Hiszpania i Korea Północna dotarły do finału młodzieżowego mundialu, który odbywał się w Polsce. Dwie najlepsze reprezentacje, które przebrnęły przez turniej bez choćby jednego remisu, spotkały się w decydującym starciu. Obrończynie tytułu zmierzyły się z triumfatorkami sprzed czterech lat. Był to mecz, w którym nie mogliśmy wskazać wyraźnego faworyta. Ostatecznie La Roja sięgnęła po swój drugi tytuł w historii po rzutach karnych.
Równo od samego początku
Hiszpania udowodniła od pierwszych minut, że jej obecność w finale nie jest przypadkowa. Europejki imponowały szybkością budowania ataków pozycyjnych oraz bardzo wysokim pressingiem. Jednak brakowało tego ostatniego zagrania, które otworzyłoby drogę do bramki. Oglądaliśmy wiele składnych akcji, lecz Azjatki potrafiły ugasić zagrożenie ze strony zespołu Davida Aznara.
Mecz wchodził w kilka faz i podziwialiśmy różnorakie próby wzajemnego ukąszenia. Obie drużyny poszukiwały wolnych stref, wykonując długie zagrania. Po jednym takim manewrze musiała interweniować Laia López. Kyong Ho wykorzystała nieporozumienie między bramkarką a Silvią Cristobal. Jednak to uderzenie wybroniła reprezentantka Hiszpanii.
Po pierwszej połowie schodziliśmy z bezbramkowym remisem, który nie wskazywał na nikogo. Hiszpania posiadała piłkę, lecz Koreanki stworzyły klarowniejsze okazje. To spotkanie było godne finału i żałowaliśmy tylko braku zdobycia bramki.
Zadać cios
Hiszpania i Korea Północna wybiegły po przerwie z podobnym nastawieniem. Oba zespoły realizowały plan, który miał doprowadzić do wygranej. Obrończynie tytułu jako pierwsze postraszyły w drugiej odsłonie. Rzut wolny wzbudził strach w defensywie Europejek, a po nim Jon Il Chong nie trafiła w piłkę z okolic siódmego metra.
La Roja ruszyła do odpowiedzi za sprawą Rosalii Domínguez, która dwukrotnie strzelała na bramkę Gyong Ju Pak. Bramkarka popisała się kapitalną interwencją przy pierwszym uderzeniu. Chwilę później włączyła się w zadawanie ciosów Pau Comendador. Jednak znów siatka nie drgnęła od środka po spektakularnej paradzie.
Hiszpania napierała, ale zadanie było piekielnie trudne. Jej przeciwniczki nie straciły gola przez cały turniej. Europejki wyciągały piłkę z bramki tylko raz w meczu z Chinkami jeszcze w fazie grupowej. Obserwowaliśmy przez kilkanaście minut intensywne starania, lecz nikt nie przebił muru przeciwnika. Z minuty na minutę pachniało dodatkowym czasem gry.
Najdłuższa możliwa droga
Hiszpania walczyła w dogrywce, aby zapewnić sobie drugi tytuł w historii. Korea Północna nie była bierna i szukała klucza do hiszpańskiej bramki. Znów mieliśmy momenty, w których obie drużyny ostrzeliwały bramkarki. Jednak ani Marisa Garcia, która dwukrotnie próbowała, ani Jon Il Chong nie uradowały swoich fanów. Po 120 minutach nie poznaliśmy triumfatora XII Mistrzostw Świata kobiet do lat 20.
Rzuty karne zadecydowały o wszystkim. Hiszpania wiwatowała. Hiszpania świętowała. stała się bohaterką wielkiego finału, ponieważ bramkarka obroniła dwie jedenastki. Jej koleżanki perfekcyjnie wykonywały swoje próby, a La Roja eksplodowała radością.










