Gwiazdy niższych lig. Jak wyglądały początki ich karier w ekstraklasie?


Którą drogą podąży Jarosław Niezgoda?

8 listopada 2016 Gwiazdy niższych lig. Jak wyglądały początki ich karier w ekstraklasie?
Grzegorz Rutkowski

Ostatnie tygodnie w ekstraklasie upłynęły między innymi pod znakiem nadspodziewanie dobrej dyspozycji Jarosława Niezgody wypożyczonego z Legii Warszawa do chorzowskiego Ruchu. Ci, którzy młodego napastnika znają z gry w Wiśle Puławy, nie są szczególnie zaskoczeni, wszak już w barwach tego klubu zawodnik pokazywał się ze znakomitej strony. Wygląda więc na to, że przeskok z II ligi do ekstraklasy nie okazał się większym problemem.


Udostępnij na Udostępnij na

Przypadek Niezgody jest na swój sposób szczególny. Gwiazda trzeciego poziomu rozgrywkowego już w połowie poprzednich rozgrywek zamieniła Puławy na stolicę Polski. Jako że niemożność przebicia się do pierwszego składu w dużej mierze spowodowana była początkową absencją piłkarza (kontuzja kolana), uznajemy, że właśnie w tym momencie rozgrywa on swój pierwszy sezon na poziomie ekstraklasy. Cztery gole w sześciu meczach to jak na warunki „Niebieskich” fenomenalny wynik. Nic w dodatku nie zapowiada obniżki formy napastnika, wygląda więc na to, że pogłoski o jego talencie nie okażą się przesadzone.

Jarosław Niezgoda nie jest pierwszym piłkarzem, który przyszedł do ekstraklasy ze statusem gwiazdy niższej ligi z zamiarem podbicia futbolowego świata. Sprawdźmy zatem, jak prezentowali się w debiutanckim sezonie inni gracze tego typu, a także jaka była ich dalsza droga. Kryterium podstawowym jest występowanie maksymalnie na trzecim poziomie rozgrywkowym i brak większego klubu w seniorskim CV, a transfer do ekstraklasowej drużyny miał miejsce najwcześniej w 2005 roku.

Jakub Błaszczykowski (KS Częstochowa –> Wisła Kraków)

Na sam początek uderzenie z grubej rury. Tego piłkarza nie trzeba przedstawiać nikomu. Były kapitan reprezentacji Polski, jedna z największych gwiazd rodzimej piłki w całej jej historii i gracz legendarnej już Borussii Juergena Kloppa był jednym z tych zawodników, którzy do ekstraklasy trafili z bardzo niskiego pułapu. Nie liczymy kilku miesięcy spędzonych w juniorach Górnika Zabrze, tam nie poznano się bowiem na jego talencie. W czasie gry w czwartoligowym KS Częstochowa, pierwszym w dorosłej karierze klubie Błaszczykowskiego, „Kuba” zdobył jedenaście bramek w 24 meczach. Jego świetna postawa i bezkompleksowa gra dostrzeżone zostały przez Wernera Liczkę, który sprowadził skrzydłowego prosto do pierwszego składu ówczesnego mistrza Polski. Ryzyko się opłaciło, wiosna sezonu 2004/2005 to 11 meczów i jedna bramka, przez trzy lata w Krakowie Błaszczykowski 51 razy zakładał koszulkę Wisły w lidze, trzykrotnie pokonując bramkarzy przeciwników. Zdołał też zadebiutować w kadrze narodowej i przeniósł się do Borussii Dortmund. Wyjątkowy przykład kariery błyskawicznej.

Debiutancki rok w ekstraklasie (mecze/gole): 11/1 (runda wiosenna), 6/0 (jesień)

Vizzlo.com

Marcin Robak (Miedź Legnica –> Korona Kielce)

Krystian Balicki/www.mks-korona-kielce.pl

Marcin Robak w świadomości kibica ekstraklasy jest od tak dawna, że aż trudno sobie skojarzyć, że i on wcześniej pracował na status gwiazdy niższej (a konkretnie trzeciej) ligi. W barwach Miedzi zanotował 33 występy, zdobywając w nich 12 bramek. Z początku wcale nie uchodził za kandydata na wybitnego snajpera, raczej na kogoś, kto pracuje dla całej drużyny, rozbijając swoimi szerokimi barkami defensywę rywali. Taka też była jego początkowa rola w Kielcach, w ekstraklasie debiutował u boku Krzysztofa Gajtkowskiego, wspomagał też Grzegorza Piechnę. Robak nie przychodził do Korony jako dzieciak na dorobku, miał już 23 lata i pewnie mało kto przypuszczał, że nadchodzi przyszły reprezentant Polski, król strzelców ekstraklasy i piłkarz, który zdoła zahaczyć o kontrakt życia za granicą. Wnioski? Warto szukać na dole, nawet wśród zawodników, którzy nie są już nastolatkami.

