. W czterech z tych pięciu meczów został wybrany najlepszym zawodnikiem. Co ciekawe, jeszcze w październiku zaraz po powrocie po kontuzji Bielik podpisał z klubem nowy 3-letni kontrakt.
https://twitter.com/dcfcJoe/status/1320285482803171328
Krystian Bielik najlepszy po kontuzji
Włodarze Derby County na pewno nie żałują swojej decyzji. Bielik w zamian za zaufanie, jakim go obdarzono, odpłaca się fenomenalną grą. Po ostatnich występach coraz więcej ekspertów w Anglii wypowiada się pochlebnie na temat młodego Polaka. Widać, że gra na pozycji defensywnego pomocnika najbardziej mu odpowiada. Może wykorzystać swoje największe atuty, jakimi są wprowadzenie piłki, odbiór czy warunki fizyczne. Ma zdecydowanie najlepsze statystyki w odbiorach, przechwytach czy pojedynkach powietrznych. Jednak jest również bardzo zaawansowany technicznie, dzięki czemu świetnie radzi sobie w tłoku w środku boiska. Często też zaczyna akcje swojego zespołu dokładnym podaniem na kilka czy kilkanaście metrów.











