EuroRaport iGola: Dania i Anglia w drodze na Wembley! Instagram to zło?


Dlaczego media społecznościowe bywają okrutne? Co to znaczy być jedną rodziną? Dania i Anglia bez złudzeń dla rywali!

4 lipca 2021 EuroRaport iGola: Dania i Anglia w drodze na Wembley! Instagram to zło?
Cristian Cristel / Xinhua / PressFocus

Ćwierćfinały już za nami. Znamy wszystkie drużyny, które pojadą do „ojczyzny futbolu”, by dalej grać o złoto mistrzostw Europy. Zespołami, które o ten krążek powalczą, są reprezentacje Anglii, Dani, Hiszpanii oraz Włoch. Jednak w sobotę jeszcze żyliśmy piątkowymi wydarzeniami, a czym dokładnie? O tym spieszy donieść EuroRaport iGola!


Udostępnij na Udostępnij na

Do końca turnieju zostały jeszcze trzy spotkania. Dokładnie za tydzień poznamy nowego mistrza Europy. Na ten moment znamy już wszystkich półfinalistów i wiemy, że czekają nas starcia najpierw o prymat na południu i północy Starego Kontynentu, a potem wielki finał o złoty medal europejskiego czempionatu!

Michael Oliver nie ma lekko

Sędzia rozegranego ćwierćfinału pomiędzy Hiszpanią i Szwajcarią od wczoraj przeżywa katusze ze strony kibiców. Na główny cel padł niepraktykowany (prawdopodobnie) przez niego jeden z portali społecznościowych – Instagram.

To tam pod zdjęciem zamieszczonym prawie trzy lata temu zebrał się stos obelg i pogróżek skierowanych w jego stronę. Cytowanie większości z nich mogłoby przyprawić o ból oczu od czytania i uszu od słuchania.

Wszystko to jest pokłosiem czerwonej kartki, którą zobaczył szwajcarski zawodnik. Niektórzy pytają bez ogródek – ile wziąłeś w łapę. Z pewnością tak buńczucznej reakcji sprzyjały komentarze „ekspertów” na Twitterze, gdzie dla przykładu kontrowersyjny i wszystkim dobrze znany Gary Lineker powiedział wprost – czerwona kartka była za nic.

Jednak opinie w sprawie pokazanej czerwieni są podzielone. Zwłaszcza że przecież jest VAR i to z jego pomocą zapada na turnieju 99,99% kluczowych decyzji dla przebiegu meczu. Sędzia raz jeszcze obejrzał na monitorze ową sytuację i zdania nie zmienił, co powinno zakończyć wszelakie dyskusje o słuszności czy też braku podstaw dla czerwonego kartonika.

Wiemy, co z kandydatem na MVP Euro 2020

Niestety wszyscy wiemy, co się stało, ale nasz włoski sen trwa dalej i nic nie jest niemożliwe z tą znakomitą grupą. Mogę tylko powiedzieć, że wkrótce wrócę, możecie być pewni! – dokładnie taki komunikat, w przełożeniu na język polski, wydał genialny na tym turnieju Leonardo Spinazzola. Teraz pozostaje mu tylko dopingować swoich kolegów z domowej kanapy lub jako kibic na stadionie.

W sprawie filaru włoskiej kadry pojawiły się już pierwsze diagnozy. Te są następujące – zerwane ścięgno Achillesa. Jeśli okażą się one prawdą, to w tym roku już nie zobaczymy defensora Romy na zielonej murawie. Więcej będzie wiadomo po wizycie w rzymskiej klinice, gdzie ma być dokładnie przebadany.

W drodze powrotnej z Monachium reprezentanci Włoch starali się dodać swojemu koledze otuchy, śpiewając „Ole! Ole, ole, ole, Spina, Spina”. To pokazuje jedność całej drużyny, a tę najlepiej się poznaje właśnie w takich momentach.

Dania jedzie na Wembley! Schick może będzie królem strzelców!

I to pomimo totalnie nieudanego początku turnieju. W sobotnie późne popołudnie podopieczni Kaspera Hjulmanda ograli naszych południowych sąsiadów 2:1. Bramki na wagę finałowej czwórki Euro 2020 zdobyli Thomas Delaney i Kasper Dolberg, który błysnął już wcześniej na tym turnieju. Pewna gra w pierwszej połowie dała komfort „Danish Dynamite” już na samym początku meczu, kiedy to wykorzystali rzut rożny. Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę już posłali Czechów na deski, dokładając drugą bramkę.

W drugiej połowie postawieni pod ścianą nasi południowi sąsiedzi próbowali atakować i ostatecznie raz udało się zmusić Kaspera Schmeichela do kapitulacji. Bramkę kontaktową zdobył Patrik Schick, dla którego było to już piąte trafienie na tym turnieju. Dzięki tej zdobyczy zrównał się z Cristiano Ronaldo w wyścigu o koronę króla strzelców europejskiego czempionatu.

Co ciekawe, żaden z nich już nie poprawi swojego bilansu i do samego finału będą musieli czekać na to, czy podzielą się tym prestiżowym sukcesem, a może ktoś ich wyprzedzi.

Po stracie bramki reprezentacja Danii umiejętnie zaczęła przeszkadzać rywalowi, wybijając go z rytmu toczonego spotkania. Warto podkreślić, że w końcówce meczu dogodną sytuację na zamknięcie spotkania miał Joakim Maehle, który przegrał pojedynek sam na sam z czeskim bramkarzem.

Dla Duńczyków będzie to pierwszy półfinał od 1992 roku, kiedy sensacyjnie wygrali mistrzostwa Europy. Wtedy w bramce ojczyzny klocków Lego stał Peter Schmeichel. Teraz zaś strzeże jej jego syn. Powiedzenie więc „jaki ojciec, taki syn” nabiera nowego znaczenia.

Anglia wróci do Londynu, by grać dalej!

„Synowie Albionu” mocno otworzyli spotkanie w Rzymie. Już w 4. minucie spotkania na listę strzelców wpisał się kapitan reprezentacji Anglii, a więc Harry Kane. Ta bramka z pewnością miała niebagatelny wpływ na zespół prowadzony przez Andriyja Szewczenkę. Widać było, że… po kilku minutach dużego szoku reprezentacja Ukrainy zaczęła grać tak, jak przyzwyczaiła kibiców na tym turnieju – z pełnym zaangażowaniem i chwiejną obroną.

Gdyby Roman Jaremczuk zachował więcej zimnej krwi, to już w 16. minucie na tablicy wyników mógłby być remis. Być może gdyby w tej sytuacji ukraiński napastnik zmusił do kapitulacji Jordana Pickforda, to ostatni ćwierćfinał nie skończyłby się pogromem 4:0 na korzyść Wyspiarzy. Ten mecz pokazał, że przejście Szwedów było zwyczajnie bonusem za wyjście z grupy, a mecz z Anglią gorzką lekcją futbolu.

Z tego meczu warto zapamiętać jedno – trzy z czterech bramek Harry Kane i spółka zdobyli po uderzeniach głową. Reprezentacja „Trzech Lwów” dwa razy z przytupem weszła w dwie połówki spotkania i po raz kolejny zagrała na zero z tyłu. Streszczając to do granic możliwości – tak wygląda filozofia Garetha Southgate’a. Dwie bramki dla Anglii zdobył Harry Kane, a po jednym trafieniu dołożyli Harry Maguire i Jordan Henderson.

Dla „ojczyzny futbolu” będzie to pierwszy półfinał od 1996 roku. Wtedy też grali u siebie w domu, a jak to się skończyło, wielu z nas pamięta. Jak będzie tym razem?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze