Kto powinien dostać szansę od Jana Urbana? Nowi kadrowicze mogą wzmocnić reprezentację Polski


Po nieudanych barażach o mistrzostwa świata czas na nowe nazwiska w drużynie narodowej

25 maja 2026 Kto powinien dostać szansę od Jana Urbana? Nowi kadrowicze mogą wzmocnić reprezentację Polski
Kacper Pacocha / PressFocus

Najważniejsze mecze sezonu 2025/2026 w Polsce za nami. Co prawda pozostały jeszcze baraże o PKO Ekstraklasę, ale niedługo oczy kibiców będą skierowane na reprezentację Polski. Nie udało nam się awansować na mundial, co oznacza rozpoczęcie nowych celów. W ich realizacji mogą pomóc nowi kadrowicze, których wreszcie będzie mógł sprawdzić Jan Urban. Choć trzeba podkreślić, że nie będzie ich wielu.


Udostępnij na Udostępnij na

Na łamach naszego portalu wspominaliśmy już o tym, że nasza kadra narodowa nie awansowała na mundial, a to oznacza rozpoczęcie nowej misji. Reprezentacja Polski teraz będzie celować w Mistrzostwa Europy 2028, a obecny rok zostanie już tylko jako dobre pole do przetestowania nowych taktyk. A przede wszystkim to może być czas na to, aby sprawdzić nowe nazwiska. Nowi kadrowicze na pewno pojawią się na ostatnim zgrupowaniu tego sezonu, ale nie będzie ich wielu.

Reprezentacja Polski przed nowym rozdaniem – kto powinien odpaść z listy Urbana?

Jan Urban niedawno na łamach Interia.pl nieco ostudził zapędy ekspertów i kibiców „Biało-czerwonych”. Selekcjoner – słusznie – stwierdził, że nie będzie żadnej rewolucji kadrowej. Dlaczego? Bo nie mamy aż tak dużego wyboru, żeby dokonać dużej przebudowy. Zresztą ona nie jest tak bardzo potrzebna, bo szkielet reprezentacji jest solidny. Trzeba tylko poszukać dodatków, które mogą wspomóc obecny zespół. I na pewno zobaczymy parę nowych nazwisk.

Najpewniejsi kandydaci

W kontekście najbliższego zgrupowania reprezentacji Polski przebijają się przede wszystkim dwa nazwiska. Nowi kadrowicze to piłkarze, którzy w poprzednim sezonie błyszczeli w Niemczech. Mowa tutaj o Kacprze Potulskim oraz Mateuszu Żukowskim. Pierwszy z nich wszedł do pierwszej drużyny 1.FSV Mainz 05 i miał okazję grać na boiskach Bundesligi oraz w europejskich pucharach. Mainz wyglądało różnie, miało swoje problemy, ale 18-latek potrafił utrzymać miejsce w składzie nawet po zmianie trenera.

Młody Polak wyglądał na tyle dobrze w Mainz, że już teraz wzbudza duże zainteresowanie lepszych klubów w Niemczech. Potulski trafił również na listy skautów klubów z innych czołowych lig europejskich. Trudno sobie wyobrazić, aby został on na jeszcze jeden sezon w Moguncji. Do tego dość dobrze pokazał się w Bundeslidze, dobrze wyglądał również w reprezentacji Polski U-21. Teraz powinien otrzymać szansę w kadrze A. Jedynie co może niepokoić w jego przypadku, to fakt, że w ostatnich trzech miesiącach dostał ponowną szansę na grę w pierwszym składzie klubu dopiero w trzech ostatnich ligowych kolejkach.

Żukowski w Magdeburgu, i ogólnie 2. Bundeslidze, był jednym z największych odkryć sezonu. Jeszcze przed startem rozgrywek był traktowany bardziej jako zawodnik defensywy, ale w nowym klubie postanowiono spróbować go na nowej pozycji. Już w swoim drugim meczu zdobył dwa gole, a potem już strzelał seriami. Długo walczył o koronę króla strzelców, ale ostatecznie 17 bramek dało mu drugą lokatę. Polak mocno przyczynił się do tego, że jego klub zachował byt na 2. poziomie ligowym w Niemczech.

Patrząc na to jak wygląda atak naszej reprezentacji, to warto spróbować powołać kogoś nowego do ataku. Żukowski dał mocno argumenty na to, aby dać mu szasnę. Zwłaszcza teraz, kiedy mamy mecze towarzyskie. I kiedy nie mam za bardzo nowych opcji do szpicy ofensywy.

