Drugi z piątkowych meczów 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zapowiada się całkiem interesująco. Waleczna Korona podejmuje Górnika, który musi punktować, ponieważ chce grać w europejskich pucharach. Początek spotkania o 20:45.

Drugi z piątkowych meczów 23. kolejki zapowiada się bardzo ciekawie. Korona na własnym boisku zagra z Górnikiem Zabrze. Gospodarze tego pojedynku plasują się na dwunastej lokacie, ale mają tyle samo punktów co dziesiąta w tabeli Wisła. Z kolei Górnik cały czas walczy o podium i do trzeciego Śląska traci tylko dwa punkty.
Wspomnienia z poprzedniej kolejki wyzwalają w zawodnikach obu ekip dodatkową mobilizację, i zabrzanie, i kielczanie przegrali bowiem swoje mecze w 22. serii gier. Korona poległa w boju z Zagłębiem po pięknych strzałach Błąda i Rakowskiego. Tymczasem Górnik na własnym boisku niespodziewanie uległ walczącemu u utrzymanie Podbeskidziu.

Bilans historyczny starć między tymi zespołami wypada zdecydowanie lepiej dla gospodarzy. „Złocisto-krwiści” wygrali bowiem osiem z dwunastu spotkań i przegrali trzykrotnie, a w jednym meczu był remis. Jednak jesienią to Górnik był górą. Wtedy po bramkach Milika i Nakoulmy zabrzanie zwyciężyli 2:0. Milika w Polsce już nie ma, a pamiętać też musimy o tym, jak wygląda gra Korony na własnym boisku. I jak skuteczny jest w tym sezonie Maciej Korzym.
Dodatkowym impulsem do dobrej gry będzie dla kielczan niespodziewane odejście Aleksandara Vukovicia. Piłkarze Korony szykują dla swojego byłego kolegi z klubu pożegnalny prezent, ale jak mówi Paweł Sobolewski: „To niespodzianka”. Niespodzianką nie jest na pewno obsada sędziowska tego spotkania – arbitrem wydelegowanym na ten mecz jest Hubert Siejewicz, do którego kielczanie mają wyjątkowego pecha. Białostoczanin prowadził już trzy pojedynki Korony w tym sezonie i wszystkie kończyły się porażkami „Złocisto-krwistych”. Jak będzie tym razem? Dowiemy się już w piątek, początek spotkania o 20:45.











