Selekcjoner Reprezentacji Polski Jan Urban nie może zaliczyć ostatnich zgrupowań do szczególnie udanych. W Lidze Narodów nasza kadra zdobyła zaledwie cztery punkty, notując jedno zwycięstwo. Presja wokół selekcjonera po raz kolejny jest bardzo duża i już teraz głośno jest na temat potencjalnego zwolnienia. Pytanie jednak, czy w naszej sytuacji zwolnienie Jana Urbana cokolwiek zmieni?
Jan Urban nie pomógł sobie tym zgrupowaniem
Jan Urban już od ponad roku jest selekcjonerem naszej reprezentacji. Początek pracy z naszą kadrą był naprawdę bardzo udany i szczególnie spotkania z Holandią dały mu duży kredyt zaufania wśród kibiców. Wyniki również przemawiały na korzyść Jana Urbana, gdyż w pierwszych siedmiu spotkaniach nie przegrał. Generalnie cała kadencja początkowo wyglądała wreszcie normalnie i wydawało się, że nasza reprezentacja zacznie się rozwijać. Niestety dalsze etapy pracy Jana Urbana nie był już tak dobre. Zaczęły się pierwsze problemy oraz bardzo przykre momenty. Przegrany finał baraży o mistrzostwa świata ze Szwecją był pierwszą mocną porażką Urbana w kadrze. Zaledwie kilkanaście dni później doszło do śmierci Jacka Magiery, która mocno odbiła się na całej kadrze. Od tego momentu Jan Urban bardzo zmienił swoje podejście, jednak jak do tej pory nie przyniosło ono zbyt dobrych efektów.
Jan Urban już na czerwcowym zgrupowaniu wydawał się bardzo zmęczony pracą w naszej kadrze. Już wtedy pojawiały się głosy krytykujące zachowania naszego trenera. Jednak prawdziwe apogeum rozpoczęło się wraz ze startem Ligi Narodów, jeszcze przed pierwszym meczem z Bośnią. Duże kontrowersje wywołały już same powołania, które, jak to często bywało u Jana Urbana, były niespodziewane. Do tego doszła bardzo słaba gra zespołu w meczach z Bośnią oraz ze Szwecją i nawet wysokie zwycięstwo z Rumunią nie uspokoiło nastrojów. Po tym zgrupowaniu nie jest już pewne, czy Jan Urban poprowadzi kadrę w listopadzie.
Po selekcjonerze widać, że powoli przestaje mieć wiarę w ten projekt. Istnieje spora szansa na to, że Cezary Kulesza zwolni Jana Urbana, jeśli presja opinii publicznej będzie wystarczająco duża. Warto jednak zastanowić się, czy aby na pewno kolejny raz winę za problemy naszej kadry ponosi konkretny trener?
Jan Urban czyli kolejny selekcjoner, który się sparzył.
Jan Urban już od kilku tygodni jest obszernie atakowany w mediach. Powody tego są różne i zaczynają się już od samych powołań, które w wielu przypadkach nie spotykają się z uznaniem. Tutaj faktycznie może być problem w samym trenerze, który na konferencji wprost mówi, że mamy tylko jednego napastnika w kadrze. Sęk w tym, że tuż przed zgrupowaniem Jan Urban powołał tak naprawdę tylko dwóch, skoro Karola Świderskiego nie traktuje jako typowej dziewiątki. Kolejny punkt to wyniki oraz sama gra podczas tego zgrupowania, która była bardzo chwiejna. Nasza kadra potrafi zagrać dobrą pierwszą połowę tylko po to, aby w drugiej części spotkania wyjść i być tłem dla naszych rywali. Taki obraz był widoczny podczas spotkań ze Szwecją oraz w drugim meczu z Bośnią.
Jednak nie jest to pierwszy raz, kiedy selekcjoner reprezentacji Polski mierzy się z takimi problemami. Można nawet powiedzieć, że taki stan rzeczy utrzymuje się od 2018 roku, kiedy z kadrą żegnał się Adam Nawałka. Od tego czasu mieliśmy aż sześciu trenerów i żaden z nich w dłuższej perspektywie nie zdołał rozwiązać tych problemów. Jan Urban, mimo sporego doświadczenia, wydaje się, że wpadł w otchłań nędzy naszej kadry i zachorował na „selekcjoneroze”. Reprezentacja Polski od lat jest dla nowych selekcjonerów swego rodzaju wilczym biletem, który w wielu przypadkach sprawia, że po odejściu z kadry trenerzy mają długą przerwę od pracy w piłce. Najprawdopodobniej taki sam los czeka również Jana Urbana, jeśli zostanie zwolniony.
Od lat PZPN podejmuje bardzo nietrafione decyzje przy wyborze trenerów i robi to ewidentnie bez jakiegokolwiek planu. Prezes Cezary Kulesza nie ma pojęcia, jak wybrać dobrego selekcjonera, skoro kolejny raz zastanawia się nad zmianą. Jan Urban ma sporo wad i popełnił błędy, ale nie można go uważać za głównego winowajcę całej tej sytuacji. Jest przysłowie mówiące o tym, że ryba psuje się od głowy i w przypadku naszej kadry jest ono bardzo trafne. Nie dotyczy to jednak pozycji trenera.