Debiutancki rok w ekstraklasie (mecze/gole): 10/2 (runda wiosenna), 14/4 (jesień)

Radosław Majewski (Znicz Pruszków –> Groclin Dyskobolia)

remespucharpolski.pl

Kolejny były kadrowicz, w tym wypadku wydaje się jednak, że jego kariera nie potoczyła się tak, jak mogła. To właśnie Majewski, a nie Robert Lewandowski czy Igor Lewczuk, jako pierwszy opuścił świetną jak na tamte czasy trzecioligową ekipę Znicza Pruszków w poszukiwaniu szansy na wielką karierę. Z perspektywy czasu wydaje się, że wybór był jak najbardziej słuszny. Środkowy pomocnik dość szybko przebił się do pierwszego składu i zaczął stanowić o sile solidnej ekipy. We wszystkich rozgrywkach w debiutanckim sezonie „Raddy” rozegrał 25 meczów, z czego 14 w ekstraklasie. Później była Polonia Warszawa, kadra narodowa, w końcu wyjazd do Anglii. Majewski przeoczył gdzieś moment, w którym mógł wskoczyć na jeszcze wyższy poziom, ale mimo to zostaje jednym z tych graczy, o których z całą pewnością można powiedzieć, że przeskok do najlepszej naszej ligi nie był niczym trudnym.

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze/gole): 14/0

Maciej Makuszewski (Wigry Suwałki –> Jagiellonia Białystok)

Maciej Gilewski, jagiellonia.pl

Znowu ktoś aktualnie związany z poznańskim Lechem, zresztą nieostatni w tym zestawieniu. Makuszewski przychodził do Jagiellonii po znakomitym sezonie w II lidze. W barwach Wigier Suwałki 20-letni wtedy piłkarz występował regularnie, zdobywał sporo goli i asyst, szybko dochodząc do statusu jednej z największych gwiazd całych rozgrywek. W Białymstoku jego forma była nierówna, czasem siedział na ławce, czasem zaliczał sporo minut, niemniej ogólny odbiór zawodnika jest zdecydowanie pozytywny. Makuszewski, zanim trafił do „Jagi”, był m.in. na testach we francuskim Ajaccio. Po podlaskim etapie kariery był epizod w Tereku Grozny, raczej nieudany. Podobnie należy ocenić wypożyczenie do portugalskiej Vitorii Setubal. To jednak piłkarz najbardziej pasujący do naszej ligi. I też jeden z tych, którzy do naszej ligi wnieśli sporo wartości dodanej.

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze/gole): 19/1

Rafał Janicki (Chemik Police –> Lechia Gdańsk)

Agnieszka Skórowska/iGol.pl

Siedemnastoletni stoper stanowiący o sile całej drużyny to wielka rzadkość, nawet jak na realia trzecioligowe. Tak jednak było z Rafałem Janickim, największą gwiazdą Chemika Police w sezonie 2009/2010. Nic więc dziwnego, że po obrońcę zgłosiła się Lechia Gdańsk, ogłaszająca transfer człowieka, który szybko powinien wskoczyć nawet na poziom reprezentacyjny. Rzeczywistość niby negatywnie zweryfikowała te zapowiedzi, nie zmienia to jednak faktu, że „Biało-zieloni” pozyskali piłkarza, który po kilku latach zaczął wybijać się ponad ligową szarzyznę. Początki łatwe nie były, Janicki grał głównie w rezerwach, z rzadka pojawiając się w składzie gdańszczan w ekstraklasie. Dopiero w drugim sezonie stał się podstawowym wyborem trenera, dziś nie sposób wyobrazić sobie zespół znad Morza Bałtyckiego bez niego. Kilka razy otrzymał też powołanie do kadry narodowej, nigdy nie dane mu było jednak w niej zadebiutować.

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze gole): 3/0

Maciej Gajos (Raków Częstochowa –> Jagiellonia Białystok)

Grzegorz Rutkowski

Znowu piłkarz obecnie związany z Lechem. Z przyjściem Macieja Gajosa do ekstraklasy wiązano wielkie nadzieje. Świetny pomocnik grający w klubie z Częstochowy, wiadomo, jakie były oczekiwania (jeśli nie wiadomo –> wracamy do pierwszego nazwiska w zestawieniu i czytamy jeszcze raz). Jeśli dodamy do tego fakt, że pierwotnie mówiło się, że Gajos trafi do Wisły Kraków, skojarzenia z Błaszczykowskim stają się jeszcze intensywniejsze. 34/11, jak na gracza środka pola, statystyki ostatniego sezonu w II lidze były naprawdę imponujące. W Białymstoku początkowo zawodził, później jednak doskoczył do poziomu uprawniającego go do posiadania marzeń związanych z kadrą narodową. Dziś to z pewnością czołówka ligowa na swojej pozycji. Warto było czekać.

