Arka Gdynia nie tak wyobrażała sobie powrót do ekstraklasy. Po pięciu latach spędzonych na jej zapleczu Gdynianie liczyli, że na dłużej zadomowią się w elicie. Jednak już od startu sezonu wiele wskazywało na to, że drużyna z Trójmiasta będzie jednym z głównych kandydatów do spadku. Kibicom Arki nadzieję dawały mecze domowe, w których „Żółto-Niebiescy" spisywali się aż nadto dobrze. Wszystko zaprzepaszczały jednak wyjazdy, gdzie „Arkowcy" prezentowali się fatalnie i przegrywali mecz za meczem. Ten sezon Arki naznaczony był słabymi transferami, a co za tym idzie słabą kadrą, która nie była na poziomie ekstraklasy. Karygodna postawa w meczach wyjazdowych, mało strzelonych i dużo straconych bramek - to wszystko złożyło się na bardzo szybki powrót Gdynian do 1. Ligi.
Czy Arka Gdynia mogła uniknąć spadku?
Historia Arki w ekstraklasie jest taka, że zazwyczaj jak w niej gra to heroicznie musi bronić się przed spadkiem. Ten sezon od samego początku zapowiadał się bardzo podobnie. Kibice w Gdyni raczej nie liczyli na nic więcej niż utrzymanie się w lidze. Arka dawała swoim kibicom nadzieję bardzo dobrymi wynikami u siebie. Często były to rezultaty ponad stan jak np. wygrany 3:1 mecz z Lechem Poznań. Wszystko jednak psuły wyjazdy, na których „Żółto-Niebiescy” zupełnie nie przypominali drużyny z meczów w Gdyni. Porażka za porażką i to w beznadziejnym stylu i w dużym wymiarze. 1:4 z Gieksą, 0:4 z Zagłębiem i Jagiellonią czy 1:5 z Górnikiem Zabrze. Arka pod wodzą Dawida Szwargi miała słynąć z żelaznej defensywy, a w wielu meczach rozsypywała się jak domek z kart.
Arka Gdynia w rundzie jesiennej na wyjazdach:
❌0:1 Motor
➖0:0 Legia
❌1:4 Gieksa
❌0:1 Lechia
❌0:2 Widzew
❌0:4 Zagłębie
❌0:4 Jagiellonia
❌1:5 Górnik
❌0:2 Termalica1 pkt w 9 meczach i bilans bramkowy 2:23…
— Natan Hejmowski (@natan_hejmowski) November 21, 2025
Paradoksalnie, mimo tych fatalnych wyjazdów, Arka i tak miała spore szanse, aby jednak utrzymać się w lidze. Gdynianie mogą sobie pluć w brodę za to, że chociażby w meczu z Legią stracili 2 bramki w doliczonym czasie gry. Podobna sytuacja miała miejsce w derbach, kiedy „Arkowcy” prowadzili przecież 2:0. Oba te spotkania zakończyły się remisami, przez co „Żółto-Niebiescy” stracili 4 punkty. Zresztą ostatni domowy mecz w tym sezonie także miał zbliżoną historię. Arka do 74. minuty prowadziła z Termalicą 2:1, aby ostatecznie przegrać 2:3. Był to bardzo specyficzny sezon, ale jak widać nawet zdobywając zaledwie 6 punktów na wyjazdach przez cały sezon, można było się utrzymać.
Kto zawinił?
Pewnie ciężko wskazać jedną osobę czy jeden aspekt, przez który Arka Gdynia spadła z ekstraklasy. Można jednak pochylić się nad niektórymi sprawami i spróbować dostrzec, gdzie leżał największy problem. Wydaje się, że największe rezerwy były u władz klubu. Dawid Szwarga tuż po awansie do ekstraklasy przestrzegał, że jeśli Arka nie zrobi kroku na przód w każdym aspekcie, to jej przygoda z najwyższą ligą potrwa bardzo krótko. Niestety dla Gdynian miał rację i ziściło się to, co Dawid Szwarga mówił przed rokiem. „Żółto-Niebiescy” spędzili 5 lat w 1. Lidze i w tym czasie najwidoczniej ekstraklasa im trochę odjechała. Można więc mieć pewne zastrzeżenia do prezesa Pertkiewicza, który jest głową i frontmanem Arki.
