Polska U-20 rywalizowała z Kolumbią w 1/8 finału mistrzostw świata i spodziewaliśmy się wyrównanego starcia. Nasze panie przeszły do tej fazy turnieju bez straty punktu. Ekipa z Ameryki Południowej awansowała jako jedna z drużyn z trzecich miejsc, lecz nie był to wyznacznik faworyta tego meczu. Spotkanie było niezwykle zacięte i wyrównane, ale to Kolumbia szykuje się do 1/4 finału. „Biało-czerwone” przegrały 0:1 po bramce w ostatnich minutach spotkania.
Równo od 1. minuty
Polska U-20 i Kolumbia pokazały od samego początku, że ten pojedynek będzie niezwykle zacięty. Obie reprezentacje, świadome swoich atutów, chciały zaprezentować je światu w Bielsku-Białej. Nasze przeciwniczki szukały swoich okazji w bocznych strefach boiska, czego się spodziewaliśmy. Piłkarki Carlosa Paniagui, ustawione w systemie 1-4-4-2, budowały akcje, szukając swoich skrzydłowych. Podopieczne Marcina Kasprowicza przystąpiły do tego meczu bez kontuzjowanej Weroniki Araśniewicz, której nie zobaczymy przez dłuższy czas.
Żadna z drużyn nie potrafiła zdominować pierwszej połowy. Oglądaliśmy rywalizację, w której oba zespoły chciały rozgrywać tę potyczkę na własnych zasadach. Z tej przyczyny tempo spotkania było żwawe. Nie narzekaliśmy na nudę, ponieważ mecz był żywy. Polska U-20 stworzyła sobie lepsze okazje do strzelenia gola po strzałach Oliwii Związek i Emilii Sobierajskiej z dystansu.
Obie reprezentacje nie pozwalały sobie na szybkie konstruowanie ataków, ponieważ napastniczki natychmiast doskakiwały do rywalek i utrudniały im grę. Ten pojedynek zapowiadał się na trudny, fizyczny mecz, nie tylko z powodu intensywnego biegania. Praktycznie co chwilę któraś z zawodniczek leżała na murawie i zwijała się z bólu. Oliwia Związek dwukrotnie tarzała się po trawie, lecz polski selekcjoner nie musiał dokonywać zmian.
Nasza kadra oddała nieco inicjatywy w tym spotkaniu, ale Kolumbia nie zagrażała Julii Woźniak. Podziwialiśmy po raz kolejny zorganizowany zespół, który zna swoją wartość. Polki broniły pewnie dostępu do własnej bramki i kompaktowo wychodziły do kontr. Nie zepchnęliśmy się całkowicie do defensywy i potrafiliśmy cierpliwie wymieniać podania. Do przerwy nie wyjaśniło się nic w kwestii awansu, ponieważ piłka ani razu nie wpadła do siatki.
Opanować emocje
Polska U-20 opanowała emocje i ruszyła z animuszem w drugie 45 minut. Pierwszy kwadrans po przerwie był przyjemny do obserwacji z polskiej perspektywy. „Biało-czerwone” doskakiwały do rywalek i przechwytywały piłkę na ich połowie. Podopieczne Marcina Kasprowicza przebywały na połowie Kolumbii i przekuwały to w sytuacje bramkowe. Inez Sikora zagrażała na prawym wahadle i posyłała niebezpieczne dośrodkowania. Krystyna Flis dołączała do naszych napastniczek i próbowała wykańczać akcje. Nasze boki ożywiły się po przerwie. Mogliśmy odnieść wrażenie, że punktujemy rywalki, aby zadać ten jeden decydujący cios. Nasz blok obronny był pewny i ucinał w zarodku poczynania reprezentacji z Ameryki Południowej. Zofia Pągowska, Martyna Bartczak i Magda Piekarska stanowiły bufor bezpieczeństwa dla swojej bramkarki.











