Górnik Zabrze rozegrał mecz 1. kolejki z jednym beniaminków – Śląskiem Wrocław. Zabrzanie pokazali się po raz pierwszy przed własną publicznością w swoim trzecim oficjalnym spotkaniu sezonu 2026/2027. Michal Gašprik nie oszczędzał swoich podopiecznych i wykorzystał tę potyczkę do zgrywania i ogrywania swoich piłkarzy. Ante Šimundža wiedział, na jak trudnym terenie mierzy się jego ekipa i zmartwienia zostały potwierdzone.
Niespodzianki?
Górnik Zabrze nie odpuścił rywalizacji ze Śląskiem Wrocław, ponieważ słowacki trener nie zaszachował składem personalnym. Wicemistrz Polski wybiegł na mecz 1. kolejki PKO BP Ekstraklasy z tylko jedną zmianą względem wtorkowego starcia w Stambule. Patryk Warczak znalazł się w pierwszym składzie w miejsce Michala Sáčka. 44-letni szkoleniowiec wykorzystał to starcie do podnoszenia zgrania i rozumienia się swoich graczy. Liga stała się rozgrzewką przed grą w europejskich pucharach.
Śląsk Wrocław miał dwie pozycje, na których zastanawialiśmy się, jakich wyborów dokona Ante Šimundža. W bramce stanął Michał Szromnik, a więc jedna z wiodących postaci w Betclic 1. Lidze. Karol Niemczycki nie wygryzł m.in. byłego zawodnika Górnika Zabrze. Drugim znakiem zapytania byli środkowi, ponieważ Grzegorz Tomasiewicz był kandydatem do gry razem z Michałem Mokrzyckim i Jorge Yriarte. Jednak wybór padł na znane nam zestawienie z poprzedniej kampanii.

Szok?
Górnik Zabrze dał się zaskoczyć w pierwszych minutach spotkania przeciwko beniaminkowi PKO BP Ekstraklasy. Śląsk Wrocław ukazał nam swój spryt i jakość na Arenie Zabrze za sprawą swoich kluczowych postaci. Michał Rosiak posłał długie podanie za linię obrony w kierunku Luki Marjanaca. To rozwiązanie nie przyniosło niczego konkretnego, ale Wrocławianie przycisnęli pressingiem. Piłka odebrana w polu karnym Philippa Schulzego znalazła się pod nogami Piotra Samca-Talara. Kapitan WKS-u zagrał piętą do Przemysława Banaszaka, a ten pokonał z zimna krwią nowego bramkarza „Trójkolorowych”.
Konsternację odczuwaliśmy przy ulicy Roosevelta 81, ale Zabrzanie pragnęli rozjaśnić początkowy fragment rywalizacji. Okres między 15. a 20. minutą stanął pod ostrzałem bramki Michała Szromnika. Kacper Urbański tańczył piłką w polu karnym, ale trafił obok prawego słupka. Yvan Ikia Dimi złamał akcję do lewej nogi z prawej flanki, lecz nie umiejscowił futbolówki w siatce. Spróbował z daleka Maksym Khlan, ale strzelił ponad bramką.
Następnie Śląsk Wrocław wyszedł wyżej i kontrolował w bardzo mądry sposób przebieg meczu. Ante Šimundža mógł być usatysfakcjonowany z funkcjonowania swoich zawodników jako kolektywnej i zorganizowanej drużyny. Dwukrotni mistrzowie Polski nie dopuścili do żadnej klarowanej sytuacji swojego oponenta.