Nowi kadrowicze, którzy zasłużyli na takie miano

W ostatnich wywiadach selekcjoner nieco wodzi dziennikarzy swoimi wypowiedziami. Wydaje nam się, że brak powołania dla Potulskiego oraz Żukowskiego będzie dużą niespodzianką. Jednak w przypadku tego drugiego Jan Urban zasiał małe ziarenko niepewności. Porównał on dorobek strzelecki napastnika Magdeburga oraz wynik najlepszego Polaka w PKO Ekstraklasie. A to oznacza, że Karol Czubak z Motoru Lublin jest na długiej liście potencjalnych kadrowiczów. Trudno jednak wywnioskować, jakie może to być miejsce? I czy bardzo odległe? Powtarzamy, aktualnie wśród napastników „Biało-czerwonych” są te same nazwiska, a na horyzoncie brak wielu potencjalnych następców. Jeżeli pojawiają się strzelcy w postaci Żukowskiego i Czubaka, to może właśnie teraz warto ich sprawdzić?

Idźmy nieco dalej. Jak już jesteśmy przy polskiej lidze, to na pewno warto wyróżnić i napisać o Wojciechu Mońce z Lecha Poznań. Ten 19-latek zaliczył naprawdę wyśmienity sezon, a wbił się do składu mistrza Polski kosztem choćby Mateusza Skrzypczaka, którego wielu widziało w drużynie narodowej jeszcze nie tak dawno temu. W lidze na stałe wywalczył skład w listopadzie, ale regularnie grał w europejskich pucharach. Młody stoper miał pole i miejsce do ogrywania się, a patrząc na jego postępy, to być może warto byłoby rozważyć powołanie tego piłkarza. Choć w jego przypadku selekcjoner znowu nieco tonuje nastroje. Tylko podobną zagrywkę zrobił przy Oskarze Pietuszewskim, a potem znalazło się miejsce dla niego.

Rozumiem takie głosy, ale z tego, co wiem, to Wojtek [Mońka] zagrał dopiero połowę sezonu na tym poziomie, gdybyśmy zsumowali jego mecze. A już rozmawiamy o pierwszej reprezentacji. Za moich czasów to by było nie do pomyślenia w ogóle, bo jednak trzeba było dłużej przekonywać selekcjonera do tego, żeby być powołanym do reprezentacji Polski.Jan Urban dla Interia.pl

Ostatnim zawodnikiem, który zasłużył na powołanie do reprezentacji Polski jest Adrian Benedyczak. Ostanie pół roku spędził na wypożyczeniu w Turcji i wyraźnie odżył nad Bosforem. Jest to zawodnik mogący grać na szpicy i na boku, co też może być dodatkowym atutem dla selekcjonera. Więcej na jego temat napisaliśmy w osobnym artykule.

Obecność w kadrze narodowej Czubaka, Mońki i Benedyczaka nie będzie zaskoczeniem, bo według nas zasłużyli na miano reprezentantów Polski.

Czy warto dać im szansę?

Trudno jest znaleźć miejsce dla wielu nowych zawodników, bo nikt spoza obecnych kadrowiczów nie wyróżniał się w takiej skali, aby mógł już teraz mocniej przykuć uwagę selekcjonera. Zważywszy na to, że przed nami mecze towarzyskie oraz Liga Narodów, to może jest teraz czas na nadłamanie tej zasady? Może Jan Urban zdecyduje się na powołanie nieco większej liczby piłkarzy. Jeżeli tak, to warto byłoby sprawdzić z PKO Ekstraklasy jeszcze dwóch zawodników – Antoniego Kozubala oraz Marcela Regułę.

Pierwszy z nich nie błyszczy statystykami, ale był kluczowym zawodnikiem „Kolejorza”. Przechodziło przez niego mnóstwo piłek i sam uruchamiał wiele ataków Lecha. Obecnie wydaje się, że w Poznaniu już więcej się nie rozwinie. Najprawdopodobniej opuści on Polskę w letnim okienku transferowym. Jego problemem jest to, że akurat w kadrze narodowej w środku pola mamy sporą konkurencję. Dlatego Jan Urban może się jeszcze na niego nie zdecydować, a 21-latek ma jeszcze czas na walkę o miejsce w drużynie narodowej.

Reguła to 19-latek z Zagłębia Lubin, który już teraz wyróżnia się w reprezentacji Polski U-21. Do tego coraz lepiej zaczyna odnajdywać się w roli lidera swojego klubu, ale nie można wykluczyć, że nie zdąży się w niego w pełni ukształtować. Już teraz mówi się o sporym zainteresowaniu młodym Polakiem klubów zagranicznych, w tym choćby Benfiki. Obecny sezon zamknął na 32 meczach, siedmiu golach i pięciu asystach. Jest ważnym elementem u Jerzego Brzęczka i to może też być na razie argument przeciw powołaniu do kadry A. Być może ten ofensywny piłkarz potrzebuje też jeszcze nieco bardziej zwojować w seniorskiej piłce, a i w końcu dostrzeże go Urban.

(Nie)możliwe powroty?

Pośród potencjalnych nowych kadrowiczów trzeba jeszcze zerknąć na tych, którzy już mieli styczność z kadrą A, ale wypadli z niej na jakiś czas. Od razu na myśl przychodzą dwa nazwiska, choć dla obu wcale nie może być łatwo o powrót do reprezentacji Polski.

