Ruch Chorzów w swoim trzecim meczu kontrolnym uległ Karpatom Lwów 1:3. Po meczu swoją opinię na temat spotkania wyraził szkoleniowiec Ruchu Chorzów – Waldemar Fornalik. Trener 14-krotnych mistrzów Polski nie ukrywa, że zawiedli go w drugiej połowie meczu środkowi obrońcy.
– Ten mecz trzeba raczej oceniać przez pryzmat indywidualnych postaw zawodników niż gry całego zespołu. W pierwszej połowie meczu tworzyliśmy drużynę. Co prawda nasza gra nie była widowiskowa, ale wypracowaliśmy co najmniej dwie sytuacje, po których mogliśmy strzelić bramki. Szansę na pokonanie bramkarza Karpat mieli Maciek Jankowski i Arek Piech – powiedział trener Ruchu Chorzów, Waldemar Fornalik.

– W drugiej połowie na prawej stronie obrony mieliśmy testowanego Totha, w środku Djokicia i młodego Staszowskiego, a na lewej stronie Lewczuka. Całościowo nie funkcjonowało to aż tak źle, ale współpraca dwóch stoperów wyglądała kiepsko. Straciliśmy trzy bramki, bo środek defensywy zawiódł. Były to sytuacje wymuszone i indywidualne błędy. Wiemy przynajmniej, nad czym musimy popracować. Ale w drugiej części meczu także były momenty, które zasługują na pozytywną ocenę: Andrzej Niedzielan strzelał przy stanie 0:2, ale bramkarz obronił, a Igor Lewczuk miał sytuację sam na sam. Reasumując: z niektórych fragmentów gry można być zadowolonym – dodał opiekun popularnych „Niebieskich”.
Przed meczem II rundy eliminacji Ligi Europy zespół Ruchu Chorzów nie odniósł jeszcze zwycięstwa w spotkaniu towarzyskim. Z zespołem Termaliki Bruk-Bet Nieciecza podopieczni Waldemara Fornalika przegrali 1:0. Natomiast w spotkaniu z AEL Limasol padł remis 1:1.











