7. kolejka hiszpańskiej Primera Division będzie ostatnią przed dwutygodniową przerwą na mecze reprezentacyjne. Informacja ta tylko z pozoru jest mało istotna w kontekście układu tabeli. Po spotkaniach eliminacyjnych zespoły mające w kadrach wielu reprezentantów notują bowiem kiepskie wyniki zdecydowanie częściej niż zazwyczaj. Nadchodząca kolejka zamknie pewien etap rozgrywek, zatem na dobrym wyniku powinno wszystkim zależeć szczególnie.
Valencia CF – Granada CF
Wystarczył jeden słabszy mecz podopiecznych Unaia Emery’ego, by z pozycji wicelidera spadli na 7. pozycję. Zeszłotygodniowe spotkanie „Los Ches” z Sevillą po raz kolejny dowiodło, że ich szkoleniowiec nie jest wybitny, a jeśli udaje mu się zestawić zespół w taki sposób, że będzie on strzelał gole i grał dobrze, to raczej w myśl zasady „w tym szaleństwie jest metoda”. Szaleństwem jest bowiem niewystawienie w pierwszym składzie zdrowego i niepauzującego za kartki Roberto Soldado, a na taki pomysł wpadł właśnie Unai. Skończyło się nieciekawie, grający z przodu Jonas, Piatti i Aduriz nie stworzyli większego zagrożenia pod bramką Varasa, a ten ostatni wyleciał nawet z boiska za czerwoną kartkę. Tym razem napastnik o militarnie brzmiącym nazwisku niemal na pewno zagra od pierwszej do ostatniej minuty, a równie prawdopodobne jest, że wbije Granadzie minimum jednego gola…

…co nie jest zresztą rzeczą tak łatwą, jak mogłoby się wydawać choćby na początku sezonu. Podstawowy golkiper beniaminka, Roberto Fernandez, w pięciu minionych kolejkach wpuścił bowiem siedem goli, co jest zdecydowanie lepszym wynikiem niż chociażby saldo Diego Lopeza czy Gorki Iraizoza, jak by nie patrzeć, zdecydowanie lepszych bramkarzy, w dodatku broniących dostępów do bramek zdecydowanie silniejszych zespołów. Mało tego, gdyby nie niedawny mecz z Malagą, w którym defensywa Granady poległa aż czterokrotnie, bilans byłby doprawdy ciekawy! Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że szkoleniowiec klubu z Andaluzji, Fabrizio Gonzalez, mierzy siły na zamiary i, zdając sobie sprawę z miernego poziomu swoich piłkarzy, stosuje defensywną taktykę. Jak na razie, wygląda to nieźle, gdyż Granada punktuje. Problem w tym, że niebawem pozostałe zespoły znajdą sposób na beniaminka, a wszystko wskazuje na to, że zrobi to już Valencia.
Real Sociedad – Athletic Bilbao
Od dawna nie było sytuacji, by do Derbów Baskonii Real przystępował z lepszej pozycji niż Athletic. Już teraz, choć mamy dopiero początek sezonu, klub z San Sebastian plasuje się dokładnie pół tabeli wyżej niż sąsiedzi z Bilbao, którzy z zaledwie dwoma punktami zakotwiczyli na 19. miejscu. „Txuri-Urdin” jak do tej pory odnieśli dwa zwycięstwa, dwa razy przegrali i raz podzielili się punktami, w pamiętnym meczu z Barceloną. Jeśli chodzi o ostatnie mecze między lokalnymi rywalami, nie warto sięgać głębiej niż do dwóch ostatnich pojedynków, gdyż poprzednie odbyły się kilka ładnych lat temu. Na Estadio Anoeta górą byli gospodarze (2:0), natomiast na San Mames lepszy był Athletic (2:1). Tym razem Sociedad powinien wygrać zdecydowanie, tak przynajmniej twierdzi ich młody gwiazdor, Antoine Griezmann.














