Po porażce Lecha z Górnikiem Jagiellonia miała okazję, aby zostać nowym liderem Ekstraklasy. Porażka z Wisłą oznacza jednak, że podopieczni Mamrota spadną na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Choć Jagiellonia miała swoje okazje, to nieskuteczność pod bramką gości sprawiła, że w Białymstoku kibice oglądali wyłącznie trafienie dla Wisły.
Zabrakło najważniejszego
Jagiellonia oddała wiele strzałów, jednak na palcach jednej ręki można policzyć te, które leciały w światło bramki Wisły. Piłkarze gospodarzy wyraźnie dążyli do zdobycia kluczowego trafienia, lecz nerwowość pod bramką rywala sprawiła, że Cuesta przez większość spotkania był wręcz bezrobotny.
W kluczowym momencie hiszpański bramkarz został jednak bohaterem Wisły. W bardzo kontrowersyjnych okolicznościach sędzia Stefański zdecydował się na podyktowaniu rzutu karnego dla Jagiellonii, którego nie wykorzystał jednak Bezjak. Świetnie zachował się wówczas Cuesta, który wyczuł intencję napastnika gospodarzy.
Na skrzydłach Jagiellonii Novikovas i Frankowski – pomimo wielu kontaktów z piłką – nie potrafili obsłużyć napastników celnymi dośrodkowaniami. Najlepsze okazje dla gospodarzy kreował Karol Świderski, którego współpraca Bezjakiem była najjaśniejszą stroną ekipy Mamrota.
Jagiellonia nie wytrzymała presji
Podobnie jak w przypadku Lecha, Jagiellonia miała ogromny problem nawet z najprostszymi zagraniami na murawie. Jest to oczywiście efekt ogromnej presji, która została narzucona na zespół po zwycięstwie Legii i porażce „Kolejorza”. Nie jest to pierwszy taki przypadek w obecnym sezonie, bowiem już w potyczce z Górnikiem „Jaga” sprawiała wrażenie wręcz sparaliżowanej.
Pozytywną wiadomością dla zespołu Mamrota jest fakt, że w kolejnych spotkaniach Jagiellonia nie będzie traktowana jako faworyt, bowiem już za niedługo zmierzy się z Legią i Lechem. Zespół z Podlasia będzie mógł wrócić do nieco bardziej swobodnej gry, która przynosiła niezwykle dobre rezultaty w pierwszej części sezonu.
Wisła pokazała dojrzałość
Wisła – w odróżnieniu od Jagiellonii – nie grała dzisiaj pod presją i ponownie udowodniła, że właśnie w takich spotkaniach stać ich na niezwykle dojrzałą grę. Choć to gospodarze częściej operowali futbolówką, to Wisła kreowała sobie lepsze okazje bramkowe. Dobrze na gości wpłynęła również świetna postawa Cuesty, który wspierał obronę w kluczowych fazach spotkania.
Podopieczni Carrillo udowodnili, że nawet gdy ofensywa zespołu nie funkcjonuje najlepiej, to piłkarze są w stanie wykorzystać stałe fragmenty gry. To właśnie po jednym z nich Arsenic zdobył bramkę, po której Jagiellonia nie miała już wiele czasu na skuteczną odpowiedź.
Zwycięstwo Wisły w pewien sposób wciąż pozwala jej wierzyć, że sezon można skończyć na 4. miejscu w ligowej tabeli. Do tego jednak potrzeba regularności, której do tej pory Wiśle brakowało. Niemniej, podopieczni Carrillo udowodnili, że w pojedynczych starciach są w stanie pokonać zespoły w teorii znacznie silniejsze.