Tymoteusz Puchacz od przejścia do ligi azerskiej stał się piłkarzem… niepokonanym. Od transferu Polaka do Sabah FC zaliczył serię meczów bez porażki. Mało tego, sam 27-latek zaliczył w ciągu całego sezonu 12 asyst. Jego klub przełamał serię Karabachu, który w ciągu ostatnich 13 lat dopiero po raz drugi znalazł rywala, który strącił go z mistrzowskiego tronu. Do tego ekipa z Baku wygrała Puchar Azerbejdżanu, a więc w 2026 roku całkowicie zdominowała tamtejsze rozgrywki. Polski obrońca zostaje w Azerbejdżanie na dłużej. Wyglądał tam całkiem dobrze. Jego pech polega na tym, że akurat w reprezentacji Polski na tej pozycji ma konkurencję, która spisuje się lepiej.

Drugi piłkarz, który ma przeszłość w kadrze narodowej – choć krótką – i mógłby być brany pod uwagę powrotu to Maxi Oyedele. Młody piłkarz przebił się do świadomości polskiego kibica przez dobre występy w Legii Warszawa. Wcześniej trenował on w młodzieżowych drużynach Manchesteru United. Pobyt w Polsce nie trwał zbyt długo, bo dość szybko trafił do mocniejszego klubu z silniejszej ligi. Latem 2025 roku sprzedano go do Racingu Strasburg.

Pech 21-latka polegał na tym, że przed startem sezonu złapał kontuzję, która wykluczyła go z gry praktycznie do wiosny obecnego roku. Dopiero teraz zaczął pojawiać się w składzie francuskiego klubu. W paru występach dał się poznać z dobrej strony, ale wciąż nie jest to jeszcze optymalna forma polskiego pomocnika. Być może Jan Urban da mu jeszcze czas na powrót na właściwe tory, bo przydałby nam się kolejny jakościowy defensywny pomocnik w zespole narodowym.

Na kadrę dla nich za późno

Na koniec musimy jeszcze wspomnieć o dwóch piłkarzach. Jakby to był Football Manager, to oni mogliby się znaleźć w reprezentacji Polski. A niemal na pewno jeden z nich. Jest jeszcze dwóch zawodników w PKO Ekstraklasie, którzy wyróżniali się w tym sezonie, a jeszcze ich nie wymienialiśmy. Byli oni ważnymi elementami swoich zespołów, ale nie zobaczymy ich w kadrze narodowej. Pierwszym z nich jest Filip Jagiełło. Może jest to nieco fantastyka, ale póki 28-latek był w pełni zdrowy, to wyrastał na jednego z najlepszych pomocników Lecha Poznań.

28-latek podobnie jak Kozubal, nie był zawodnikiem mocno odznaczającym się w najważniejszych statystykach, czyli golach i asystach. Jednak bez niego trudno było sobie wyobrazić środek pola „Kolejorza” w najważniejszych meczach sezonu. Dobrze pamiętamy jego grę z eliminacji do europejskich pucharów, w których był bardzo ważnym elementem mistrza Polski. Jakby nie konkurencja w zespole narodowym i wiek, to mógłby marzyć o powołaniu do reprezentacji Polski.

Drugim zawodnikiem jest piłkarz, który w rubrykach wielu ekspertów i dziennikarzy widnieje jako pomocnik sezonu PKO Ekstraklasy. Oczywiście mowa o Bartoszu Nowaku z GKS-u Katowice, który w sezonie 2025/2026 zdobył dziewięć bramek i zanotował 12 asyst. Do tego trzeba podliczyć jeszcze pięć trafień oraz cztery ostatnie podania z Pucharu Polski. Całkiem pokaźny dorobek, a dzięki temu pomocnikowi „GieKSa” wraca do europejskich pucharów po ponad 20 latach.

Nowak w ostatnim roku zaliczył swój najlepszy okres w karierze. Na pewno jest najlepszym pomocnikiem tego sezonu, a być może zostanie najlepszym piłkarzem PKO Ekstraklasy. Wydaje się, że ktoś taki powinien dostać powołanie od selekcjonera reprezentacji Polski. Tylko gra w kadrze narodowej to nie powinna być tylko jednorazowa nagroda za dobry rok.

Pomocnik GKS ma 32 lata, nie grał nigdy wcześniej w drużynie narodowej. Trudno sobie wyobrazić to, aby stał się on ważnym elementem „Biało-czerwonych”. Na jego niekorzyść jeszcze trzeba zaznaczyć, że akurat w drugiej linii mamy naprawdę ciekawych i jakościowych zawodników. Dlatego trochę smutno jest, że taki piłkarz nie znajdzie się w kadrze A. Ale prawda jest taka, że byłaby to lekka fantastyka w wykonaniu selekcjonera, gdyby ostatecznie zdecydował się ja jego powołanie.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze