Rozegrana wyjątkowo na przestrzeni dwóch dni kolejka przyniosła spore zmiany w tabeli i wykreowała kolejnych bohaterów. Oto jedenastu najlepszych piłkarzy Primera Division ubiegłego weekendu.
Dani Gimenez – dzięki interwencjom 28-latka biedni jak myszy kościelne zawodnicy Rayo mogą pochwalić się statusem… niepokonanych. Po dwóch remisach z Athletikiem i Saragossą w końcu interwencje niewysokiego golkipera dały beniaminkowi upragnione zwycięstwo. W trzech pierwszych kolejkach Dani puścił zaledwie jedną bramkę, dzięki czemu (wraz z Courtoisem i Munuą) jest jak na razie najlepszym golkiperem La Liga.
Dani Alves – żaden z jego kolegów po fachu w tej kolejce specjalnie nie zabłysnął, więc Brazylijczyk został umieszczony w zestawieniu, by docenić jego niemały wkład w kanonadę „Barcy” (asysta przy otwierającym wynik golu Messiego). Przeciwko tak słabemu rywalowi jak Osasuna obrońca mógł właściwie zapomnieć o swoich obowiązkach defensywnych i po prostu pograć w piłkę z kolegami.

Martin Demichelis – dzięki jego skuteczności pod bramką Malaga przywiozła bezcenne punkty z wyjazdu (wylotu) na Baleary. I choć gol zdobyty przez Argentyńczyka został później zweryfikowany na trafienie samobójcze Caceresa, w żaden sposób nie umniejsza to jego roli w zwycięstwie nad Mallorką. Zresztą gdyby były gracz Bayernu w drugiej połowie był nieco dokładniejszy, trafiłby do siatki głową po raz drugi.
Oscar de Marcos – jeden z niewielu zawodników Athletiku, który nie ucierpiał na przyjściu Bielsy. Wręcz przeciwnie, przemianowanie napastnika na lewego obrońcę okazało się posunięciem na tyle udanym, że niewielu kibiców na San Mames tęskni za pozostającym w niełasce Koikilim. 22-letni De Marcos jest bodaj jedynym graczem „Los Leones”, który nie musi się wstydzić swojego występu z Betisem. Zdobył bramkę i robił wiele, by wypracować kolegom kolejne.
Sergio Busquets – w przypadku piwotów głównym atutem, pozwalającym im na znalezienie miejsca w tego typu zestawieniach, jest stwierdzenie „rządził i dzielił”. Pasuje ono jak ulał do określenia gry wysokiego pomocnika w meczu z Osasuną. I choć trzeba wziąć poprawkę na klasę i dyspozycję rywala, nie sposób nie docenić Busquetsa za dokładne podania dłuższe niż kilka metrów.
Benat Etxeberria – zawodnik występujący na tej samej pozycji, co Busquets, jadąc na San Memes, powinien uzbroić się w maczetę i tytanowe ochraniacze. Zawodnik Betisu, nie dość, że nie pękał przed Gurpegim i Iturraspe, to jeszcze udanie organizował grę „Verdi-blancos” i zdobył pięknego gola z rzutu wolnego. Niewątpliwie jedna z jaśniejszych postaci beniaminka na początku sezonu.













