Stało się coś, czego chyba nikt się nie spodziewał. Gdy wszyscy myśleli, że po sezonie Mikael Ishak odejdzie z Lecha Poznań, by zagrać w mocniejszej lidze, a „Kolejorz” będzie szukał kolejnego napastnika, „Duma Wielkopolski” ogłosiła pozostanie gwiazdy. Przedłużenie umowy Szweda z mistrzem Polski jest zdecydowanie bardzo ważnym ruchem, a sam zainteresowany ma szansę stać się klubową legendą.
Już spekulowano, gdzie po sezonie będzie występował reprezentant Szwecji. Napastnika łączyło się z klubami z Włoch, najczęściej podawano Monzę, która już kiedyś Lechowi sprzątnęła napastnika po wygaśnięciu kontraktu. Włoski klub miał nawet oferować latem niecałe trzy miliony euro.
Kibice Lecha też pogodzili się z odejściem Szweda. Niby jakieś nadzieje były, ale każdy zdawał sobie sprawę z tego, że Ishaka zatrzymać będzie niezwykle trudno. W końcu pokazał się, i to nie po raz pierwszy, w Europie. W PKO Ekstraklasie również udowadnia swoją wartość.
A w tym momencie jak grom z jasnego nieba gruchnęła na nas informacja o przedłużeniu kontraktu. Moglibyśmy tutaj napisać, że kibice „Kolejorza” mogli już otworzyć schłodzonego szampana, ale przecież nikt w Poznaniu nawet nie myślał o jego kupieniu z takiej okazji. Kontrakt z najlepszym napastnikiem w PKO Ekstraklasie został przedłużony do 2025 roku.
Prawdziwy kapitan
Ishak do Lecha Poznań zawitał w 2020 roku. Kapitanem zespołu został przed poprzednimi rozgrywkami, a więc był liderem drużyny w sezonie mistrzowskim, jest nim oczywiście nadal. Oznacza to, że z opaską na ramieniu rozegrał już 59 spotkań, w których zdobył 32 bramki.

Ishak jest liderem drużyny nie tylko w szatni, lecz także na bosku. Szwed, oprócz zdobywania bramek, na boisku wykonuje niesamowitą pracę, bardzo często pomaga w pressingu lub cofa się do rozegrania. Wpływu Ishaka na drużynę nie da się nie dostrzec. W trudnym momencie jest w stanie wziąć odpowiedzialność na swoje barki i nie zawodzi. Swoje robi również w starciach z mocniejszymi przeciwnikami, nie znika, gdy przyjdzie grać chociażby z Villarrealem. Naprawdę trudno jest Ishakowi coś zarzucić.
Ishak lepszy niż jakikolwiek transfer
I tak, z tego miejsca trzeba pochwalić działaczy „Kolejorza”, którzy naprawdę wykonali kawał dobrej roboty, sprawiając, że Ishak pozostanie w klubie jeszcze 2,5 roku. Przecież po tak udanej przygodzie z mistrzem Polski spokojnie mógłby znaleźć klub w Bundeslidze czy Serie A. Pytanie, czy chciał tam wracać. W Poznaniu czuje się dobrze, a Bundesliga raz już go przerosła.
Tutaj zdobywa bramki, jest liderem zespołu, nosi opaskę kapitańską, gra na bardzo ładnym stadionie, kibice go kochają, gra w europejskich pucharach. Brzmi jak z bajki? A jednak tak jest. Ishak, jak sam zresztą mówił, zakochał się w Poznaniu i to zdecydowanie pomogło w osiągnięciu porozumienia. To dla 29-letniego Ishaka na 99% będzie ostatni duży kontrakt w karierze. Gdy jego umowa z Lechem wygaśnie, będzie miał 32 lata.