Wydaje się, że kibice Arki słusznie wywołali do tablicy prezesa Pertkiewicza, który jako głowa klubu jest współodpowiedzialny za ten spadek
Sam jestem ciekaw jaki będzie dalszy pomysł i plan na Arkę, kto będzie trenerem, jaka będzie polityka transferowa?#ARKBBT pic.twitter.com/rM3MLkRJtP— Natan Hejmowski (@natan_hejmowski) May 18, 2026
Wydaje się, że prezes wraz z właścicielem klubu oraz dyrektorem sportowym mogli zrobić więcej w sprawie transferów. Arka Gdynia nie miała kadry gotowej na walkę w ekstraklasie. Wielu zawodników swoim poziomem pasowało bardziej do 1. Ligi. Gdynianie ze względu na swój niski budżet sprowadzali darmowych piłkarzy albo takich, którzy wracali po ciężkich i długich kontuzjach. Oczywiście część winy ponoszą także sami zawodnicy i trenerzy. Koniec końców to oni wybierali taktykę na mecz oraz wybiegali na boisko. Największe pretensje można mieć do nich głownie za mecze wyjazdowe, które często kończyły się w kompromitujący sposób. Po takim sezonie i bardzo szybkim spadku w klubie znad morza muszą sobie chyba powiedzieć, że jednak nie do końca byli gotowi na ekstraklasę jako cała organizacja. Na pewno przed kolejnym podejściem do awansu w Arce musi zmienić się i poprawić wiele rzeczy. Inaczej ewentualny ponowny powrót do elity może skończyć się bardzo podobnie.
Ocena trenera – Dawid Szwarga
Zacznijmy od początku, czyli od Dawida Szwargi. To on wywalczył z Arką awans do ekstraklasy, a następnie przygotowywał ją do sezonu. Miał też swój udział w transferach, które w wielu przypadkach nie wypaliły. Trzeba jednak pamiętać, że „Żółto-Niebiescy” mieli ograniczony budżet i pewnie gdyby była taka możliwość to trener Szwarga wolałby, aby sprowadzono mu nieco lepszych piłkarzy. W każdym razie szkoleniowiec Arki od samego startu sezonu miał na ten zespól swój pomysł. Wielu kibiców zarzucało mu, że zabija w drużynie kreatywność i jest zbyt wierny swojej filozofii. Oczywiście, że Arka Gdynia nie grała ładnie w piłkę, ani nie była ofensywnym zespołem. Jednak postawienie przez Dawida Szwargę na bardziej defensywną grę, stałe fragmenty gry i wysoki pressing w wielu meczach się sprawdziło. Zwycięstwa z Lechem Poznań, Cracovią czy Pogonią mogły przekonywać do tego, że trener może mieć rację. Potencjał zawodników Arki był ograniczony i być może taka gra to był sposób na to, aby się utrzymać w lidze.
***
Dawid Szwarga rok temu tuż po awansie przestrzegał, że właśnie tak to może się skończyć…
Szkoda, że nikt w klubie go nie posłuchał i nie zrobił wystarczająco wiele, aby Arka się utrzymała 🙃#ARKBBT pic.twitter.com/cyGeDElDlz— Natan Hejmowski (@natan_hejmowski) May 18, 2026
Oprócz bardzo obiecujących domowych meczów na konto Dawida Szwargi spadają także fatalne wyjazdy. Poza spotkaniami w Gdyni drużyna wyglądała naprawdę bardzo źle, co przekładało się na często kompromitujące wyniki. Po rundzie jesiennej można było wyczuć, że trener jest bliski rozstania z klubem. Sam komunikował, że nie do końca jest zadowolony ze współpracy z władzami klubu i oczekiwał wielu zmian. Finalnie został na kolejną rundę, mimo że chyba nie do końca dostał to czego chciał. W zimowym oknie transferowym do Arki dołączyli Gutkovskis, Szota oraz Kubiak. Z perspektywy czasu nie były to złe ruchy, ale kadra Gdynian nadal wyglądała dość blado na tle ekstraklasy. Wydaje się, że z tym materiałem ludzkim jaki Dawid Szwarga posiadał to i tak wyciskał z tego maksimum. Trener odszedł z klubu na 8 kolejek przed końcem sezonu. Być może gdyby został to Arka Gdynia dalej byłaby w ekstraklasie, ale tego już się nigdy nie dowiemy.
