Drugi z piątkowych meczów T-Mobile Ekstraklasy między Koroną Kielce a Górnikiem Zabrze zakończył się minimalnym zwycięstwem „Złocisto-krwistych”. Strzelcem jedynego gola Piotr Malarczyk.
Przed rozpoczęciem spotkania obejrzeliśmy krótkie podziękowanie dla Aleksandra Vukovicia, który w minionym tygodniu zakończył piłkarską karierę. Sam mecz stał na nieciekawym poziomie, więc bramkarze byli zatrudniani bardzo rzadko. Małkowski mógłby zabrać Skorupskiego na piwo, a mimo wszystko bramek byśmy nie zobaczyli. Ze strony przyjezdnych indywidualnych akcji próbował głodny gry Nakoulma, ale trudno było mu rozbijać samotnie zasieki rywali. Z drugiej strony widzieliśmy duet Janota – Korzym, lecz temu z kolei brakowało dynamiki i pomysłu. Tak było chociażby w 35. minucie, gdy niezła, szybka akcja spaliła na panewce po fatalnym podaniu byłego gracza Feyenoordu.

Po przerwie obraz gry stał się jeszcze bardziej chaotyczny. Piłka często była poza kontrolą zawodników, a przez dłuższe fragmenty gry fruwała ponad głowami piłkarzy. W międzyczasie strzelali Olkowski, Nakoulma, Kwiek, ale każdy z tych strzałów był zbyt słaby albo niecelny. Kibice zgromadzeni na stadionie w Kielcach częściej ziewali, niż wstawali z miejsc. Piłkarze wyglądali, jakby całkowicie nie myśleli o spotkaniu, co zupełnie nie leży w filozofii obu trenerów – Nawałki i Ojrzyńskiego.
I w tak sennym tempie moglibyśmy dotrwać aż do końca spotkania, aż wtedy rzut rożny wykonywał Paweł Golański. Piłka spadła na pole bramkowe, a tam z najbliższej odległości do siatki wepchnął ją Piotr Malarczyk. Chwilę później sędzia Siejewicz wyrzucił z boiska Seweryna Gancarczyka, który obejrzał pomidorka w konsekwencji dwóch żółtych kartek. Do końca spotkania nie obejrzeliśmy już żadnych ciekawych sytuacji i mecz zakończył się jednobramkowym zwycięstwem Korony.
Sam pojedynek rozczarował, oczekiwaliśmy czegoś więcej niż jednej bramki zdobytej po rzucie rożnym. Trudno wyróżnić z tego spotkania jakiegokolwiek zawodnika, który odznaczyłby się w szczególny sposób. Górnik stracił ważne punkty w pościgu po europejskie puchary, a Korona wskakuje po tym zwycięstwie na ósme miejsce.











