Prawie osiem lat czekania i wystarczy. Jagiellonia Białystok w końcu zdołała wygrać w Gdańsku. Bohaterem okazał się Jesus Imaz, który strzelił gola i zaliczył asystę przy drugim trafieniu. Lechia mimo przygotowań w zimowej scenerii nie potrafiła podtrzymać formy ze sparingów, do tego sytuację skomplikowała jej czerwona kartka Jakuba Kałuzińskiego.
Lechia Gdańsk na początek rundy trafiła na dosyć wygodnego dla siebie rywala. Nad morze zawitała Jagiellonia Białystok, która długo czekała na przełamanie w Gdańsku. Ostatnie zwycięstwo na tym stadionie „Duma Podlasia” odniosła 14 kwietnia 2013 roku, czyli prawie osiem lat temu.
W zespole trenera Piotra Stokowca była duża mobilizacja, by przełamać serię dwóch porażek z rzędu na własnym stadionie. Lechię przecież można pamiętać z wielu świetnych serii u siebie, ale niestety w rundzie jesiennej spory kryzys zaburzył jej poczynania. Teraz jednak po bardzo udanym okresie przygotowawczym mogło się wydawać, że wszystko wraca na dobre tory.
Defensywa główną bolączką
Goście tego spotkania także nie mogli narzekać na okres przygotowawczy. Ich postawa przeciwko lepszym rywalom napawała optymizmem przed ligą. Głównym postawionym sobie celem była ciężka praca nad grą defensywną. Z tym w rundzie jesiennej białostoczanie miewali najwięcej problemów.
W Jagiellonii od kilku miesięcy występuje były zawodnik Lechii, Błażej Augustyn, który z pewnością ma coś do udowodnienia swojej byłej ekipie. Jego doświadczenie powinno także mieć duży wkład w coraz lepszą organizację w tyłach.
„Dużo pracowaliśmy nad grą w obronie. Niemniej poprawa nie przychodzi jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Musimy się docierać. Mamy młodych zawodników w obronie, którzy muszą uczyć się na swoich błędach”.
Jagiellończycy dostali zatem idealny mecz na sprawdzenie tego, czy ich praca nie poszła na marne. W ostatnich dziewięciu spotkaniach ligowych na tym stadionie Lechia strzeliła im aż 24 gole. To też pokazuje, jaki ma na nich patent. Pewne było to, że mogliśmy spodziewać się bardzo otwartego spotkania, bogatego w sytuacje podbramkowe.
***
Przez połowę dnia aura w Gdańsku chyba chciała za wszelką cenę sprzyjać Lechii. Kilkugodzinna śnieżyca całkowicie zasypała murawę. Przed samym spotkaniem zatem rozgrzewkę mieli nie tylko zawodnicy, ale i kilkanaście osób starających się jak najlepiej przygotować płytę boiska do gry. Z przymrużeniem oka można było stwierdzić, że warunki sprzyjały Lechii, gdyż identyczne miała, trenując przez ostatni czas w Gdańsku.











