Po dłuższej przerwie rozkład meczów hiszpańskiej Primera Division ułożył się w taki sposób, że większość najciekawszych meczów obejrzymy już w sobotę. Tego dnia swoje spotkania rozegra czołowa trójka poprzedniego sezonu, teraz również plasująca się w czołówce: Real Madryt zagra ze swoim imiennikiem z San Sebastian, Barcelona podejmie Mallorcę, Valencia zaś Getafe. Rewelacyjny lider, Levante, wybierze się do Pampeluny.
Valencia CF – Getafe CF
Cierpiąca na brak skuteczności drużyna Unaia Emery’ego podejmie cierpiącą na brak skuteczności, wyrazistego stylu i dobrych wyników ekipę Luisa Garcii. Gospodarze muszą wygrać, by nie tracić kontaktu z czołówką, goście powinni wywieźć z Mestalli punkty, by oddalić się od strefy spadkowej.

Wspomniana skuteczność jest sporym problemem „Los Ches”. W ostatnich pięciu meczach ligowych zdobyli oni zaledwie cztery bramki, co jak na ekipę mającą ambicje grać o najwyższe cele jest wynikiem bardzo słabym. Dla porównania, Real Madryt w tym samym okresie strzelił 21 goli, a więcej niż cała drużyna Valencii ustrzelił Karim Benzema. A przecież lepsi od niego byli Higuain i Ronaldo… Nie najlepiej wiedzie się też „Nietoperzom” w elitarnej Lidze Mistrzów, ich szanse na awans do fazy pucharowej są iluzoryczne. Wszystko to nie sprzyja z pewnością atmosferze w drużynie i wokół niej (co potwierdzają choćby protesty kibiców). Czy w takiej atmosferze podopieczni Emery’ego zdołają zagrać na miarę możliwości?
Jeszcze większy problem mają z tym gracze Luisa Garcii. Na początku sezonu wydawało się, że w potencjał podmadryckiej drużyny w końcu predestynuje ją nie tyle do walki o czołowe lokaty, co po prostu do wywalczenia ich. Tymczasem rzeczywistość nie jest tak różowa: przemeblowana ekipa potrzebuje jeszcze sporo czasu, by grać tak, jak grać powinna. Szczególnie słabo w błękitnym stroju poczyna sobie ten, po którym obiecywano sobie najwięcej, czyli Pablo Sarabia. Młodzian często pojawia się w wyjściowym składzie, ale poza głupio łapanymi żółtymi kartkami nie odznacza się dosłownie niczym. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że „Los Azulones” grają dużo lepiej, niż wskazywałyby na to ich wyniki. Może już w najbliższym meczu przyjdzie przełamanie?
FC Barcelona – RCD Mallorca
Strzelanie goli przez Leo Messiego nie jest żadną sensacją, niezależnie w jakich ilościach. Kiedy jednak „La Pulga” nie strzela, wiedzcie, że coś się dzieje. Argentyńczyk oszczędził bramkarzy w trzech kolejnych meczach, co nie zdarzyło mu się od bardzo, bardzo dawna. Nie są to dobre wieści dla bramkarza Mallorki, Dudu Aouate’a.
Messi z pewnością wyjdzie on na boisko z wręcz niewyobrażalnym pragnieniem zdobycia gola, a jednym się pewnie nie zadowoli. Istnieje również opcja, że Leo wpadł w dołek formy, który ostatnio przydarzył mu się na początku Copa America, a w barwach Barcelony… nawet nie wiadomo kiedy. Przeciwko Granadzie „La Pulga” zagrał bowiem tak słabo, że hiszpańscy dziennikarze przypomnieli sobie, że jest tylko człowiekiem. Na szczęście dla kibiców „Azulgrany”, swój jubileusz uświetnił Xavi, który pięknym strzałem z rzutu wolnego zapewnił swojej drużynie punkty. Co jednak dla „Barcy” niepokojące, jej gra była w tym meczu tak słaba, że mimo gry w dziewiątkę, w końcówce Granada jawnie nastawiła się na atak, a gracze Guardioli jawnie na wybijanie piłki w trybuny. Jak znam życie, drugi taki występ „Dumy Katalonii” prędko się nie powtórzy.