Nie jesteśmy poważni.
Można się spierać, czy Jan Urban powinien zostać, czy nie, jednak jest inny problem tej dyskusji. Patrząc na to, jak każdy nasz selekcjoner kończy pracę z reprezentacją, nie wiem, kto zdecyduje się tutaj pracować po ewentualnym zwolnieniu trenera Urbana. Jasne, PZPN ma duże środki i finansowo potrafi ściągnąć duże nazwisko, jak to miało miejsce z Fernando Santosem. Jednak równie ważne jak wynagrodzenie jest samo otoczenie pracy, a nasza kadra wygląda jak miejsce, w którym można tylko stracić. Żaden poważny trener, który ma ugruntowaną pozycję w Europie, nie będzie chciał przyjść do nas pracować .W dużej mierze jest to wina prezesa Cezarego Kuleszy, który od lat nie potrafi skutecznie zarządzać związkiem ani pod względem organizacyjnym, ani sportowym.
Zmiany potrzebne są na najwyższych stanowiskach PZPN, ale i tutaj robi się kłopot. Cezary Kulesza będzie prezesem Polskiego Związku do 2029 roku. Taki stan rzeczy sprawia, że nawet jeśli zwolnimy Jana Urbana, to nowego selekcjonera będzie wybierał właśnie Cezary Kulesza. Ja osobiście nie wierzę w to, aby prezes, który już cztery razy pomylił się przy wyborze trenera, za piątym razem w końcu trafił. Kolejna nagła zmiana trenera nie będzie dobra i kolejny raz nasza reprezentacja będzie budowana od zera. Stoimy w miejscu od lat przez nieudolne zarządzanie osób, które poza robieniem głośnych afer nie dają temu związkowi absolutnie nic.
Z drugiej strony zostawienie Jana Urbana też może się skończyć źle. Selekcjoner, który wiecznie mówi publicznie o tym, że czegoś się nie da, też nie jest zbyt dobre. Jasne, nasza reprezentacja nie jest topowa, jednak po słowach Urbana na temat naszej kadry można odnieść wrażenie, że obecnie jest selekcjonerem kadry typu Białoruś. Dodatkowo dziwne powołania i fakt, że gra reprezentacji Polski obecnie nie wygląda najlepiej, sprawiają, że zwolnienie może nadejść. Której z tych opcji byśmy nie wybrali, i tak jesteśmy w złej pozycji. Doprowadziliśmy do tego sami i obecnie płacimy bardzo dużą cenę za naszą bylejakość.
Jan Urban powinien zostać?
Na ten moment lepszym wyborem mimo wszystko jest zostawienie Jana Urbana na stanowisku. Mimo spadku formy w ostatnich miesiącach wciąż lepiej dać selekcjonerowi szansę na dokończenie projektu niż wywracać wszystko do góry nogami. Argument w postaci „efektu nowej miotły” u nas nie działa, a jeśli działa, to kończy się bardzo szybko. Jeśli Cezary Kulesza ma po raz kolejny wybierać trenera, to już lepiej dać ten czas obecnemu szkoleniowcowi. Oczywiście presja awansu na Euro 2028 jest ogromna i jeśli nie uda się awansować, to wtedy Jan Urban zostanie zwolniony. Jednak do całej sytuacji nie doprowadził trener, a ludzie, którzy już od pięciu lat sprawują władzę nad PZPN. Obecnie powierzenie im wyboru następnego selekcjonera reprezentacji nie jest dobrym pomysłem i zamiast tracić czas na aklimatyzację nowego trenera, lepiej dać go obecnemu.
Mimo bardzo słabej gry, jaką obecnie prezentujemy, i tak lepszym rozwiązaniem wydaje się zaufanie Urbanowi. Po jego ewentualnym zwolnieniu najprawdopodobniej selekcjonerem zostałby ponownie Jerzy Brzęczek. O ile gra młodzieżowej reprezentacji może się podobać, warto mieć na uwadze także to, że trener Brzęczek miał dobrą rękę do młodych zawodników. Jest to plus, jednak w pierwszej reprezentacji za jego kadencji nie wyglądało to tak dobrze. Warto przypomnieć chociażby jego wielkie zamiłowanie do Arkadiusza Recy, który nie wyglądał zbyt dobrze.
Dopóki sam Jan Urban nie wywiesi białej flagi, zostawiłbym go na tym stanowisku. Nie dlatego, że jest to projekt, który ma szansę wypalić, a tylko dlatego, że w końcu trzeba postawić na stabilizację. Jeśli nie spełni swojego celu, jakim jest awans na Euro, wtedy może odejść, bo faktycznie nie wykonał swojej misji. Ale przykład innych reprezentacji powinien nam dać sporo do myślenia w kwestii zatrudniania i zwalniania selekcjonerów reprezentacji Polski.
Zobacz także:
Polska U18 z drugą porażką. Nieudane pierwsze zgrupowanie Łukasza Surmy










