W ostatnim meczu 26. kolejki rodzimej ekstraklasy Górnik wygrał w Lubinie 2:1. Bramki dla zabrzan strzelali Kwiek i Bonin, z kolei Zagłębie odpowiedziało po strzale Papadopulosa.
Cuda, cuda ogłaszają – chciałoby się zacytować po tej kolejce T-Mobile Ekstraklasy. Po wczorajszych trafieniach m.in. Rasiaka i Stevanovicia nadszedł czas na słabiutko spisującego się w tej rundzie Bonina. Były gracz Polonii Warszawa ustrzelił swoją bramkę w 17. minucie, gdy najlepiej odnalazł się przy zamieszaniu po rzucie rożnym. To był gol na 2:0, bo wcześniej, już w czwartej minucie spotkania, do siatki trafił Kwiek, który wykończył podanie wracającego do składu Zachary. Wszystko zaczęło się jednak od złego wybicia Adama Banasia, byłego zawodnika zabrzańskiej drużyny.

Co kapitan lubinian zawalił w defensywie, to odrobił w grze ofensywnej. W 31. minucie doskonałym podaniem uruchomił Szymona Pawłowskiego, ten popędził prawym skrzydłem i dograł na trzeci metr od bramki, gdzie pozycję do strzału wypracował sobie Papadopulos. Czech dopełnił formalności, dokładając nogę, i w Lubinie było już tylko 1:2 dla Górnika. Najlepszy snajper Zagłębia mógł na listę strzelców wpisać się już nieco wcześniej, gdy po kwadransie gry sprytnym uderzeniem upolował jedynie poprzeczkę bramki strzeżonej przez Skorupskiego.
Pierwszą połowę można było podzielić na dwie części. Pierwszą, gdzie Górnik usiadł na połowie Zagłębia i zagrał tak, jak gościom w domu gospodarza po prostu nie przystoi. Później do głosu doszli „Miedziowi”, ale stać ich było tylko na jednego gola. Przed zejście na przerwę oglądaliśmy naprawdę niezłe widowisko, choć z małą ilością strzałów w światło bramki.
W drugiej połowie groźnych akcji było jak na lekarstwo, ale na nudę nie mogliśmy narzekać. Piłkarze obu zespołów często zapędzali się pod pole karne przeciwnika, momentami brakowało skuteczności i ostatniego podania, by zmienić wynik meczu. Górnik, świadom wyniku, kontrolował grę i utrzymywał się przy piłce, z kolei „Miedziowi” nie potrafili zastosować skutecznego pressingu. W efekcie do końca spotkania utrzymał się wynik ustalony jeszcze przed przerwą.
Górnik wywozi z Lubina bardzo ważne trzy punkty. W efekcie doskakuje do Śląska i jest już tylko punkt za trzecim w tabeli Piastem. Czy ekipę Adama Nawałki stać na europejskie puchary? Dzisiaj zagrała bardzo dobrze na samym początku meczu, a w drugiej połowie kontrolowała przebieg spotkania. In plus także szczelna i pewna defensywa. Z kolei Zagłębie miało momenty, ale nie miało błysku. Duet PP, czyli Pawłowski i Papadopulos, nie wystarczył i tym samym „Miedziowi” kontynuują swoją walkę o to, do czego nas przyzwyczaili. Do walki o pietruszkę.