Ocena trenera – Dariusz Banasik
Dariusz Banasik przyszedł do Arki w środku pożaru i nie zdołał go ugasić. Po odejściu z klubu Dawida Szwargi mało, który trener chciał się podjąć wyzwania, jakim było utrzymanie Gdynian w ekstraklasie. W szranki stanął jednak Dariusz Banasik, który od dłuższego czasu pozostawał bez pracy. W swoim debiucie nad morzem dał kibicom Arki nadzieje na to, że „Żółto-Niebiescy” mogą grać ofensywnie i być może utrzymają się w lidze. Pewna wygrana nad Zagłębiem Lubin 3:1 i wlanie trochę optymizmu w serca sympatyków z Gdyni. Kolejny mecz, czyli wyjazd na Cracovię także był dość obiecujący. Patrząc na pozostałe wyjazdowe potyczki Arki w tym sezonie, można było być zadowolonym z remisu 2:2. Niestety dla „Arkowców”, ale każdy kolejny mecz to była równia pochyła w dół. Nie pomagała już nawet ta mityczna gdyńska twierdza, na której Arka też zaczęła przegrywać. Porażki 0:3 z Jagiellonią i 1:4 z Piastem powoli grzebały szanse na utrzymanie. Potem przyszły dwa remisy z topowymi przeciwnikami, czyli z Lechem i Górnikiem. Były to teoretycznie dobre wyniki dla Arki, ale nie w tej sytuacji i na tym etapie sezonu. Gwoździem do trumny był mecz z Termalicą, który Gdynianie w kuriozalny sposób przegrali 2:3.
***
🔚 Dariusz Banasik nie będzie dłużej trenerem Arki Gdynia.
𝑾𝒊𝒆̨𝒄𝒆𝒋: https://t.co/BKWiox4JMZ
Dziękujemy za podjęcie się zadania, Trenerze, i życzymy powodzenia w dalszej karierze szkoleniowej! pic.twitter.com/nisIl1ojrZ
— Arka Gdynia (@ArkaGdyniaSA) May 23, 2026
Dariusz Banasik jest zupełnym przeciwieństwem Dawida Szwargi i ta zmiana o 180 stopni w Arce się nie sprawdziła. Szwarga to taktyk i analityk, a Banasik to bardziej menedżer, który zarządza szatnią i wprowadzą pozytywną atmosferę. Tyle tylko, że samym pozytywnym nastawieniem nie da utrzymać się w ekstraklasie. Trenerowi Banasikowi zabrakło chyba trochę pomysłu jak poukładać i poustawiać zespół w poszczególnych meczach. Rotował składem i taktyką, ale nie przyniosło to zamierzonego efektu. Co prawda Arka grała odważniej i strzelała więcej bramek, ale traciła ich jeszcze więcej i w defensywie była totalnie pogubiona. Dariusz Banasik nie wykonał celu, jakim było utrzymanie się w ekstraklasie, więc w Gdyni już się z nim pożegnano. Tym krótkim epizodem w Arce nie zrobił sobie raczej dobrej reklamy i nie prędko może znaleźć ponowne zatrudnienie w ekstraklasie.
Transfery
Jak to bywa po awansie do ekstraklasy, transferów w Arce przed tym sezonem było sporo. W letnim okienku do Gdyni trafiło aż 9 nowych zawodników. Byli nimi: Abramowicz, Zator, Nguiamba, Perea, Kerk, Szysz, Rusyn, Percan oraz Espiau. Po rundzie jesiennej z klubem pożegnał się już Diego Percan, który nie dostał zbyt wielu szans od Dawida Szwargi. Pozytywnie można było ocenić chyba tylko Sebastiana Kerka, który był filarem zespołu. Swoje momenty miał jeszcze Edu Espiau, ale jego dorobek bramkowy głównie poprawił się w meczu z Lechem Poznań, w którym skompletował hat-tricka. Jasnym było, że w przerwie między rundami Arka potrzebuje kolejnych, tym razem już realnych wzmocnień.
Dokonano 3 transferów, do Gdyni zawitali Vladislavs Gutkovskis, Serafin Szota oraz Oskar Kubiak, którego wypożyczenie do Sokoła Kleczew zostało skrócone. Szota miał miejsce w pierwszym składzie, aż do momentu jak zespół przejął Dariusz Banasik. Gutkovskis w 16 meczach strzelił 4 bramki i zaliczył 1 asystę. Nie jest to dla napastnika wynik, który mógł Arce realnie pomóc w utrzymaniu. Największym wzmocnieniem „Żółto-Niebieskich” okazał się 19-letni Oskar Kubiak, który dopiero co grał w 2. Lidze. Kubiak wszedł do ekstraklasy z marszu, a swoją pierwszą bramkę dla Arki strzelił w Derbach Trójmiasta przeciwko Lechii Gdańsk.
