Legia Warszawa dobrze rozpoczęła sezon. „Wojskowi” punktują w PKO Ekstraklasie, a dodatkowo sukcesywnie awansują z rundy na rundę eliminacji do Ligi Konferencji Europy. Zapowiada się na to, że będą po Rakowie w Lidze Europy naszym drugim przedstawicielem na arenie międzynarodowej. Duża w tym zasługa ofensywy, która dawno nie emanowała aż tak okazałą jakością.
O ile można mieć pretensje do postawy defensywnej warszawskiego klubu, o tyle inaczej jest w przypadku ataku, który przede wszystkim na arenie międzynarodowej (choć w rozgrywkach ligowych też) wszedł na niebywale wysoki poziom, prezentując wiele dobrego pod bramką rywala.
Tomas Pekhart, Marc Gual, Blaz Kramer, Maciej Rosołek, Ernest Muci – każdy z nich na starcie sezonu zgromadził na swoim koncie przynajmniej dwa punkty do klasyfikacji kanadyjskiej we wszystkich rozgrywkach. To pokazuje, że atak Legii jest liczny, ale za tym idzie także jakość. Jak na polskie warunki bardzo wysoka.
Dwa miejsca, pięciu graczy – każdy unikalny
Zacznijmy od wspomnianej we wstępie liczebności. Legia Warszawa na niemal każdej pozycji (może poza wahadłami i środkiem obrony) jest zabezpieczona w kilku jakościowych piłkarzy. Nie inaczej ma się sprawa w ataku. „Wojskowi” mogą pochwalić się tam niebywałą różnorodnością. W tej chwili największej w PKO Ekstraklasie, a może nawet najbardziej okazałej w całej historii klubu. W końcu wicemistrz Polski jest w posiadaniu aż pięciu zawodników mogących grać na tej najbardziej wysuniętej do przodu pozycji na boisku… Czas na krótkie omówienie każdego z nich.
-
Tomas Pekhart
Typowa wysoka „dziewiątka”. To właściwie definicja tego zawodnika. Jego zadaniem jest, najprościej mówiąc, wykorzystywanie akcji wypracowanych przez kolegów z drużyny. I trzeba przyznać, że Czech robi to akurat wybitnie dobrze, stając się jednym z największych wygranych początku kampanii. Można nawet zaryzykować stwierdzeniem, że razem z Pawłem Wszołkiem oddziaływają na swój zespół w największym stopniu. Samo to, że strzela najwięcej goli w drużynie, wiele mówi. Też to, że ze wszystkich napastników z wymienionej wcześniej piątki rozegrał do tej pory najwięcej minut. Był sprowadzany jako zmiennik wracającego do zespołu Carlitosa. Losy obu przebiegły natomiast zupełnie inaczej. Jeden odszedł, drugi został gwiazdą i na dziś dzień jest pewniakiem do znalezienia się w podstawowej jedenastce na niemal każdy ważniejszy mecz.
















