II runda eliminacji Ligi Mistrzów za nami. Poznaliśmy zespoły, które zachowały szansę na awans do piłkarskiego raju i te, które Champions League obejrzą tylko w telewizji. Kto zaskoczył na tym etapie pozytywnie, a kto negatywnie? Zapraszamy na małe podsumowanie zakończonej wczoraj II rundy.
Na plus
Zwycięstwo mistrza Gibraltaru nad Celtikiem
Lincoln Red Lips odpadł co prawda w dwumeczu ze Szkotami, ale pierwszego spotkania długo nie zapomni. Sprawił ogromną sensację, wygrywając 1:0. Dla mistrza tego niewielkiego kraju był największy sukces w historii, ale jeżeli dodamy jeszcze, że w pierwszej rundzie uporał się z mistrzem Estonii Florą Tallin, możemy postawić śmiałą tezę, że o jego występie na arenie europejskiej w Gibraltarze będzie dyskutowało się przez lata.
Awans mistrza Polski opłacony kontuzją lidera
Tu plusik postawimy bardziej z patriotycznej sympatii i na zachętę, bo zwycięstwo Legii należy rozpatrywać w kategoriach wykonanego obowiązkowego zadania. Legioniści w dwumeczu nie zachwycili i czeka ich jeszcze sporo pracy, aby móc realnie marzyć o fazie grupowej. Złą wiadomością, a nawet bardzo złą, jest kontuzja Guilherme. Brazylijczyk, który na początku sezonu ciągnął grę, nie zagra przez około 2,5 miesiąca.
Złą wiadomością, a nawet bardzo złą, jest kontuzja Guilherme. Brazylijczyk, który na początku sezonu ciągnął grę, nie zagra przez około 2,5 miesiąca.
Dała przykład Kopenhaga, jak ze słabymi grać trzeba
9:0 w dwumeczu. Deklasacja. Właśnie takim rezultatem zakończyła się rywalizacja FC Kopenhaga z północnoirlandzkim Crusaders. Jak można ją skwitować? Krótkim zdaniem. Duńczycy pokazali, jak się gra ze słabszym rywalem i jak bezlitośnie pozbawia się go złudzeń co do tego, kto jest lepszy. Tyle.
Duńczycy pokazali, jak się gra ze słabszym rywalem i jak bezlitośnie pozbawia się go złudzeń co do tego, kto jest lepszy.
Pewne wygrane Bułgarów i Austriaków
Było o efektownym pogromie FC Kopenhaga. Teraz będzie mniej efektownie, ale równie skutecznie i pewnie. FC Salzburg i Łudogorec Razgrad wygrały dwumecze odpowiednio 3:0 i 5:0 i ze spokojem mogą czekać na kolejnych rywali.
Na minus
Trenczyńskie wypuszczanie zwycięstw z rąk
Wydaje się, że los był dla legionistów łaskawy. AS Trencin nie jest to marka, przed którą kibicom i piłkarzom mogą drżeć łydki. Nie oznacza to jednak, że można mistrza Słowacji lekceważyć. Nie będziemy się teraz rozpisywać o plusach przyszłych rywali Legii. Wytkniemy Słowakom jedną ogromną słabość, którą pokazali w dwumeczu z Olimpią Ljubljaną. Brak umiejętności kontroli wyniku. W pierwszym meczu na wyjeździe prowadzili już 4:0, ale dali rywalom strzelić trzy gole. W drugim w Żylinie prowadzili 2:0 i po raz kolejny dali Słoweńcom strzelić ćwierć tuzina goli. Awansowali dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe.