***
✍️ Andrei Vlad nowym zawodnikiem Arki Gdynia. 🟡🔵 #VLAD2026
Powodzenia, Andrei! 👊
𝑾𝒊𝒆̨𝒄𝒆𝒋: https://t.co/qkuOVNnfQH pic.twitter.com/cthiwZ58Sq
— Arka Gdynia (@ArkaGdyniaSA) March 27, 2026
W sumie w minionym sezonie do Arki dołączyło 13 nowych zawodników, bo trzeba jeszcze liczyć bramkarza Andreia Vlada, który trafił do Gdyni pod koniec marca. Do dziś jest to totalnie niezrozumiały ruch klubu, bo Rumun nie rozegrał w Arce ani minuty, a często nie było go nawet w kadrze meczowej. Trzeba przyznać, że transfery przychodzące do klubu pozostawiały wiele do życzenia. „Arkowcy” nie mieli wystarczającej ilości jakościowych zawodników, aby powalczyć w ekstraklasie o coś więcej. Takim składem personalnym byli skazani na heroiczną walkę o utrzymanie, którą finalnie przegrali. W klubie liczono chyba, że trener wraz ze swoim sztabem wzniesie zawodników na dużo wyższy poziom i to wystarczy do pozostania w elicie.
Arka Gdynia w 1. Lidze
Przed Arką Gdynia zupełnie nowy rozdział, choć zaplecze ekstraklasy jest jej bardzo dobrze znane. Arka miała być długofalowym projektem, ale odeszło z niej już dwóch architektów. W klubie nie ma już Dawida Szwargi oraz Veljko Nikitovicia, który został nowym dyrektorem sportowym Motoru Lublin. Na pokładzie zostali prezes Wojciech Pertkiewicz oraz właściciel Marcin Gruchała. Nową postacią w tej układance jest dyrektor sportowy Tomasz Wichniarek, przed którym niełatwe zadanie skompletowania kadry na pierwszoligowy sezon. Kibice Arki wciąż jednak czekają na ogłoszenie nowego trenera. Mówi się chociażby o Adamie Majewskim czy Dawidze Szulczku, ale ciężko na ten moment powiedzieć czy któryś z nich przejmie „Arkowców”.
Z klubem pożegnało się już 7 zawodników. Więcej w Gdyni nie zobaczymy: Węglarza, Hermoso, Vlada, Nguiamby, Perei, Oliveiry oraz Gaprindaszwilego. A to na pewno nie koniec czyszczenia szatni. Z Arką mogą także pożegnać się jej najlepsi piłkarze, czyli Kamil Jakubczyk, Sebastian Kerk i Oskar Kubiak. Mimo, że ten ostatni rozegrał w Gdyni dopiero rundę, to pokazał się już z tak dobrej strony, że może się spodziewać ofert z ekstraklasy czy zza granicy. Kibice „Żółto-Niebieskich” życzyliby sobie, żeby chociaż jeden zawodnik z tej trójki został w klubie, ale może być o to bardzo trudno.
***
Do Arki dołączyło już dwóch nowych piłkarzy. Są nimi młodzi Michał Milewski oraz Maksymilan Sznaucner, którzy wcześniej występowali odpowiednio w rezerwach Śląska Wrocław oraz rezerwach PAOK-u Saloniki. Arka Gdynia najpewniej w nadchodzącym sezonie będzie chciała powalczyć o szybki powrót do ekstraklasy. Jej poprzedni pięcioletni pobyt w 1. Lidze trzykrotnie kończył się przegranymi barażami, a raz bezpośrednim awansem i wygraniem ligi. Gdyńscy kibice nie wyobrażają sobie raczej, aby i tym razem było inaczej. Pierwsza liga to jednak nie przelewki i tam także trzeba mierzyć się z mocnymi zespołami. Przecież razem z Arką z ekstraklasy spadły Termalica i Lechia, które pewnie też będą chciały walczyć o awans. Do tego dochodzą takie drużyny jak Ruch Chorzów, Miedź Legnica, Polonia Warszawa czy ŁKS Łódź. Najbliższy czas w Arce to przede wszystkim znalezienie odpowiednego trenera oraz zawodników, a potem przystąpienie do sezonu z celem walki o awans do ekstraklasy.