Przed nami kolejna odsłona „Świętej Wojny” (choć nazwa ta w kontekście tego pojedynku wywołuje kontrowersje), czyli starcie Korony Kielce z Radomiakiem Radom przy Exbud Arenie. Spotkania tych dwóch klubów zawsze gwarantują walkę na boisku i porządną dawkę emocji. W sobotę mecz ten będzie również kluczowy, jeśli chodzi o tabelę. Obie ekipy potrzebują w tym starciu trzech punktów. Korona po dwóch upokarzających porażkach z rzędu chce znów nawiązać kontakt z czołówką. Radomiak natomiast po poniedziałkowym przełamaniu ze Śląskiem liczy na kolejne zwycięstwo.
Trudne dni Kielczan
Dla podopiecznych Roberta Kolendowicza ten mecz ma potencjał, by stać się „meczem założycielskim”. Kielczanie zdecydowanie chcieliby zbudować na Exbud Arenie twierdzę. Korona musi odkupić swoje winy, gdyż ostatnie tygodnie mocno nadszarpnęły zaufanie kieleckich trybun. Poza niedawnym zwycięstwem w domowym meczu nad GKS-em Katowice trudno szukać pozytywów. Duże problemy dobitnie pokazało przegrane starcie 1:6 z Lechem Poznań, pucharowy blamaż w Warszawie z Polonią czy minimalna przegrana 0:1 w Lubinie z tamtejszym Zagłębiem. Ostatni mecz obnażył głównie problemy w ofensywie, bowiem przy 75% posiadania piłki „Scyzory” nie wykreowały sobie żadnej dogodnej sytuacji. Widać było rażący brak pomysłowości z przodu oraz nieskuteczność.
Sytuację komplikują również absencje. Korona będzie musiała radzić sobie wciąż bez Ondreja Lingra. Dodatkowo za kartki w obecnej kolejce musi pauzować czarnogórski stoper – Slobodan Rubezic. W jego miejsce jednak nie będzie dostępny Konstantinos Sotiriou, co potwierdził szkoleniowiec Kielczan na przedmeczowej konferencji. Są jednak pozytywy. Dostępny do usług Roberta Kolendowicza znów będzie najlepszy asystent obecnego sezonu Korony Kielce – Wiktor Długosz.
Dla Korony zwycięstwo z odwiecznym rywalem, szczególnie u siebie, to absolutny obowiązek. Kielczanie zajmują obecnie 10. lokatę w ligowej stawce. Choć nie jest to złe miejsce, to przedsezonowe aspiracje pozwalają kibicom z Kielc oczekiwać czegoś więcej.
Radomiak podbudowany
Z obozu rywala zza miedzy płyną inne nastroje. Choć Radomiak okupuje znacznie niższe, dokładnie 15. miejsce w tabeli i przez całą jesień zmagał się z dziurawą defensywą, to ostatnia kolejka podbudowała nastroje „Warchołów”. Efektowne zwycięstwo 3:1, a zarazem przełamanie w domowym meczu przeciwko Śląskowi Wrocław wlało nadzieję w kibiców z Radomia i z pewnością odblokowało trenera Johna Carvera, który nie mógł zasmakować pierwszego triumfu jako szkoleniowiec „Zielonych”. W rolę kata „Wojskowych” wcielił się Jan Grzesik, który zaliczył w poniedziałek dwa trafienia.
Do Kielc drużyna z Radomia przyjedzie osłabiona. Za swoje zachowanie podczas starcia z Pogonią Szczecin zdyskwalifikowany na sześć miesięcy został Ibrahima Camara. Dodatkowo niedawna, poważna kontuzja Kryspina Szcześniaka definitywnie wykluczy defensora z tego starcia. Radomianie będą zapewne szukać swoich szans w tym meczu za sprawą, do czego już przywykliśmy, Jana Grzesika.
Historia meczów
Poprzednie dwa spotkania między tymi ekipami zakończyły się zwycięstwem „Scyzorów”, choć ostatni, lutowy pojedynek w Radomiu zasłynął z czegoś innego. Po końcowym gwizdku rozegrały się skandaliczne sceny i awantura, co pokazuje, że emocje między zespołami przenoszą się z kibiców na murawę. Ligowe potyczki między tymi zespołami są nieprzewidywalne i mieliśmy w ostatnich latach pełen wachlarz wyników. Od momentu powrotu do PKO BP Ekstraklasy w 2022 roku Radomiak triumfował dwa razy, Korona aż pięciokrotnie, a remis padł tylko raz.

Czego możemy się spodziewać w sobotę?
W sobotę obie drużyny będą chciały zainkasować trzy punkty i nikogo nie ukontentuje nic innego. Jak w każdym meczu z udziałem tych ekip, możemy spodziewać się twardej i fizycznej gry. Niestety dla widowiska, niewykluczone, że pojawią się spięcia między zawodnikami przeciwnych drużyn, nawet jeśli nie będzie kibiców z Radomia. O sukcesie zadecyduje zimna głowa i szybkość podejmowanych decyzji, a można stwierdzić, że to tych dwóch rzeczy najbardziej brakuje obu zespołom. Korona musi wygrać ten mecz, by znów nawiązać do czołówki. Radomiak również musi wygrać ten mecz, by oddalić od siebie jeszcze bardziej strefę spadkową.











