Przygoda Ryoyi Morishity na boiskach PKO BP Ekstraklasy dobiegła końca. Japoński pomocnik opuścił szeregi Legii Warszawa, z którą to był związany od stycznia 2024 roku. 28-latek został zaprezentowany jako nowy zawodnik angielskiego Blackburn Rovers i podpisał umowę obowiązującą do końca czerwca 2028 roku. Na konto „Wojskowych” wpłynął przelew na kwotę 2,1 miliona euro.
Nowy klub Morishity od lat znajduje się w gronie zespołów aspirujących o awans do Premier League. W ostatnich latach wielokrotnie ocierał się o możliwość gry w barażach, często kończąc sezon na miejscu nr 7 – zaledwie jedną lokatę niżej od tej, która gwarantowałaby udział w barażach. Postanowiono więc zainwestować w nowych graczy, dzięki którym skład zyskałby lepszą jakość. W gronie tym znalazł się także Ryoya Morishita, będący najdroższym zawodnikiem, który tego lata zakotwiczył na Ewood Park. Japończyk do tej pory reprezentował barwy Legii Warszawa.
Eskapada w nieznane
Przeprowadzka Morishity do Warszawy na początku wydawała się jedną wielką niewiadomą. Piłkarz występował dotychczas wyłącznie na krajowych boiskach i nie miał żadnego doświadczenia z gry poza ojczyzną. Swoją karierę rozpoczynał w zespole Jubilo, natomiast od kwietnia 2016 bronił barw Meiji Uni. Spędził tam blisko cztery lata – jego kolejnym przystankiem było Sagan Tosu. W klubie, który zyskał popularność dzięki sprowadzeniu Fernando Torresa oraz Victora Ibarbo, wytrwał niecały rok. Następnie grał w szeregach jednokrotnego mistrza Japonii Nagoya Grampus – i to właśnie tam wypatrzyli go skauci Legii Warszawa. Popularny „Mori” przeniósł się do polskiej stolicy w styczniu 2024 roku na bazie rocznego wypożyczenia z opcją wykupu.
Legia była wtedy w grze o mistrzostwo Polski, w związku z czym przybycie gracza całkowicie nieobytego z realiami europejskiej piłki dla wielu wydawało się nierozsądne. Ekipa z Łazienkowskiej do prowadzącego w tabeli Śląska Wrocław traciła wówczas zaledwie sześć punktów, wobec czego kibice oczekiwali przyjścia graczy, którzy pomogą w zredukowaniu tej różnicy. Co więcej, po udanej pierwszej połowie sezonu z zespołem pożegnały się jego największe gwiazdy – Bartosz Slisz podpisał kontrakt z amerykańską Atlantą United, natomiast Ernest Muci przeszedł do tureckiego Besiktasu. Naturalne było więc myślenie, że dziura po ich odejściu załatana będzie piłkarzami podobnego kalibru. Na zastępców Polaka i Albańczyka Jacek Zieliński powołał kolejno Qëndrima Zybę oraz Ryoyę Morishitę.