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze/gole): 20/2

Maciej Jankowski (KS Piaseczno –> Ruch Chorzów)

Jankowski z czasów trzecioligowego Piaseczna to imponujący wyszkoleniem technicznym ofensywny zawodnik, niestrzelający zbyt wielu bramek. Ten z Chorzowa to już dobry napastnik, rokujący na przyszłego kadrowicza i króla strzelców ligi. W jego przypadku przeskok do ekstraklasy… pomógł w rozwoju, tutaj z początku grało mu się o wiele łatwiej. Z czasem jego kariera mocno wyhamowała, teraz to już nawet nie ligowa szarzyzna. Dwa znakomite lata, dwa niezłe, później nieprzystosowanie się do stylu Wisły Kraków, do której zdecydował się przejść. Pierwsze skojarzenie z Jankowskim to w tym momencie niestety kilka kompromitujących pudeł, które nie powinny przydarzyć się niedzielnemu kopaczowi na orliku. Ławka Piasta Gliwice chyba nie była szczytem jego marzeń w wieku 26 lat…

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze/gole): 28/8

Vizzlo.com

Paweł Zieliński (Ślęza Wrocław –> Śląsk Wrocław)

Facebook

Przypadek, który nigdy nie przestanie zastanawiać. Czy starszy z braci Zielińskich miałby szanse na angaż w ekstraklasie, gdyby nie głośne nazwisko? Oczywiście, jak na trzecioligowe realia, 26-letni obecnie gracz wyróżniał się kondycją, techniką i ogólnymi umiejętnościami, trudno jednak nazywać go wielką gwiazdą. Ot, wyższa ligowa półka. Tak czy inaczej w ekstraklasie raczej nie zawiódł, przez moment mówiono nawet o szalonym pomyśle dokooptowania starszego brata do Piotra Zielińskiego w reprezentacji. Dziś brzmi to jak abstrakcja, obecna forma Pawła nie pozwala mu nawet na regularną grę w Śląsku, wciąż jednak wiąże się z nim jakieś nadzieje.

Debiutancki rok w ekstraklasie (mecze/gole): 15/0 (wiosna), 19/1 (jesień)

Rafał Siemaszko (Orkan Rumia –> Arka Gdynia)

Ofensywny pomocnik Arki Gdynia, mogący także występować w ataku, dopiero teraz zaczął grać w ekstraklasie tak, jak od niego oczekiwano przy pierwszym podejściu. Nie każdy pewnie pamięta, że Rafał Siemaszko przychodził do swojego obecnego klubu po naprawdę kozackim sezonie w trzecioligowym Orkanie Rumia. 24-letni wtedy zawodnik 24 razy pokonywał bramkarzy rywali (w 29 meczach) i bez najmniejszego problemu sięgnął po koronę króla strzelców. W Gdyni było jednak zdecydowanie gorzej, tylko dwanaście występów i zerowy dorobek strzelecki. Po pięcioletnim okresie pałętania się po różnych klubach Siemaszko wrócił do Arki, by powalczyć o awans do najlepszej ligi, a potem jeszcze raz spróbować swojego szczęścia w ekstraklasie. Jak na razie nie prezentuje się źle, jest obecnie jednym z jej najlepszych dżokerów. Jak widać, nawet trzydziestolatek może zacząć spełniać oczekiwania kibiców.

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze/gole): 12/0

Piotr Trafarski (Olimpia Elbląg –> Lechia Gdańsk)

Na zakończenie, nieco ku przestrodze, przykład gracza, który miał wszystko, żeby odpalić fajerwerki w ekstraklasie, co nigdy jednak nie nastąpiło. O tym, jak wielkie były oczekiwania od Piotra Trafarskiego, pamiętają zapewne wyłącznie kibice Lechii, reszta o snajperze zdążyła zapomnieć. 20 goli wbitych w Olimpii Elbląg w jednej rundzie (!), czyli 15 meczach, ewidentnie świadczyło o smykałce piłkarza do spełniania najważniejszego obowiązku napastnika. W Gdańsku „Trafar” zupełnie jednak odbił się od ściany, zaliczając zaledwie 45 minut w ekstraklasie przeciwko Cracovii i cztery mecze w Młodej Ekstraklasie. Później próbował szczęścia w wielu miejscach (choćby w Niecieczy), nigdy nawet nie nawiązał do swojej wspaniałej rundy w Olimpii. W poprzednim sezonie w trzecioligowym MKS-ie Korsze Trafarski nie potrafił ani razu trafić do siatki. Wymowne.

Debiutancki sezon w ekstraklasie (mecze gole): 1/0

Jak widać, opłaca się zainwestować w wyróżniających piłkarzy z niższych lig. Zwykle mają oni niskie wymagania płacowe, kosztują niewiele w przypadku transferu, a współczynnik udanych zakupów wydaje się całkiem wysoki. Na ten wczesny moment Jarosław Niezgoda jest znacznie bliżej dołączenia do grupy perełek, co tym bardziej pozwala na stwierdzenie, że w tych słabszych zespołach cały czas pojawiają się nieoszlifowane diamenty.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski