Legia Warszawa w ostatnich latach została opuszczona przez wielu wychowanków, którzy później byli sprzedawani przez swoje kluby za duże pieniądze lub po prostu stanowili o ich sile. Czemu Legia sama nie potrafi z nich skorzystać? I przede wszystkim czemu nie nauczyła się na błędach z przeszłości?
Strzałek schowany do szafy
Igor Strzałek w Legii zadebiutował w ostatniej kolejce sezonu 2021/2022, gdy z Cracovią otrzymał dwie minuty, tak samo jak dwie minuty otrzymał Jakub Jędrasik w meczu ze Śląskiem Wrocław kończącym miniony sezon. Strzałek po debiucie został schowany do szafy na rundę jesienną i do gry wrócił od rundy wiosennej rozgrywek 2022/2023.
I trzeba powiedzieć, że można było po tej rundzie myśleć, że teraz będzie grał częściej. Owszem, mecz z Koroną to tylko trzy minuty, ale kolejny z Zagłębiem to już pierwszy skład. Sezon zakończył, spędzając 90 minut na boisku ze Śląskiem, do tego dorzucił asystę. 422 minuty, całkiem fajny wynik. Na dobry początek i do poprawy w kolejnym sezonie, prawda?
Otóż nie, bo Legia ma jeszcze w grudniu do rozegrania cztery mecze, a do tej pory Igor Strzałek rozegrał ledwie 88 minut w ośmiu meczach. Zresztą nie chodzi teraz o to, aby nie dawać mu w ogóle szans przez pół roku, a później nagle sobie o nim przypomnieć w czterech meczach. Chodzi o fakt, że było wiele meczów, w których Kosta Runjaić mógł Strzałkowi dać pograć, a tego nie zrobił. Oczywiście, Legia ma swoje problemy, co ogrywaniu młodych nie sprzyja, ale dodajmy, że Strzałek to nie jest 17- czy 18-latek, za miesiąc będzie obchodził 20. urodziny.
Brak szans w Lidze Konferencji Europy całkowicie rozumiemy, w eliminacjach w zasadzie też. Jednak spójrzmy na PKO Ekstraklasę, a później na Puchar Polski. Zresztą wypunktujmy sobie mecze, w których Strzałek mógł zagrać więcej lub w ogóle pojawić się na boisku, ale takie, w których nie ma jakichkolwiek przeciwwskazań:
- Legia Warszawa – Ruch Chorzów 3:0 (nie zagrał)
- Legia Warszawa – Widzew Łódź 3:1 (rozegrał pięć minut)
- GKS Tychy – Legia Warszawa 0:3 (rozegrał dwie minuty)
- Korona Kielce – Legia Warszawa 2:1 (nie zagrał)
Jak chodzi o mecz z Koroną, Strzałek miał zagrać, ale finalnie nie pojawił się na boisku. Jeśli ktoś powie, że nie musiał wcale grać, bo Legia ostatecznie przegrała, to ten argument totalnie do nas nie trafia. W końcu to Puchar Polski, w miarę wczesny etap, więc wydaje się, że to idealne warunki do ogrania takiego Strzałka. To, że Legia ten mecz przegrała, nic nie zmienia, bo powinna go wygrać.
Pomijając ten mecz, śmieszne są dwie minuty z GKS-em Tychy, a i w PKO Ekstraklasie są mecze, których nie wymieniliśmy, a w których 19-latek mógł zagrać. W końcu jeśli Kosta Runjaić posłał go do boju przy 1:1 z Górnikiem, co się finalnie opłaciło, to czemu miałby tego nie robić w meczu z Radomiakiem przy prowadzeniu?
Tematów Jakuba Jędrasika i Filipa Rejczyka bardzo mocno poruszać nie będziemy. Drugi leczył kontuzję i po urazie szanse już otrzymał, a pierwszy ogrywa się spokojnie w rezerwach.











